Czego szukasz?


Kategorie


Film

The Beatles i George Martin, 1966, fot. Capitol Records/ źródło: Wikimedia, domena publiczna

Film

Swingujący Londyn wzywa! „Londyn 1967” [recenzja]

28 marca 2017

Nie tak dawno przyjrzeliśmy się kontrkulturowej książce Jerzego Jarniewicza All you need is love. Teraz czas na publikację jej pokrewną, która wyszła w podobnym czasie, dzięki czemu większość recenzentów omawiała je wspólnie. Jest w tym większy sens, niemniej Piotr Szarota i jego Londyn 1967 zasługuje na odrębne potraktowanie.

Książka Szaroty ma znacznie bardziej zwartą konstrukcję niż publikacja Jarniewicza. Zresztą tamta pozycja była bardziej refleksyjna i socjologiczna, podczas gdy Londyn 1967 prędzej można byłoby zaliczyć do książek historycznych. Ot, dwie strony kulturoznawczego medalu. Zresztą czytanie obu wydawnictw w duecie byłoby słusznym posunięciem. Wpierw jednak należałoby zacząć od bardziej przejrzystego Londynu, by pod okiem Szaroty uporządkować sobie większość informacji, a następnie móc spokojnie przejść do rozważań Jarniewicza (do którego zresztą często się odwołuje).

Londyn 1967 to fascynująca panorama miasta. Oczywiście przede wszystkim kulturalna, gdyż przygląda się raczej obywatelom nietuzinkowym: filozofom i psychologom, działaczom politycznym, pisarkom  i pisarzom, reżyserom, w końcu tym (przynajmniej na ogół) najbardziej bezwstydnym – muzykom i pozostałym celebrytom.

Treść podzielono na 12 rozdziałów, lecz sama treść nominalnych miesięcy trzyma się dosyć luźno (na szczęście autor nie rozdrabniał się na poszczególne dni). Okazuje się, że mnóstwo spraw zazębia się w stolicy Anglii w ciągu zaledwie 12 miesięcy. Zaskakująco wiele. Londyn 1967 to fascynująca panorama miasta. Oczywiście przede wszystkim kulturalna, gdyż przygląda się raczej obywatelom nietuzinkowym: filozofom i psychologom (Timothy Leary, Ronald Laing), działaczom politycznym, pisarkom (Angela Carter, autorka Kobiecego eunucha Garmaine Greer) i pisarzom (Joe Orton, bitnicy William Burroughs i Allen Ginsberg), reżyserom (Charlie Chaplin z Hrabiną z Hongkongu, Stanley Kubrick z 2001: Odyseją kosmiczną, Roman Polański z Dzieckiem Rosemary), w końcu tym (przynajmniej na ogół) najbardziej bezwstydnym – muzykom (The Rolling Stones, Pink Floyd, Jimi Hendrix, David Bowie, nawet The Velvet Underground, lecz skandalicznie mało miejsca poświęcono tu The Who) i pozostałym celebrytom (wśród tych ostatnich nie brakuje polskich akcentów, gdyż wspominany jest niejaki Stanislas Klossowski). A z postaci mniej oczywistych uwzględnieni zostali choćby najsłynniejsi gangsterzy (bliźniacy Ronnie i Reggie Kray) i kryminaliści (Charles Manson). Ba, załapał się nawet dziadek Marianne Faithfull, Theodore, domorosły wynalazca. Ciężko byłoby sobie wyobrazić książkę o tytule Londyn 1967 bez Beatlesów, toteż i słusznie (i jako jedyni) zostali uwzględnieni na okładce. Dziwne, że rozdział Czerwiec nie zawiera opisu poruszania, jakie wywołało wydanie pierwszego dnia tego miesiąca najważniejszej płyty najważniejszego zespołu świata, Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band The Beatles, choć istotnie kwartet wspomniany jest tu (zresztą w innych miejscach wielokrotnie), lecz w nieco innym kontekście.

Jeśli chodzi o socjologiczny aspekt publikacji, Szarota pochyla się m.in. nad zagadnieniem nastoletniości, która doszła do głosu dopiero w połowie lat 60. Wcześniej nikt nie bardzo myślał, by jakieś produkty czy wydarzenia adresować do tej grupy, gdyż taka kategoria wiekowa nawet nie istniała. Po prostu w pewnym momencie życia młodego obywatela/ki następował przeskok z dziecka do dorosłego, co momentalnie odzwierciedlał do przesady stonowany ubiór. Siłą rzeczy musiał więc Szarota zahaczyć o terytorium mody. Załapało się całkiem wiele osobowości tego świata: fryzjerzy i styliści (Vidal Sassoon), projektanci (Mary Quant, Barbara Hulanicki), w końcu modelki (Twiggy, Sharon Tate), kończąc na kolektywach artystycznych (The Fool). Ciężko też nie wymienić także fotografów (David Bailey). Autor pod lupę wziął także innego rodzaju mody, bo duchowe (hinduizm, buddyzm, scjentologia oraz sufizm) wraz z przywódcami duchowymi (Maharishi Mahesh Yogi) oraz ruchy społeczne (feminizm). Z kolei 1967 to zarówno rok depenalizacji homoseksualizmu, jak i rozwój ogólnej swobody obyczajowej. Zresztą przejawy rewolucji seksualnej, która się wtedy dokonała, wręcz wychodzi bokami w trakcie lektury. A, że sex sells, to i cały Londyn świetnie się czyta…

Wybiórcze powroty do lektury ułatwi indeks nazwisk i zespołów umieszczony na samym końcu, zaraz po obszernej bibliografii, którą Szarota kierował się przy pisaniu własnego dzieła. W zasadzie podobny tom mógłby powstać na temat roku 1969. Być może autor pokusi się kiedyś – ominąwszy jeden rocznik – o kontynuację?

Londyn 1967
Autor: Piotr Szarota
Wydawnictwo: Iskry
Liczba stron: 400
Data wydania: 28.09.2016