Czego szukasz?


Kategorie


Film

źródło: materiały dystrybutora

Film

Traktat o reporterze – „Spotlight” [recenzja]

11 lutego 2016

Reżyser Thomas McCarthy o największym skandalu w historii Kościoła katolickiego, który wydarzył się w 2002. „Spotlight” zdobył Oscara w kategorii najlepszy film 2016 roku.

Thomas McCarthy zrealizował film o aferze, która wydarzyła się w 2002 roku. Był to największy skandal w historii Kościoła katolickiego. Do dymisji podało się wówczas 4 biskupów i metropolita Bostonu, kardynał Law. Wszystko za sprawą prawie sześciuset artykułów dziennikarzy „The Boston Globe”, które ujawniły ogromną skalę molestowania w Kościele na podstawie przypadku bostońskiego.

„Spotlight” nie jest tylko filmem o aferze związanej z molestowaniem. Można w nim dostrzec trzy główne tematy: obraz śledztwa dziennikarskiego z początku tysiąclecia, nowe technologie i idące za tym zmiany w mediach oraz oczywiście skandal w Kościele. To wciąż nie wszystko, ponieważ „Spotlight” jest dziełem wielopoziomowym i wielowątkowym. Można tutaj znaleźć motyw winy, odpowiedzialności i tajemnicy poliszynela. Dużo wrażeń jak na dwugodzinny seans. Da się to odczuć, ale wystarczy wytrzymać chwile znużenia natłokiem informacji i skupić się na filmie. Warto.

Jeśli śledztwo dziennikarskie, to tylko na podstawie motywów z „Wszystkich ludzi prezydenta” (1976), filmu, w którym reporterzy odsłaniają aferę Watergate. Jej skutkiem było ustąpienie ze stanowiska samego Richarda Nixona. Właściwie nie ma co się dziwić Thomasowi McCarthy’emu, że użył analogii, skoro schemat historii się powiela. W obydwu przypadkach skandali mieliśmy do czynienia z pewną zmową narzuconą przez wysoko postawionych ludzi. W jednej i drugiej sytuacji chodziło o najważniejszą osobę w całej układance. Należało pokazać drogę śledztwa prowadzącą do ujawnienia systemu, który pozwalał na proceder. I tak też dostajemy obraz dziennikarstwa lat 2001-2002 na tle największej afery w historii Kościoła rzymskokatolickiego.

baron

Liev Schreiber jako Marty Baron/ źródło: materiały dystrybutora

W „The Boston Globe” pojawia się nowy redaktor naczelny, Marty Baron (Liev Schreiber). Nie ukrywa swoich obaw co do dalszych losów gazety, ponieważ nastaje czas Internetu i media przenoszą się do sieci. Nadejście ciężkich czasów dla prasy tradycyjnej sprawia, że niezbędne stają się cięcia budżetowe. To najbardziej bolesny cios dla dziennikarzy, którzy nie mogą pogodzić się z hegemonią Internetu. Informacje dostępne on-line pojawiają się zdecydowanie szybciej. W takiej sytuacji ekipa Spotlight (dział śledczy) staje się problematyczna, ponieważ jest tworem, który działa stosunkowo powolnie. Jednak nieco enigmatyczny, a wręcz flegmatyczny Baron (świetna gra aktorska Schreibera) postanawia zaangażować grupę w kontrowersyjny temat. Przenikliwość redaktora naczelnego jest nieoceniona. Nie przez przypadek nakierowuje on uwagę dziennikarzy na felieton o Geoghanie – księdzu, który molestował 80 dzieci w 6 parafiach przez 30 lat. Istotnym faktem okazuje się to, że kardynał Law wiedział o tym dużo wcześniej.

Z początku ekipa Spotlight: Mike Rezendes (Mark Ruffalo), Sacha Pfeiffer (Rachel McAdams), Matt Carroll (Brian d’Arcy James) oraz redaktor Walter „Robby” Robinson (Michael Keaton) są zaskoczeni propozycją tematu. Dziennikarze nie przyjmują możliwości złożenia pozwu przeciw Kościołowi (potrzebne są tajne dokumenty). W prywatnych rozmowach z bliskimi ujawnia się silnie zakorzenione przekonanie, że instytucja niesie dobre wartości, więc powinna być nietykalna. Ludzie zapominają, że za organizacją stoją jednostki, często słabe. Wraz ze zdobywaniem informacji przez dziennikarzy śledztwo zaczyna rozpędzać się jak kula śnieżna. Akcja nabiera dynamiki. Choć nie jest to dynamika znana nam z najnowszych produkcji. W końcu dziennikarze nie biorą udziału w strzelaninach (jedynie słownych). Raczej wykonują swoją mozolną pracę przy telefonie stacjonarnym i z kartką papieru, czasem przy pomocy komputera. Sama atmosfera, może dialogi, muzyka, ale też wyjątkowo palący temat dają uczucie pewnego napięcia podczas filmu. Tego można pogratulować twórcom – atmosfery. I jeszcze jednego: gry aktorskiej – zrównoważonej dzięki dobrej konstrukcji scenariusza. W tym filmie po prostu nie ma złych ról.

rozmowa

Rachel McAdams jako Sacha Pfeiffer i Neal Huff jako Phil Saviano/ źródło: materiały dystrybutora

McCarthy przede wszystkim pokazuje, jak wielkie zmiany zaszły w mediach na przestrzeni zaledwie 15 lat. W filmie mamy do czynienia z dziennikarstwem tradycyjnym, gdzie liczy się rzetelna, sprawdzona informacja, wiele źródeł i odpowiednio przedstawiony temat. Podczas swojej pracy reporterzy zmagają się z biurokracją, sądownictwem, prawnikami, aby uzyskać informacje lub dokumenty. Jednak materiały musieli oprzeć przede wszystkim na rozmowach z „ocalonymi” osobami. I w tym przypadku śledztwo jest w pełni profesjonalne. Dziennikarze dbają o swoich rozmówców i ich bezpieczeństwo, dają im niezbędne wsparcie oraz kontakt w trudnych momentach. Sacha Pfeiffer podczas rozmowy z jednym z molestowanych zapewnia „opowiemy tę historię i opowiemy ją we właściwy sposób”. Dzisiaj dziennikarz nie może pozwolić sobie na większość z tych przywilejów, które wtedy jeszcze były w pełni uprawomocnione. Aktualnie przepływ informacji jest tak szybki, że nie ma czasu na rzetelną weryfikację ich treści. W mediach liczy się każda minuta.

Osobom, które szczególnie interesuje wątek molestowania w Kościele, powinien spodobać się pomysł na konstrukcję fabuły. Film jest istnym majstersztykiem pod względem skondensowania ogromnej liczby faktów. Dzięki temu powstał obraz wielowymiarowy, który nie wydaje jednoznacznych sądów. Okazuje się, że przedstawiany problem ma skalę globalną oraz wiąże się z pewnymi uwarunkowaniami psychologicznymi sprawców, ofiar i całych społeczeństw. Najbardziej jednak szokujący jest motyw tajemnicy poliszynela – zmowa nie tylko kleryków, władz kościelnych, ale też środowiska prawniczego, sądowego, dziennikarskiego, a nawet rodzin ofiar. Skala problemu ujawnia nam ogromny kryzys wiary, który dotknął właściwie cały świat. W Polsce sprawy molestowania seksualnego w Kościele są odkrywane do dziś.

„Spotlight” to film, którego tak naprawdę nie chcemy oglądać, bo boli brzuch, bo coś uwiera, kłuje, drażni, złości. Z kina wychodzimy z kacem moralnym i zwątpieniem we własną wiarę. I właśnie z tych powodów takie produkcje powinniśmy oglądać.

plakat spotlight

Tytuł: Spotlight
Reżyseria: Tom McCarthy
Scenariusz: Tom McCarthyJosh Singer
Produkcja: USA
Premiera: 5 lutego 2016 (Polska), 3 września 2015 (świat)

Seans obejrzany dzięki uprzejmości kina Helios Gdańsk.