Czego szukasz?


Kategorie


Film

fragment okładki/ źródło: Agora

Film

Sprośne żarty i wielkie gały. „Ania” [recenzja]

3 grudnia 2017

Przy całej sympatii, jaką powszechnie budziła bohaterka książki Macieja Drzewickiego i Grzegorza Kubickiego, Anna Przybylska nie wydaje się do końca wdzięcznym tematem do rasowej biografii. W dużej mierze można to zrzucić na karb młodego wieku, w jakim opuściła ziemski padół. Może, gdyby zdrowie dopisało, udałoby się jej w końcu zagrać naprawdę znaczącą rolę? Kto wie, może podjęłaby trud reżyserii albo stworzyła ciekawy scenariusz?

Zdążyła zagrać w wielu, lecz w zdecydowanej większości kiepskich filmach. Dodatkowo obsadzano ją z reguły w raczej prostych rolach o zbliżonym emploi. Na ogół były to trzpiotki mniej lub bardziej słodkie i głupiutkie. Brakuje tu ról naprawdę istotnych. Najbardziej wyróżniającymi się kreacjami były pastiszowa rola w Superprodukcji Juliusza Machulskiego i kompletnie nietypowy dla jej repertuaru, gdyż lynchowski, mroczny i zawiły Warsaw Dark Christophera Doyle’a. Jedynym arcydziełem, w którym wzięła udział był Dzień świra Marka Koterskiego, jednakowoż jej rola była tam marginalna. Gdyby los dał jej szansę, jej dorobek mógł być znacznie bardziej imponujący. Stało się inaczej, dlatego otrzymujemy raczej mało zaskakujący portret (znów utrzymany – najwyraźniej zgodnie z najnowszą modą – w reporterskiej manierze) urokliwej dziewuchy, która oczarowała wielu Polaków naturalnością przed kamerą – zarówno w filmie, jak i w mediach.

Jak często się podkreśla na kartach Ani, Przybylska była chuliganką o anielskiej buzi. I wielkich gałach, jak dodałby jej ulubiony reżyser Radosław Piwowarski. Kto inny najchętniej wymieniłby ją na trzecim miejscu wśród specjalistów od sprośnych żartów (zaraz po Gustawie Holoubku i Marku Kondracie)? Cała reszta za to bez skrupułów potwierdza jej cięty język. Ale fakt, iż klęła jak szewc, wcale nie psuł jej niezwykłego czaru. (Wśród rozmówców pojawią się m.in. także aktorzy Cezary Pazura, Paweł Wawrzecki, Katarzyna Bujakiewicz i bardziej znany jako piosenkarz Andrzej Piaseczny oraz najbliższa rodzina, czyli mama Krystyna, siostra Agnieszka oraz kuzyn Paweł, a nawet prezydent Gdyni Wojciech Szczurek – zabrakło tylko wypowiedzi ostatniego i najdłuższego stażem partnera, czyli piłkarza Jarosława Bieniuka).

Gdyby los dał jej szansę, jej dorobek mógł być znacznie bardziej imponujący. Stało się inaczej, dlatego otrzymujemy raczej mało zaskakujący portret (znów utrzymany – najwyraźniej zgodnie z najnowszą modą – w reporterskiej manierze) urokliwej dziewuchy, która oczarowała wielu Polaków naturalnością przed kamerą – zarówno w filmie, jak i w mediach.

Korzystała z życia pełną garścią – i słusznie, jak prędko niestety miało się okazać. Sodówa nie zdążyła namącić jej w głowie, bo potrafiła uczyć się na własnych błędach (np. ekspresowe, a zatem i pochopne małżeństwo z Dominikiem Zygrą). Podobno wszędzie jej było pełno jeszcze przed startem błyskawicznej kariery, a swą charyzmą rozpalała plan zdjęciowy już od pierwszych dni w show-biznesie. A warto zaznaczyć, że przy produkcji serialu bawiła się w improwizatorkę, a przecież była naturszczykiem i do tego kompletnie „zielonym” (stąd jej „wewnętrzna” ksywka Szczypiorek), choć niewątpliwie uroczym. „Zmyślała” przed kamerą niejako trochę z konieczności, gdyż w nieustannym biegu człowiek nie ma czasu na wkuwanie kwestii. Ale do ról filmowych Przybylska już się bardziej przykładała. Co ciekawe popularna lubiana Marylka Baka ze Złotopolskich nieomal dorabiałaby w Pizza Hut w pierwszych latach emisji serialu. Na szczęście fast foodowa sieciówka nie skorzystała z usług rodzącej się właśnie gwiazdy.

Momentami to bardzo intymny wgląd w życie celebrytki, zwłaszcza w dzieciństwo. Mam tu na myśli przytoczenie m.in. gustu kulinarnego (bo jak się dowiadujemy, od zawsze była strasznym głodomorem) czy relację z procesu odzwyczajenia małej Ani od smoczka, a niekoniecznie pikantne opisy pożycia małżeńskiego i nie tylko. Łowcy skandali nie mieli łatwo za życia Przybylskiej i prawdopodobnie nie doczekają się rewelacji i po jej śmierci.

Jest tu także oczywiście mnóstwo zdjęć. Dzięki niektórym z nich można przekonać się, iż nie była wcale taką ślicznotką od urodzenia. (Swoją drogą szkoda, że za okładkę nie posłużyła pierwsza fotografia zamieszczona wewnątrz publikacji – najwyraźniej jednak rodzina życzyła sobie bardziej roześmianą Anię na froncie). Choć fanów urody pięknej aktorki z pewnością nie brakuje, dobrze się stało, że autorzy nie zdecydowali się dołączyć bardziej erotycznych zdjęć zmarłej (która wszakże nader często zgadzała się na role rozbierane – a w najgorszym wypadku z głębokim dekoltem), co raczej nie byłoby w dobrym guście.

Podsumowując, Ania to nader zgrabnie sklecona rzecz (ujęta w mnóstwie bardzo krótkich rozdziałów przy pomocy sporej czcionki oraz „powietrza”, co tylko ułatwia konsumpcję). W końcu co dwie głowy, to nie jedna. W ogóle odnoszę wrażenie, iż treść nie przysporzyła autorom najmniejszego trudu. Zatem temat Przybylskiej wygląda na zamknięty.

Ania. Biografia Anny Przybylskiej
Autorzy: Maciej Drzewicki, Grzegorz Kubicki
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 27.09.2017
Liczba stron: 392