Czego szukasz?


Kategorie


Książka

Książka

Recenzja: „Światy Dantego” Anny Kańtoch

12 września 2015

Zbiory opowiadań mają dwie zalety. Praktycznie zawsze znajdzie się w nich jedno bądź kilka dobrych historii. A poza tym najczęściej czyta się je przyjemnie szybko, mimo że czasami mogą być dość obszerne. Ze „Światami Dantego” właśnie tak jest.

Tak się jakoś składało, że twórczość Anny Kańtoch omijałem. Nie specjalnie i nie wielkim łukiem, ale po prostu tak układały się moje czytelnicze ścieżki, że wcześniej nie było okazji zapoznać się z piórem pani Anny. Okazja nadarzyła się właśnie niedawno, kiedy to, nakładem wydawnictwa Uroboros, światło dzienne ujrzał zbiór opowiadań pod tytułem „Światy Dantego”. Zachęcony pochlebnymi opiniami na temat tytułowego opowiadania, postanowiłem spróbować. I nie żałuję.

„Światy Dantego” to liczący ponad 550 stron tom, z posłowiem Jakuba Ćwieka i dziewięcioma opowiadaniami, które potrafią momentami zjeżyć włos na głowie. Rozpływający się we wstępie Ćwiek wydaje się na pierwszy rzut oka przesadzać, jednak trzeba powiedzieć, że poznając kolejne literackie wizje autorki, twórcy „Kłamcy” należy przyznać rację.

W tomie znajdziemy, poza tytułowymi „Światami”, także „Duchy w maszynach”, „Cmentarzysko potworów”, „Szczęścia i wszelkiej pomyślności”, „Za siedmioma stopniami”, „Okno Myszogrodu”, „Człowiek nieciągły”, „Miasteczko” oraz „Portret rodzinny w lustrze”. Trzeba powiedzieć otwarcie, że wszystkie opowiadania to ciężkie i mroczne historie, które zdecydowanie bardziej pasują do zimowej zawieruchy i samotnej lektury przy blasku lampki nocnej, niż słonecznego końca lata.

Wiara przetrwała mnóstwo rzeczy. Teorię ewolucji, dotarcie do jądra ziemi, odkrycie, że nie jesteśmy we wszechświecie sami. Wszystko to nie eliminowało Boga, tylko… odsuwało go odrobinę dalej. Im więcej wiemy, tym Bóg jest dalej, ale wciąż istnieje, zawsze krok poza tym, co rozumiemy i potrafimy zbadać.

Jako że jestem fanem fantastyki naukowej, a jedną z moich ulubionych powieści jest „Solaris” Stanisława Lema, nie sposób było, bym obok opowiadania „Światy Dantego” przeszedł obojętnie. W skrócie jest to opowieść o ekspedycji do alternatywnego świata, w którym prowadzone są badania nad lekarstwem na chorobę wyniszczającą ludzkość na Ziemi. Takich światów jest wiele i kształtują się tak, jak miejsca, w które trafiają ludzie po śmierci według różnych wierzeń. Wszystkie one są wypaczonymi odbiciami, jakby były wyjęte z wierzeń ludzi i przetransformowane przez jakąś odgórną, wyższą istotę. Załoga, którą poznamy w opowiadaniu „Światy Dantego”, trafia do świata Dante 3 – piekła, otchłani – i tam, podobnie jak naukowcy wysłani do innych światów, szuka leku dla ludzkości. A to tylko preludium do całej symfonii dziwnych miejsc, zjawisk i istot.

Zbiór Anny Kańtoch czyta się bardzo dobrze. Język jest prosty, naturalny. Opowiadania są wciągające, dające się bez problemu skończyć podczas drogi do pracy czy kąpieli.  Ważne jest jednak co innego – klimat. Gęsty jak smoła, oniryczny i zaszczepiający w podświadomości niepokojące obrazy – to zdecydowanie największa zaleta książki. Opowieści autorki są mroczne, momentami przygnębiające, ale i dziwnie hipnotyzujące. Życie i śmierć, sen i jawa, szaleństwo i zdrowy rozsądek. Wszystko to miesza się ze sobą, wzmaga poczucie niepokoju i zagubienia. I chociaż historie bazują na powszechnych, literackich i popkulturowych kliszach, to jednak zupełnie nie przeszkadza to w odbiorze całości.

Autorka wzięła powszechne ludzkie obawy i lęki, obudowała je w historie niczym z horroru, science fiction, powieści psychologicznej i fantasy, następnie upakowała w formie zgrzebnego tomu.

Piekło we współczesnym literackim ujęciu chyba nigdy nie było tak przerażające. Alighieri byłby ukontentowany.

 swiaty-dantego-b-iext29222282

 

 

 

 

 

 

 

Autor: Anna Kańtoch
Tytuł: Światy Dantego
Wydawnictwo: Uroboros
Ilość stron: 553
Okładka: miękka
Cena z okładki: 39,99