Czego szukasz?


Kategorie


Książka

fragment okładki/ wyd. Prószyński i S-Ka

Książka

Więcej niż tysiąc słów. „500 zdań” kontra „1000 słów” profesora Bralczyka [recenzja]

4 lutego 2018

Teoretycznie są to słowniki, choć przedstawione w obu tomach felietoniki przypominają raczej serię mikrowykładów. Pewnie nie tylko ja „dopowiadałem” sobie w trakcie ich lektury przyjemny głos sympatycznego profesora…

Jerzy Bralczyk częstokroć opisuje sprawy na tyle szeroko i dogłębnie, że czytelnik ma sposobność uzmysłowić sobie wiele kwestii, nad którymi nigdy się nie zastanawiał. I to niechybnie spora zaleta obu tomiszczy.

Faktycznie człowiek czuje się po tej lekturze mądrzejszy. Do tej pory żyłem w błogim przeświadczeniu o istnieniu „wolnej amerykanki”, lecz nie wolnoamerykanki. Gdzieniegdzie też wcześniej nie łączyłem, przyznaję bez bicia. Wiem już skąd wziął się wihajster i nie poczuję się zakłopotany, gdy w angielskim tekście natknę się na zwrot curiosity kills the cat. A „co Ty wiesz o zabijaniu?” to wcale nie z Psów

Co ciekawe, Bralczyk de facto nie mądrzy się i rzadko formułuje błąd wprost, zatem nie spotykamy się z bezpośrednimi reprymendami typu „tak się nie pisze!”. Hasła komentuje ze swadą, dowcipem, istną wirtuozerią, a licznymi przykładami zastosowań serwuje jak z rękawa. Wszak to prawdziwy poeta wśród językoznawców. Przedstawmy losowy przykład takiego wirtuozerskiego stylu: „o ile nie odpowiada nam odpowiadanie komuś za coś, o tyle na ogół odpowiada nam to, że nie odpowiadamy za to, co komu odpowiada lub nie odpowiada”. Itp, itd… Jeszcze nie słowa to część Słów, gdzie autor najdowcipniej się „rozhulał”, choć jednocześnie nie omieszkał popełnić grzechu lania wody (polecam pyszną rozprawkę na temat akurat).

Bo nawet profesor nie jest nieomylny, aczkolwiek należy zaznaczyć, że nie ustrzegł się błędów na ogół kompletnie z nie swojej dziedziny. Pisze bowiem w pewnym miejscu o piątej strunie w skrzypcach zwanej kwintą, a standardowy instrument zawiera przecież tylko 4, aczkolwiek są one strojone w kwintach właśnie.

Trzeba wszak pamiętać, że starszy bądź co bądź pan ma nieco percepcję i perspektywę językową, toteż nowości docierają doń z pewnym opóźnieniem. Trochę się wierzyć nie chce, że Bralczyk nie słyszał o słownym zamienniku samochodu dostawczego w postaci sympatycznego, poczciwego dostawczaka. O niusach nie słyszał, że je dopiero przewiduje? Kesz jest, a dlaczego hajsu brak?

Sojusznik, niuans – to pierwsze lepsze przykłady, których mi tu zabrakło, lecz każdy czytelnik dołożyłby swoje typy. Czasem także można się też z ekspertem posprzeczać – np. gdy do jednego wora wrzuca i czipsy, i chrupki jako jedno i to samo; niczym pojęcia dokładnie wymienne (przecież amatorzy zagryzek nie mieliby najmniejszego problemu z wyodrębnieniem obu produktów).

Choć to 500 zdań polskich zostały wydane jako pierwsze, naukę postanowiłem rozpocząć od bardziej naturalnego porządku. Wpierw Słowa, Zdania to wszak wyższa szkoła jazdy… (Gwoli ścisłości, w nowszym tomie znajdziemy nie tylko słowa, bo także zwroty i wyrażenia). Nie wiem, czy był to najlepszy pomysł, bo tę pierwszą publikację uznałem ostatecznie za o wiele mniej frapującą pozycję. Po pewnym czasie, gdzieś tak w połowie Zdań, przewidywalna konwencja gier słownych w końcu zaczyna męczyć. Podczas gdy omówienia Słów były objętościowo dostosowane wedle potrzeb, tak narzucona strona na każde Zdanie budzi niemałe wątpliwości. Wyobraźnia, czy raczej przeczucie, podpowiada jednak, że dla zwykłego śmiertelnika, którego zanadto nie zajmują kwestie językowe, prędzej przypadną do gustu właśnie refleksje nad zdaniami.

Czy to łatwe lektury? Niezwykle gęsta treść z pewnością nie jest przeznaczona dla językowych laików. Faktem jest, że treść obu publikacji rozjaśnia wiele własnych dylematów, ale jak przekazać tę wiedzę postronnym? Najlepiej zacytować profesora. Wszak Bralczyk powie ci więcej niż tysiąc słów…

500 zdań polskich; 1000 słów
Autor: Jerzy Bralczyk
Liczba stron: ok. 500
Wydawca: Agora/Prószyński Media Sp. z o.o.