Czego szukasz?


Kategorie


Książka

Wydawnictwo SQN

Książka

Szalony, dowcipny, nietuzinkowy – „Kłamca. Papież sztuk” Jakuba Ćwieka

15 czerwca 2015

Każda okazja zagłębienia się w uniwersum, stworzone przez rozkochanego w popkulturze Jakuba Ćwieka, jest dużą przyjemnością. Szczególnie jeśli jest ona pełna niespotykanych zbyt często w polskiej literaturze zabiegów.

Choć główna seria „Kłamcy” już za nami, a historia się skończyła, każda okazja do ponownego zagłębienia się w uniwersum stworzone przez rozkochanego w popkulturze Jakuba Ćwieka jest dla mnie dużą przyjemnością. Szczególnie jeśli jest ona pełna niespotykanych zbyt często w polskiej literaturze zabiegów.

Po Ćwieka sięgam zawsze i wszędzie. Można powiedzieć, że ten autor ma u mnie bardzo duży kredyt zaufania. Tym bardziej ucieszyłem się z kolejnej książki o nordyckim cynglu aniołów Lokim. „Kłamca” to seria, która zapoczątkowana w 2005 roku bawiła polskiego (i nie tylko) czytelnika przez lata. A dokładnie już dziesięć lat. Na ten jubileusz przygotowano niespodziankę. Jubileuszowego „Papieża sztuk”.

Chociaż główny wątek tej historii zakończył się w tomie czwartym „Kłamca Kill’em all”, to autor nie odpuścił czy może nie opuścił Lokiego. Po raz pierwszy wrócił w „Kłamcy 2,5” jakiś rok temu. Wrócił z niespodzianką, bowiem do książki dołączona była gra karciana osadzona właśnie w uniwersum świata Kłamcy. Na tym na szczęście nie koniec. Kłamca powraca ponownie w najnowszym tomie o tytule „Papież sztuk”. I tym razem nie obyło się bez eksperymentów.

Sporo tu humoru, jeszcze więcej satyry na współczesną popkulturę. Ćwiek bawi się, eksperymentuje.

Jak zapowiedział, tak zrobił. Ćwiek nie kontynuuje zakończonej już historii, wraca po raz kolejny do czasów „pomiędzy”. Najnowsza przygoda Lokiego ma miejsce między wydarzeniami z tomu trzeciego a już po z tych z „Machinomachii” (Kłamcy 2,5). Mniejsza o większość, wniosek z tego taki, że aby w pełni rozkoszować się historią należałoby zapoznać się z wcześniejszymi tomami przygód nordyckiego boga i jego drużyny. Dość już tego przydługiego wstępu. Co czytelnik dostaje tym razem.

Dezyderiusz Crane, główny bohater popularnego serialu o bogach i aniołach żyjących wśród niczego nie świadomych śmiertelników, zaczyna nabierać mocy. I choć sam jeszcze do końca nie rozumie, co się dzieje, to zaczyna mu się podobać. Rodzi się w nim nowy bóg. Władający popkulturą, filmowymi schematami, tworzący fabułę w rzeczywistości. Ludzie w niego wierzą. A zadaniem cyngla aniołów miało być eliminowanie starych bogów. Nie tworzenie nowych.

Tak. Loki maczał w tym palce. I szybko musi wypić piwo, które nawarzył. Byle tylko Michał się nie dowiedział…

„Papież sztuk” jest świetny. Sporo tu humoru, jeszcze więcej satyry na współczesną popkulturę. Ćwiek bawi się, eksperymentuje. Po pierwsze czytelnikowi proponuje zabawę na zasadach gry paragrafowej. Może nie ma tego dużo, ale takie rozwiązanie rozbudowuje lekturę. Po drugie autor bawi się formą. I robi to dobrze. Na tyle, że pozwala sobie w pewnym momencie na zmianę medium. Oto historia pisana przeistacza się w rysowaną, a to wszystko ściśle wpisuje się w fabułę historii.

„Kłamca. Papież sztuk” to pozycja obowiązkowa dla fanów cyklu. I nie ma tu miejsca na głosy, że autor rozmienia historię na drobne, że korzysta z popularności Lokiego. Choć nie obraziłbym się na tysiącstronicową cegłę z przygodami Kłamcy, to, co prezentuje „Papież sztuk”, zupełnie mnie zadowala. I myślę, że dzięki kilku zabiegom zastosowanym w książce zadowoli również Was.

Szalona, dowcipna, nietuzinkowa. I w dodatku ze świetnym odautorskim posłowiem. Polecam.

Kłamca-Papież-sztuk

Tytuł: Kłamca. Papież sztuk
Autor: Jakub Ćwiek
Wydawnictwo: SQN
Premiera: 6 maja 2015
Liczba stron: 304