Czego szukasz?


Kategorie


Książka

fragment okładki/ wyd. Fabryka Słów

Książka

Zaskakujące zakończenie trylogii Czasu Żelaza, czyli „Tron z żelaza” [recenzja]

4 grudnia 2016

W „Tronie z żelaza” mamy do czynienia z niespodziewanym i dynamicznym zakończeniem wychodzącym poza ramy powieści fantasy, co jest dobrym zwieńczeniem mocnej serii osadzonej w epoce żelaza.

 

Serie książkowe mają to do siebie, że prędzej czy później muszą mieć swój finał. Na szczęście na zamknięcie trylogii Czasu Żelaza nie musieliśmy czekać wiekami. W trzecim tomie fantastycznej serii – „Tronie z żelaza” – Angus Watson domyka wiele wątków fabularnych, wprowadzając jednocześnie nowe postacie.

Każdy z wiodących bohaterów trylogii ma swoje miejsce, ponieważ wzbogaca i wyjaśnia wątki rozwijające się przez wszystkie tomy. Najciekawsza wydaje się przemiana Lowy (obecnie królowej Maidun), którą obserwujemy od pierwszej części.  Kobieta, początkowo walcząca w elitarnej jednostce Zadara – władcy bezdusznego i krwawo wyznaczającego los swoich poddanych – starając się rządzić mądrze i sprawiedliwie, postępuje wbrew historii swojej i swojego kraju. Nie jest to łatwe w państwie, które zostało osłabione przez poprzedniego władcę i ma stawić czoła atakowi najsilniejszej armii współczesnego dla siebie świata.

W „Tronie z żelaza” ze szczególną ostrością widzimy dwa różne podejścia do sztuki wojny oraz dwa podejścia do samego bycia władcą.

W „Tronie z żelaza” ze szczególną ostrością widzimy dwa różne podejścia do sztuki wojny oraz dwa podejścia do samego bycia władcą. Lowa nie tuszuje rzeczywistości na własny użytek, tylko dostosowuje swoje zasoby do zastanych warunków, zaś Cezar opiera swoje rządy na grze pozorów. Świetnie skonstruowanej niczym dobrze naoliwiony mechanizm, ale dalej grze pozorów. Lowa kieruje się emocjami, jej czyny często są podyktowane dobrem znanych jej osób, ale też logiką, w której nie brakuje człowieczeństwa. Zaś Cezar, będący świetnym strategiem i przywódcą, nie liczy się z ofiarami, jeżeli tylko może osiągnąć wyznaczony sobie cel. A celem jest terytorium Brytanii wcześniej niezdobyte przez Rzymian.

To, co jest mocną stroną powieści, bywa momentami męczące – autor w całej trylogii wprowadza niezliczoną ilość postaci pobocznych. Są one świetnie scharakteryzowane, wielowymiarowe i niepowtarzalne, jednak w trzecim tomie mogą wywoływać w czytelnikach pewną konsternację, gdy ktoś ma słabą pamięć do imion. Kolejni bohaterowie, kolejni władcy i tylko kilka postaci wiernych swoim przekonaniom. Szczególnie ciekawi w tej części są dwaj centurioni strzegący Wiosny: Ferrandus i Tercjusz. Samodzielnie i nieszablonowo myślący, ale wierni Rzymowi i rozkazom Cezara. Zabawni i wzbudzający sympatię, aż ciężko im nie kibicować, pomimo pełnionej przez nich funkcji.

Tak jak i w poprzednich tomach, w „Tronie z żelaza” nie mogło zabraknąć elementu magicznego, choć Wiosnę, którą kojarzą wszyscy czytelnicy poprzednich części trylogii, moce chyba opuściły definitywnie. Zaś druid Felix dalej poszukuje źródeł mocy na wyspach brytyjskich i daje popis swoich umiejętności za sprawą stworzonej przez siebie armii. Sens magii, którą posługują się poszczególni magowie, oraz jej miejsce w rzeczywistości tłumaczy Lowie Robak: „Umysły ludzi są ze sobą połączone w taki sam sposób co umysły zwierząt, ale tacy jesteśmy (…), że nauczyliśmy się mówić”. Ponadto więzi, które się wytwarzają między umysłami, znikają w momencie śmierci, co staje się kluczowe w finale serii, ale pozwala też spojrzeć z innej perspektywy na wcześniejsze wydarzenia.

Czasem wydaje się nam, że w ostatnim tomie trylogii już niewiele może nas zaskoczyć i autor będzie tylko zamykał  kolejne wątki. W przypadku „Tronu z żelaza” mamy do czynienia z niespodziewanym i dynamicznym zakończeniem wychodzącym poza ramy powieści fantasy, co jest dobrym zwieńczeniem mocnej serii osadzonej w epoce żelaza. W ostatnim tomie żelazo zmienia bieg historii całej Brytanii.

Tron z Żelaza

Tytuł: Tron z żelaza
Autor: Angus Watson
Seria: Czas Żelaza
Tłumaczenie: Maciej Pawlak
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Ilość stron: 730
Data premiery: 29 czerwca 2016