Czego szukasz?


Kategorie


Nauka & Edukacja

materiały prasowe

Nauka & Edukacja

Od Nataszy Urbańskiej do Świebodzina. Laureat Bloga Roku 2014 opowiada o „Kulturze w płot”

18 marca 2015

Blogiem Roku 2014 uznano projekt Kulturawplot.pl. Jego autor, Michał Fedorowicz, gdańszczanin, stronę z ładnymi obrazkami przekuł w ambitny serwis o kulturze. Od pierwszego wpisu o Nataszy Urbańskiej przeszedł do tematów balansujących między kulturą i masą dziedzin, które de facto nie mają z nią wiele wspólnego. Nam opowiada o zaskoczeniu werdyktem jury oraz o tym, jak mają się rodzime blogi kulturalne. I kultura w ogóle.

Twój projekt www.kulturawplot.pl zdobył tytuł Bloga Roku 2014 – gratulacje! Czy byłeś przygotowany na takie wyróżnienie?

Nawet mi przez myśl nie przeszło, że mogę sięgnąć po tak zaszczytny laur. Szczerze mówiąc, spodziewałem się wygranej osoby, która na swoim blogu stała się niejako osobowością, autorem wpływowym. U mnie autora z imienia i nazwiska do tej pory nie było – najważniejsza była treść. Ale to tylko udowadnia, że konkurs faktycznie wyłania bloga, a nie blogera roku.

Przez trzy lata starałem się pozostać anonimowy, ale najwyraźniej nie będzie to dłużej możliwe – podsumowałeś podczas gali wręczenia nagród. Czy w kilka dni po uroczystości, zapewne wielu wywiadach, rozmowach, spotkaniach, jesteś już osobą medialną?

Nie sądzę, by komukolwiek w kilka dni udała się ta sztuka. Owszem, udzieliłem kilku wywiadów, niekoniecznie dobrych, ale wiem, że zaistnienie w zbiorowej świadomości wymaga czegoś więcej. Dopiero najbliższe kilkanaście miesięcy pokaże, czy w jakiś sposób uda się przekuć pięciominutowe zainteresowanie mediów w coś więcej. I czy moje życie oraz twórczość lub odtwórczość zmienią się choć odrobinę.

Twój blog istnieje od 2011 roku. Jakie były początki, jaki miałeś pomysł na ten projekt?

Obecny kształt kulturawplot.pl nabrał mniej więcej dwa lata temu, kiedy z serwisu pokazującego ładne obrazki zmienił się w serwis pokazujący ładne obrazki urozmaicane treścią również do czytania. Na samym początku zdarzało mi się trochę pisać, ale uznałem, że tematyka wówczas poruszana – niezbyt dojrzałe opinie na temat polskiej showbiz-kultury – to nie jest to, czego szukałem. Dopiero stale rosnące wyniki odsłon witryny utwierdziły mnie w przekonaniu, że zmiana kierunku była nie tylko dobra, ale też konieczna.

Kulturą w płot – co to w ogóle znaczy? Jak ma się adres strony do tego, o czym piszesz i jak piszesz?

Interpretację nazwy bloga pozostawiam czytelnikom. Bardzo ciekawie starał się to wyjaśnić prezes zarządu portalu Onet.pl, który podczas gali Blog Roku 2014 pokusił się o przełożenie nazwy na język angielski i wyszło z tego mniej więcej „Błądzenie w kulturze”. Do pewnego stopnia jest to trafne, bo na stronie kulturawplot.pl promuję nie tylko jej najlepsze przejawy, ale też piętnuję te najgorsze. Ale wbrew nazwie domeny poruszam też tematy z pogranicza, co jakiś czas zahaczając o historię.

Czy tematyka bloga wiąże się z Twoim wykształceniem, czy jest to wyłącznie pasja?

To czysta pasja, poparta chęcią dzielenia się z innymi ciekawymi, miejmy nadzieję, rzeczami. Ukończenie filologii angielskiej z pewnością jednak ułatwiło do ciekawych treści docieranie.

To czysta pasja, poparta chęcią dzielenia się z innymi ciekawymi, miejmy nadzieję, rzeczami.


Kiedy Twój blog osiągnął rozgłos? Za co internauci najczęściej chwalą Twoje wpisy, a jeśli im się nie podobają, czego najczęściej się „czepiają”?

Głośno zrobiło się dopiero teraz, gdyż nikt, a na pewno ja, nie spodziewałem się, iż pisaniem o kulturze na blogu można się przebić. Starałem się jednak pisać tak, aby było to lekkie i przystępne dla osób w każdym wieku. Pisanie o kulturze na kolanach kojarzy się z przynudzaniem, a ta dziedzina jest przecież szalenie interesująca. Niemniej jeśli już pojawia się krytyka, to właśnie ze względu na styl w jakim piszę – są osoby, które twierdzą, że tak po prostu nie wypada.

Kultura to temat, z którym ciężko wyjść poza krąg fanatyków. Jaka jest Twoja recepta na wysoką oglądalność? Jak dobierasz tematy, skąd czerpiesz inspiracje?

Pisanie takiego bloga wymaga ciągłych poszukiwań i zabiera najwięcej czasu. Staram się odnajdywać zagadnienia, które nie były dotąd poruszane w polskiej części internetu. Najczęściej, kiedy coś przykuje moją uwagę, sprawdzam, czy nie pojawiło się wcześniej w popularnych serwisach, sieciach społecznościowych i portalach. Dopiero gdy upewnię się, że temat nie został „spalony” – siadam do pisania.

Juror BR2014, Tomasz Raczek, pochwalił Twój blog za wysoką jakość – przejrzystość, połączenie wartościowych treści z estetyką. Czym według Ciebie charakteryzuje się dobra strona internetowa pod kątem treści i strony wizualnej? Co myślisz, kiedy odwiedzasz inne blogi kulturalne – są raczej nowoczesne, z frapującą treścią, czy wręcz przeciwnie – przestarzałe, tendencyjne?

Jeśli chodzi o wygląd stron to zawsze byłem za minimalizmem i przejrzystością. Dobra strona to taka, której czytanie nie męczy, która podczas lektury nie stara się odciągnąć uwagi od meritum. Taka, gdzie siłą rzeczy obecne reklamy nie przeszkadzają i mają swoje uzasadnienie. Starałem się tak dopasować szablon kulturawplot.pl, aby dominująca była właśnie treść, bez zbędnych ozdobników. Nie wiem czym kierują się twórcy innych serwisów czy blogów o kulturze, ale często o przejrzystości właśnie zapominają.

Najczęściej, kiedy coś przykuje moją uwagę, sprawdzam, czy nie pojawiło się wcześniej w popularnych serwisach, sieciach społecznościowych i portalach. Dopiero gdy upewnię się, że temat nie został „spalony” – siadam do pisania.

Dużo mamy takich blogów? Czego, oprócz przejrzystości, im brakuje?

Blogów kulturowych mamy całe multum, co zresztą widać po liczbie zgłoszonych do konkursu Blog Roku 2014 w kategorii Literackie i kulturalne – ponad 250. A to i tak nie wszystkie. Największym ich problemem jest, moim zdaniem, powtarzalność – brak cechy charakterystycznej, która wyróżniałaby daną stronę na tle innych. Popularność zdobyły właśnie takie, które miały nieco inny sposób na siebie lub obecne są w blogosferze od bardzo dawna, konsekwentnie budując markę i bazę czytelników.

Co warto czytać, z kogo warto brać przykład?

Najlepszą receptą na zaistnienie jest chyba właśnie niebranie przykładu z innych, tylko budowanie czegoś własnego od samego początku.

Który z Twoich artykułów z 2014 roku wzbudził najwięcej emocji czytelników?

Najwięcej emocji budzą wpisy na nowo odkrywające, wydawałoby się, przejrzane od deski do deski książki czy obejrzane po stokroć filmy. Do najpopularniejszych należą: zestawienie książek o tematyce postapokaliptycznej, zbiór powieści i dokumentów, które niszczą wiarę w ludzkość, krytyka sztuki współczesnej czy rzeczy, które przez kilkanaście lat żaden z widzów filmu „Matrix” nie zauważył. Jak widać pomieszanie z poplątaniem, ale tylko dzięki różnicowaniu tematyki zainteresowanie czytelników nie słabnie.

Gdy patrzę na przejawy kultury w polskich mediach to odnoszę wrażenie, że jest mało interesująca. Na Zachodzie powstają dużo ciekawsze rzeczy – mówiłeś. Ciekawsze czyli jakie? Co jest powodem, że nasza kultura tak słabo ,Twoim zdaniem, wypada na tle Zachodu? Czy sama w sobie jest monotonna, zaściankowa, a może to media nie potrafią o niej mówić w sposób intrygujący?

Media na pewno mają problem z atrakcyjnym sprzedaniem kultury. Ale trudno się dziwić – na sam dźwięk tego słowa wiele osób najczęściej zmienia kanał telewizyjny czy wyłącza myślenie. W Polsce ciągle obowiązuje praktyka przedstawiania kultury z pozycji klęcznej, bez zęba czy zacięcia. Tymczasem na Zachodzie nawet z pozoru mało atrakcyjnej rzeczy potrafią zrobić widowisko. Kiedyś Jacek Braciak fenomenalnie porównał polskie kino wojenne z tym amerykańskim – zestawił czołobitny moralny okopowy niepokój Made in Poland z rozrywkowym patosem Born in the USA. Ta sama tematyka, a jakże różnie pokazana. Porównanie Braciaka w stu procentach odpowiada też problemowi, jaki Polacy mają z kulturą.

Czy skorzystasz z propozycji Pana Raczka i wydasz książkę? Czy będzie to książka o Twoim blogu?

Obecnie jestem w trakcie dopinania szczegółów tego, nie ukrywajmy, dość niespodziewanego projektu. Na pewno nie chciałbym wydawać drukowanej wersji kulturawplot.pl, ale co z tego ostatecznie wyjdzie, przekonamy się najprawdopodobniej w przyszłym roku.

W Polsce ciągle obowiązuje praktyka przedstawiania kultury z pozycji klęcznej, bez zęba czy zacięcia. Tymczasem na Zachodzie nawet z pozoru mało atrakcyjnej rzeczy potrafią zrobić widowisko.

Kim jest na co dzień autor Bloga Roku 2014? Pochodzisz z Gdańska, czy również mieszkasz tutaj i czy uczestniczysz w życiu kulturalnym miasta?

Na co dzień jestem przede wszystkim mężem i ojcem. To rodzinę zawsze stawiam na pierwszym miejscu – pisanie do rzecz ważna, ale w starciu z życiem rodzinnym – drugorzędna. Niemniej pracy nad blogiem poświęcam bardzo dużo czasu – tak dużo, że paradoksalnie w życiu kulturalnym miasta uczestniczę w stopniu znikomym. Doba zdecydowanie powinna trwać dłużej niż 24 godziny.

Artysta, którego twórczość Cię pasjonuje, to….

…Terry Pratchett, którego śmierć w miniony czwartek autentycznie mną wstrząsnęła. Wychowałem się na jego książkach, dorastałem wraz z rozwojem jego powieściopisarstwa, a jego samego zawsze stawiałem za niedościgniony wzór. To dzięki niemu pokochałem literaturę i dzięki niemu w ogóle zacząłem pisać. 12 marca ludzkości został odebrany wspaniały, wielki człowiek.

Jeśli miałbyś osobiście wybrać Blog Roku 2014, jaki projekt zdobyłby to wyróżnienie?

Wspominałem o tym już na gali, moim faworytem był blog Autostopem przez życie. Jego autor nie tylko wspaniale opowiada o podróżowaniu, ale też przy okazji robi coś naprawdę wartościowego i ważnego – z powodzeniem zbiera pieniądze na dzieci w hospicjach. Za samą taką działalność przyznałbym mu wszystkie możliwe wyróżnienia.

Dziękuję za rozmowę. 

 

Z Michałem Fedorowiczem rozmawiała Joanna Adrian.