Czego szukasz?


Kategorie


Książka

Mahane Yehuda market, Jerusalem - Israël / Emmanuel Dyan / Foter.com / CC BY

Książka

Sacrum, profanum i… – Jerozolima oczami Marka Suchara

30 listopada 2015

„Wydaje się ona żyć bardziej intensywnie niż inne miasta. Wszystko zostaje po staremu, choć nic nigdy nie stoi w miejscu”.


O Jerozolimie przypominamy sobie zwykle przed Wielkanocą, bo tam umarł Chrystus. Klasykiem jest, że kiedy praktykujący katolicy modlą się w świątyniach, biegają po marketach bądź malują jajka, telewizja publiczna nadaje sporo reportaży poświęconych miastu i jego mieszkańcom. Szkoda, że pewnie niewielu znajdzie czas, żeby je oglądać. Jakie mamy wyobrażenie o tym mieście? W jednym z serii popularnych odcinków (do obejrzenia na YT) Wojciech Cejrowski pokazywał Jerozolimę jako wielkie targowisko, gdzie trudno o miejsce cichego kultu męki Chrystusa. Stacje drogi krzyżowej są przysłonięte przez stragany. W niektórych świątyniach zalegają… śmieci. Cokolwiek wiemy o Jerozolimie (a najpewniej – niewiele), warto skonfrontować swoje doświadczenia z książką Marka Suchara „Jerozolima: miasto i ludzie”. Jak daje do zrozumienia autor, wędrówka po mieście śladami Biblii to ledwie ułamek jerozolimskiej teraźniejszości. Nawet jeśli w Nachalot – jednej z miejskich dzielnic – mieści się 100 synagog.

Autor ze słusznych powodów może wypowiadać się o historii, religiach, sztukach i ludziach tego miejsca. Jest przewodnikiem po Ziemi Świętej, studiował historię, geografię i archeologię biblijną w Wyższej Szkole Filologii Hebrajskiej. Jednak przede wszystkim doświadczał Jerozolimy w trakcie wielu podróży. Ma tam wielu przyjaciół, w tym profesorów i duchownych, którzy najlepiej znają codzienne życie mieszkańców. Trzecia już książka Suchara o Jerozolimie jest sumą doświadczeń własnych ze spostrzeżeniami mieszkańców miasta, plonem „wędrówek czasem z konkretnym celem, a czasem po prostu włóczenia się bez planu”. Czytelnik i turysta dowie się, że Stare Miasto to zaledwie 1% powierzchni Jerozolimy i poza tą jedną setną czeka nas mnóstwo wrażeń. Architektonicznych, smakowych i kulturalnych. Dużo religii, polityki i bardzo zawiłej historii. Wreszcie, tak po prostu, proza życia 800 tysięcy mieszkańców.

Jerozolima ze złota – widok w południe. Fot. Marek Suchar / materiały prasowe

Jerozolima-miasto, które odkrywa Marek Suchar, to dużo więcej niż Bazylika Grobu i Ściana Płaczu. 4 główne dzielnice to żydowska, muzułmańska, ormiańska i chrześcijańska, ale jest jeszcze 8 „pobocznych”, w tym dzielnica… polska. Autor opowiada ich historię, sięgając jeszcze do starożytności. Największy i najbardziej zatłoczony kwartał, muzułmański, pachnie orientalnymi przyprawami i smażoną oliwą. „Z wielu kramów dobiega arabska muzyka, a w piątki radiowe transmisje modłów i kazań z meczetów (…)”. To tutaj na miejscu dawnej świątyni Heroda stoi meczet Al-Aksa. Z kolei część żydowska kryje najstarszą synagogę Ramban i elegancką ulicę Cardo, sięgającą czasów rzymskich. Dzielnica Chrześcijańska jest nie tylko dla chrześcijan, swój kościół mają tu np. luteranie. O Kwartale Ormiańskim Suchar mówi jako o „najrzadziej odwiedzanym, ale wcale nie najmniej ciekawym”. Mieszkańcy sprzedają tu piękną ceramikę i prowadzą restauracyjki z narodowymi specjałami.

Autor poleca wędrówki pobocznymi uliczkami, gdzie spotkamy ortodoksów, ulicznych grajków i napijemy się dobrego drinka. Jeśli nocleg, to na przykład w Hotelu Hashimi z – uwaga – 1750 roku. I koniecznie trzeba wpaść na zakupy na targowisku Machane Yehuda. Bo nie odwiedzić tego miejsca „to jak być w Paryżu i nie pójść na Montmartre”.

Jerozolima-ludzie to mozaika. W końcu czytamy o jednym z najgęściej zaludnionych miejsc na świecie. Autor przygląda się miastu, które chłonie współczesne mody i nie chce być kojarzone wyłącznie z religią, ortodoksją i pewnego rodzaju zamknięciem na powszedniość. Zauważa na przykład, iż jerozolimska młodzież robi się hipsterska. Z kolei ulubionego muzyka, Ewiatara Banai, określa mianem chodzącej „ortodoksji w rockowym mainstreamie”. Mniemam, że to ktoś na kształt naszego Darka „Maleo” Majelonka – nawrócony łobuz, który śpiewa o Bogu, ale nie chce robić tego cicho i potulnie.

Polski Cmentarz w Jerozolimie. Fot. Marek Suchar / materiały prasowe

Polski Cmentarz w Jerozolimie. Fot. Marek Suchar / materiały prasowe

Skoro jesteśmy przy muzyce, to trzeba powiedzieć, iż Jerozolima to ogólnie raj dla miłośników kultury i sztuki. Jakby z myślą o tej grupie autor tropi cenne ciekawostki. Na przykład te z ostatniej wizyty Hajle Sellasje, niechlubnego władcy i bohatera słynnej książki Kapuścińskiego „Cesarz”. Suchar prowadzi czytelnika  również na grób bohatera filmu Spielberga „Lista Schindlera”, czyli słynnego obrońcy Żydów. Wielu ucieszy fakt, że wyraźny ślad w życiu miasta odcisnęli polscy emigranci, w tym artyści. Hanka Ordonówna nagrała tutaj ostatnią piosenkę „Czas przynosi zapomnienie”. Niesłychanych historii szukać można na Cmentarzu Polskim. Jak ta związana z nagrobkiem domniemanej artystki Eggi van Hardt, której losy podobno splotły się z życiorysem Schulza i Gombrowicza… ale o tym przeczytacie we wciągającym, 4. rozdziale.

Z praktycznego punktu widzenia „Jerozolima. Miasto i ludzie” pomoże nam ustrzec się przed niejedną obyczajową wpadką. Polecam otworzyć książkę od razu na stronie 166. Tam znajdziemy wskazówki, jak… zachować się w synagodze. Autor tłumaczy, że synagoga nie jest „żydowskim kościołem”. Kościół to świątynia, synagoga to dom modlitwy. Czyli miejsce, gdzie modli się, studiuje biblię i sprawuje niektóre obrzędy, np. obrzezanie bądź ślub. Nad synagogą czuwa Rabin, czyli duchowny, ale nie kapłan. Sumując, w judaizmie nie mamy ani świątyń, ani kapłanów. A co zrobić, gdy w szabat trafimy w gościnę do ortodoksyjnej żydowskiej rodziny? Jak sam Marek Suchar się przekonał, na pewno nie przynosić w prezencie czekoladek, bo… nie są koszerne. Następnie nie należy dziwić się, że „zakazanych jest wtedy trzydzieści dziewięć rodzajów czynności”. Nie wolno włączać światła, czesać włosów, otwierać konserw, robić zdjęć… Zaskoczy was ilość sensacji z życia ortodoksji, które Marek Suchar przytacza dokładnie i z pogodnym humorem.

No dobrze, zapytacie, a co z polityką? Celowo pomijam ten zawiły temat, powiem tyle – jest ciekawie, czasami tragicznie, czasami zabawnie. Przekorność autora nakazuje mu, na przykład, udać się do słynnego w kręgach judaistów profesora Israeli, by niejako „wydobyć” z niego prawdę o konflikcie izraelsko-palestyńskim. Prawdę niekoniecznie z najbardziej znanej nam z mediów, palestyńskiej strony. Innym razem autor przekomarza się z opłaconym przewodnikiem, bardzo poirytowanym faktem, że Marek Suchar jest w stanie „przyszpilić” go na niejednym, „drobnym” fałszowaniu rzeczywistości.

Żeby streścić książkę Suchara, trzeba by w zasadzie przepisać połowę jej stron. A nie o to tu chodzi. Czytajcie. Sądzę, że część z tych, którzy lekturę „Jerozolima: miasto i ludzie” mają już za sobą, wygenerowali pewien ruch na stronach tanich linii lotniczych. I słusznie, bo gdzie jak nie w Jerozolimie, mieście chrześcijaństwa, islamu i judaizmu, skosztować koszernego burgera i szaszuki, rozkoszować się muzyką w dzielnicy „śpiewających rabinów”, stanąć na styku światów zachodniego i islamskiego? Szalom Alejchem, szerokiej drogi!

Wszystkie cytaty pochodzą z książki Marka Suchara „Jerozolima. Miasto i ludzie”, Gdańsk 2015.

Wywiad z Markiem Sucharem „Pokazuję Jerozolimę w szczególe”

 

jerozolima-miasto-i-ludzie-marek-suchar-wyd-oskar

Jerozolima. Miasto i ludzie.
Autor: Marek Suchar
Tytuł: Jerozolima: miasto i ludzie
Wydawnictwo: Oskar
Premiera: 2015
Ilość stron: 249