Czego szukasz?


Kategorie


Historia

fragment okładki/ wyd. Zysk i S-ka

Historia

Wśród ruin ludowy pnie się gmach. O „Zgliszczach” Piotra Zaremby [recenzja]

14 sierpnia 2017

Piotr Zaremba podjął się próby opowiedzenia historii narodzin największego koszmaru w dziejach rozwoju polskiej państwowości, którą zafundowały swojej ojczyźnie jej własne dzieci. I zrobił to z powodzeniem i niespodziewaną finezją.

Zacznijmy jednak od początku. Temat budowy Polski Ludowej jest wyjątkowo trudny i złożony. Mamy w nim do czynienia z całą plejadą postaci, z których część jest dzisiaj wyklinana po wsze czasy, zaś część traktowana jak męczennicy i świeccy święci, którzy stanęli w obronie starych wartości i prawd. Jednak Zaremba poświęca swoją powieść Zgliszcza. Opowieści pojałtańskie także, a może przede wszystkim tym, którzy stanęli nie tyle pomiędzy stronami dobrą i złą, co właściwie na ich drodze. Reprezentantem owej trzeciej strony autor uczynił Stanisława Jarosza, przedwojennego prawnika i ludowca, człowieka z gruntu przyzwoitego, ale strasznie doświadczonego przez hekatombę, która przetoczyła się przez świat w czwartej dekadzie XX wieku. Człowiek ten, który stanął w obronie swoich żydowskich kolegów po fachu, znając stosunek ówczesnych władz niemieckich do przedstawicieli Narodu Wybranego, zapłacił za to wtrąceniem do koszmaru Auschwitz i Oranienburga.

Zaremba daje nam wykład z trudnej historii naszej ojczyzny, który rzuca światło na dzieje chronologicznie nam bardzo bliskie, ale w zbiorowej świadomości narodu odleglejsze niż czasy Sobieskiego, Batorego, czy nawet Mieszka I i Bolesława Chrobrego.

Piotr Zaremba, chcąc opowiedzieć historię narodzin PRL, siłą rzeczy musiał nam zaprezentować także głównych aktorów ówczesnej sceny politycznej oraz, nazwijmy to, administracyjnej. Na kolejnych stronicach spotykamy więc Władysława Gomułkę, Bolesława Bieruta, Stanisława Mikołajczyka, „krwawą Lunę” Brystigerową, Bermana, Minca oraz nieodzownego, późniejszego „wiecznego premiera”, Cyrankiewicza. Autor nie skupia się jednak w ich wypadku jedynie na sprawach politycznych, naradach, spotkaniach, posiedzeniach i innych tego typu wydarzeniach. Dokładnie portretuje każdą istotną postać w sposób wyjątkowo żywy i dobrze ugruntowany historycznie, przez co czasami w trakcie lektury czuje się wobec poszczególnych bohaterów wyjątkowo skrajne emocje. Najlepszym przykładem jest tutaj Stanisław Mikołajczyk, którego większość Polaków traktowała jako nadzieję na uwolnienie się spod komunistycznej kurateli, gdyż był on przedstawicielem znanego im sprzed wojny PSL-u oraz wysłannikiem Zachodu. Jednak ten namaszczony przez naród na wyzwoliciela człowiek w istocie był odpychający i nieczuły, a w pełni świadom ostatecznej klęski swojej misji, nadal podtrzymywał w swoich zwolennikach płomyk nadziei, tym samym wielu z nich skazując na więzienie i tortury, a nawet śmierć.

Choć całość akcji jest prowadzona zgodnie z historyczną chronologią zdarzeń, można odnieść wrażenie, iż ogląda się sceny, które nie mają ze sobą żadnego związku. W jednej widzimy Stanisława Jarosza, cień człowieka, który zostaje prezesem Sądu Okręgowego w Warszawie, w drugiej losy wiejskiego chłopaka, który marzy, by „pójść do lasu”, czyli dołączyć do antykomunistycznej partyzantki, a w trzeciej lądujemy na zebraniu KRN, gdzie komuniści i ludowcy rzucają na siebie nawzajem gromy. W istocie jednak wszystko to splata się ze sobą w bardzo subtelny sposób, tworząc ponury pejzaż ówczesnej „odradzającej się” Polski. Polski, w której nie było się pewnym, czy mroźną zimową nocą UB nie wywlecze nas z ciepłego łóżka, by wykonać okrutny wyrok. Polski, która karała swoje dzieci za nieostrożne słowa rzucone w tramwaju wielogodzinną męką w bezpieczniackich kazamatach. Polski, która gubiła najlepszych przedstawicieli narodu, wynosząc na szczyty okrutników, zdrajców i sprzedawczyków, którzy wysługiwali się sowieckim spadochroniarzom, tak jak wcześniej nazistowskim najeźdźcom.

Nieuczciwością z mojej strony byłoby jednak twierdzenie, że Zaremba zafundował nam spektakl potworności w wykonaniu komunistycznych aparatczyków na żywym ciele narodu. W rzeczywistości dostajemy bowiem do ręki powieść, która jest efektem wnikliwych studiów historycznych, wynikiem gigantycznej pracy i owocem gargantuicznego wysiłku intelektualnego. Autor daje nam wykład z trudnej historii naszej ojczyzny, który rzuca światło na dzieje chronologicznie nam bardzo bliskie, ale w zbiorowej świadomości narodu odleglejsze niż czasy Sobieskiego, Batorego, czy nawet Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Zgliszcza to dzieło, którego nie można traktować jako kompendium wiedzy o pierwszej dekadzie powojennej Polski, jednak przedstawia nam ono stan ówczesnej psychiki ludzkiej i realiów życia znacznie lepiej, niż niejedno opracowanie naukowe IPN-u czy najlepszych historyków niezależnych, zaś jego wydanie można skwitować jednym i bardzo doniosłym: nareszcie!

 

Zgliszcza. Opowieści pojałtańskie
Autor: Piotr Zaremba
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 800
Data wydania: 10.04.2017

Marcin Finc
Author

Marcin Finc