Czego szukasz?


Kategorie


Moda & Trendy

Florence & The Machine, źródło: Open'er Festival

Moda & Trendy

Open’er Festival 2016 – kto zagra?

13 maja 2016
Termin wydarzenia:
29.06.2016
- 02.07.2016

W tym roku festiwal odbędzie się w terminie 29 czerwca – 2 lipca. 

opener - slider

Poniżej alfabetyczna lista wszystkich wykonawców wraz z krótkim biogramem:

AT THE DRIVE-IN

SOBOTA 02/07/2016
TENT STAGE

Ten amerykański zespół działający od 1993 do 2001 stał się jedną z ikonicznych grup alternatywnego rocka lat 90-tych. Niespełna dekada działalności i trzy albumy studyjne na koncie wystarczyły, by ATD-I opener - a the drive-inznacząco wpłynęli na rozwój i jakość sceny post-hardcore’owej na całym świecie. Sami czerpali z dokonań Fugazi czy Bad Brains, ale do klasycznego hardcore punku dodali niewiarygodną ilość emocji, weszli na terytoria noise rocka i  stworzyli styl, który do dziś oddziałuje na kolejne pokolenia młodych gitarowych zespołów. ATD-I słynęli nie tylko z bezkompromisowego brzmienia, ale przede wszystkim z rewelacyjnych koncertów, do których nie pasuje przymiotnik „żywiołowe”. To były spektakle eksplozywnej energii, wybuchającej przez kolejne minuty obecności muzyków na scenie. Właściwie przez całe 8 lat pierwotnej działalności koncertowali non-stop, zaczynając od podrzędnych barów i piwnic, kończąc na telewizyjnych programach z najlepszą oglądalnością. W przerwach od koncertowania nagrywali albumy i EP-ki. Debiut „Acrobatic Tenement”, za który otrzymali całe 600 dolarów, ukazał się w 1996 roku. Jednak ich najważniejszy, najbardziej dopracowany brzmieniowo materiał to wydany w 2000 roku „Relationship Of Command”. Kilka tygodni po premierze płyty zespół zdecydował się rozwiązać. Powodem było psychiczne i fizyczne wyczerpanie. Czyli coś, na co ciężko pracowali przez kilka kolejnych lat. Znamienne, że podobne losy stały się udziałem innej wpływowej formacji z gatunku post-hardcore’u, czyli Refused. Szwedzi również po wydaniu najważniejszego albumu w karierze zawiesili działalność na całe lata. Artystyczny i komercyjny sukces trzeciego albumu ATD-I stał się faktem w momencie, kiedy zespół już formalnie nie istniał. Członkowie rozwiązanej grupy powrócili do muzyki, ale już w innych projektach: Jim Ward, Paul Hinojos i Tony Hajjar założyli Spartę, a Cedric Bixler-Zavala oraz Omar Rodríguez-López z sukcesem wcielili w życie projekt The Mars Volta.

BAASCH
Po raz pierwszy głośno o Baasch-u zrobiło się głośno przy okazji premiery filmu „Płynące Wieżowce”. Za muzykę do obrazu odpowiadał młody kompozytor Bartek Schmidt, ukrywający się właśnie pod tym pseudonimem. Fan zimno-falowej elektroniki i alternatywnego popu zaskoczył stylem i dojrzałością kompozycji ilustrujących ambitny film naładowany skrajnymi emocjami. To było trzy lata temu.  Dziś Baasch to także jeden z najciekawszych polskich młodych producentów, którego ubiegłoroczna debiutancka płyta „Corridors” była szeroko komentowana, nie tylko przez fanów elektroniki. Album ukazał się z szyldem NEXTPOP-u, co już na starcie potwierdzało jakość tej muzyki i pomogło w jej dotarciu do wielu nowych odbiorców.

BASTILLE
SOBOTA 02/07/2016
ORANGE MAIN STAGE

Drugie studyjne wydawnictwo Bastille to jeden z najbardziej wyczekiwanych albumów 2016 roku. Od kilku miesięcy zespół przebywa w studiu, pracując nad następcą „Bad Blood”. To świetna informacja, opener - bastilleponieważ debiutowi Bastille za kilka tygodni „stukną” trzy lata, a fani z utęsknieniem wyczekują każdego kolejnego dźwięku z obozu Brytyjczyków. Data premiery albumu nie jest jeszcze znana, ale fakt, że zespół zaczyna ogłaszać letnie występy, oznacza na pewno jedno – nowe utwory w trakcie koncertów! Na razie najaktualniejszym utworem Bastille jest „Hangin’”, który formacja nagrała na potrzeby gry „FIFA 16”. Czy znajdzie się na płycie? Nie wiadomo. Nie jest też jasne, w jakim kierunku ma podążać muzyka Dana Smitha i jego kolegów na drugim albumie, ale dzięki temu jego premiera stanie się jeszcze ciekawsza.

Kilka ważnych faktów z kariery Bastille? Proszę bardzo! Album „Bad Blood” w samych Stanach i Wielkiej Brytanii kupiło ponad 7,5 miliona fanów! Singiel „Pompeii” był najczęściej odsłuchiwanym utworem 2013 roku, ustępując miejsca tylko „Get Lucky” Daft Punk, a w tym samym roku cyfrową wersję płyty „Bad Blood” kupowano na Wyspach najczęściej! Na festiwalu Glastonbury przywiedli pod John Peel Stage największy tłum widzów w historii! Remixowali Davida Lyncha! W 2014 roku dostali BRIT Awards dla najlepszego nowego zespołu! Byli częścią Band Aid 30, pojawiając się w kolejnej wersji „Do They Know It’s Christmas?”! No i cały czas mają w repertuarze „Things We Lost in The Fire” czy „Oblivion”, nagrania, których nie sposób nie znać, nawet jeśli na co dzień poszukuje się innych doznań muzycznych.

BEIRUT
CZWARTEK 30/06/2016
TENT STAGE

Doskonale pamiętamy to uczucie sprzed blisko 10 lat, kiedy pierwszy raz usłyszeliśmy Beirut. Ten odświeżający powiew bałkańskiego folku, przefiltrowany przez muzyczną wrażliwość  amerykańskiegoopener - beirut nastolatka dorastającego w Albuquerque w Nowym Meksyku…  Sam początek  tej historii wydawał się nieprawdopodobny – 17-latek wraca z Europy zafascynowany muzyką bałkańskich orkiestr i postanawia nagrać płytę – samemu, w swojej sypialni. Sukces „Gulag Orkestar” przerósł najśmielsze oczekiwania, chyba nie tylko samego artysty, ale całej branży. Album został fantastycznie odebrany przez krytykę i publiczność szturmującą sklepy muzyczne. Podsumowania 2006 roku były zdominowane przez debiut Beirut, a festiwale biły się o koncerty – tym razem już rzeczywistej orkiestry dowodzonej przez Condona. Dwa lata później bałkańskie tropy przecięły się z tradycją francuskiej piosenki na albumie „The Flying Club Cup”. Wtedy po raz pierwszy zaprosiliśmy Beirut na Open’era. Niestety, kilka miesięcy później artysta odwołał całą trasę i w konsekwencji nie zagrał na naszym festiwalu. Czekaliśmy zatem na jego powrót osiem lat, ale było warto. Kolejne pozycje w dyskografii zespołu Beirut potwierdzały szerokie horyzonty muzyczne lidera, który na kolejnym wydawnictwie odważnie zmierzył się z elektroniką. W 2011 ukazała się płyta „The Rip Tide”, najpierw komponowana w samotności przez 6 miesięcy, a później nagrana z całym zespołem, co dla Condona było pierwszym takim doświadczeniem w muzycznej karierze. Na nowy album Beirut musieliśmy czekać aż 4 lata. We wrześniu ukazała się płyta „No No No”, będąca jak wszystkie poprzednie, wynikiem prywatnych doświadczeń muzyka, najpierw rozwodu i załamania psychicznego, a potem startu zupełnie nowej relacji. Dziś wydaje się, że Zach Condon jest silny i pewny siebie jak nigdy, co rzeczywiście słychać w muzyce na „No No No”. Radosnej, przebojowej, ale nie tracącej ducha przeszłości. Znowu czujemy się tak, jak wtedy, kiedy słyszeliśmy Beirut po raz pierwszy.

CARIBOU
CZWARTEK 30/06/2016
TENT STAGE

Są takie utwory, które wręcz trzeba usłyszeć na żywo. Należy do nich „Can’t Do Without You”, singiel projektu Caribou, który znalazł się na wydanym  latem 2014 roku albumie „Out Love”. Nie udało się w opener - caribou2015, ale dziś z czystym sumieniem możecie przygotowywać się do chóralnego odśpiewania refrenu jednego z najlepszych elektronicznych utworów ostatnich kilkunastu miesięcy. To zresztą nie był pierwszy raz, kiedy Caribou bezbłędnie trafił w gust fanów muzyki elektronicznej. Podobnie było 6 lat temu, kiedy wydawał album „Swim” z rewelacyjnym singlami „Odessa” i „Sun”. Zarówno wtedy, jak i po wydaniu „Our Love”, Caribou cieszył się ze świetnych recenzji i tytułów dla najlepszych płyt roku. Zasłużenie, bo mało jest tak udanych albumów, które w elektronice odnajdują mnóstwo duszy, ciepła i opowiadają pewną historię, w wypadku „Our Love” osobistą. Dan Snaith, stojący za Caribou sam, opisuje te płytę jako miks cyfrowej produkcji pop, beatów inspirowanych hip-hopem, stonowanej linii basu i house’u. Wszystko przefiltrowane przez jego unikalną perspektywę. „Our Love” to płyta, do której chce się wracać, ale warto doświadczyć jej także w wersji koncertowej. Koncerty Caribou są intensywne, bardzo wciągające, wręcz transowe, ale nie gubią charakteru melodyjności utworów. Dlatego stają się wydarzeniem każdego festiwalu, na którym Caribou ma okazję wystąpić.

CHVRCHES
SOBOTA 02/07/2016
TENT STAGE

Chvrches to szkockie trio, które w niewiarygodnie szybkim tempie dotarło do czołówki najważniejszych współczesnych grup synthpopowych. Powstali jesienią 2011 w Glasgow, choć faktycznym początkiem opener chvrcheszespołu była długoletnia znajomość Iana Cooka i Martina Doherty’ego. Po dołączeniu do ich projektu wokalistki i multi-instrumentalistki Lauren Meyberry zespół na kilka miesięcy zamknął się w studio w piwnicy pracując nad materiałem demo. Efektem tego wytężonego okresu był pierwszy oficjalny singiel zespołu, „The Mother We Share”. Utwór zwrócił uwagę dziennikarzy i potencjalnych wydawców, zainteresowanych pełnowymiarowym debiutem Chvrches. Kolejny rok działalności zespół rozpoczął piątym miejscem na liście BBC Sound Of 2013 i serią ważnych koncertów, w tym wyprzedaną trasą po Wielkiej Brytanii. Kolejnym krokiem była publikacja „Recover EP”, która udowodniła, że Chvrches są nieszablonowym zespołem, z ogromnym potencjałem. Ten został wykorzystany na debiutanckim albumie „The Bones of What You Believe” z września 2013. Płyta zebrała doskonałe recenzje, mówiono o odświeżeniu formuły synthpopu, chwalono delikatny głos Lauren i zwrócono uwagę na pomysłowe aranże. Po wydaniu „The Bones of What You Believe” Chvrches ruszyli w gigantyczną światową trasę koncertową, m.in. u boku Depeche Mode. Znaleźli jednak dość czasu by nagrać drugi album i zrobili to w zaledwie cztery miesiące.  „Every Open Eye” wydali w drugą rocznicę ukazania się debiutu i „dwójka” jest niejako kontynuacją jego brzmienia. To nadal przebojowe, syntetyczne ale jednocześnie bardzo czułe granie.

COLDAIR
Tobiasz Biliński to klasyczny przykład self-made mana, którego upór i praca doprowadzają do sukcesu. „The Provider”, jego najnowsza, trzecia już płyta ukazała się w wersji cyfrowej na całym świecie, dzięki opener -coldairwspółpracy z legendarną wytwórnią Sub Pop. Płytę zrecenzował nawet portal Pitchfork – w środowisku Coldair uchodzący za biblię współczesnej alternatywy i kreowania muzycznych zjawisk. Materiał znajdujący się na nowej płycie znacząco odbiega od dotychczasowej twórczości Coldair. Biliński zastosował radykalnie inne rozwiązania, opierając się przede wszystkim na syntezatorach i samplerach. Hałaśliwe, ciężkie i duszne brzmienia, połączone z klasycznymi, akustycznymi instrumentami i charakterystyczną dla niego wrażliwością sprawiają, że „The Provider” to album zaskakujący i nieprzewidywalny, pełen kontrastów i skrajnych emocji.

DAWID PODSIADŁO
PIĄTEK 01/07/2016
TENT STAGE

Dziś Dawid Podsiadło wydaje swój drugi, oczekiwany album. My płytę „Annoyance And opener - PodsiadloDisappointment” znamy już od jakiegoś czasu, dlatego nie mieliśmy wątpliwości, że chcemy, by wokalista pojawił się z nią na  Open’erze! „Więcej w niej jest życia, energii, więcej nerwu, niż nostalgii i sentymentu” – mówi o nowym albumie Dawid i trudno temu zaprzeczyć. To nie jest odcinanie kuponów od gigantycznego sukcesu debiutu, tylko dojrzały album, którym Dawid wyznacza sobie nowe kierunki.

 

FLORENCE + THE MACHINE
ŚRODA 29/06/2016
ORANGE MAIN STAGE

Florence & The Machine to aktualnie jeden z najpopularniejszych zespołów na świecie, dowodzony przez charyzmatyczną Florence Welch. Zresztą ta popularność została zbudowana w relatywnie krótkim czasie.

Florence & The Machine, źródło: Open'er Festival

Florence & The Machine, źródło: Open’er Festival

Wystarczyło zaledwie 6 lat, by Florence & The Machine wydali 3 doskonale przyjęte albumy, a liderka zespołu stała się jedną z najważniejszych wokalistek na świecie. Czasem odnosi się wrażenie, że potężny głos Welch wręcz „nie mieści się” na płycie.

Kluczem do sukcesu Florence & The Machine jest jednak nie tylko wokal Florence, ale także jej swoboda i naturalność. Oraz zmysł do dobierania sobie współpracowników. Producenci jej trzech albumów, współkompozytorzy, stworzyli albumy pełne hymnów, które sprawdzają się nie tylko idealnie na płytach i słuchawkach, ale przede wszystkim na koncertach. Paul Epworth, John Ford czy Markus Dravs doskonale sprawdzają się jako realizatorzy nagrań na styku barokowego popu, rocka i soulu, a kombinacja tych gatunków jest znakiem rozpoznawczym każdego kolejnego albumu Florence & The Machine.  A także znakiem rozpoznawczym ich znakomitych koncertów, o czym przekonają się wszyscy, którzy jeszcze nie mieli okazji podziwiać Florence na żywo. Lub zrobią to po raz kolejny. I wcale się nie dziwimy!

FOALS
CZWARTEK 30/06/2016
ORANGE MAIN STAGE

Nawet gdyby z jakiegoś powodu – czego ani sobie, ani Wam nie życzymy – Foals wstrzymali kiedykolwiek działalność studyjną, na zawsze pozostaną jednym z najbardziej pożądanych zespołów opener - foalskoncertowych na świecie.

Tylko oni potrafią wytworzyć w czasie występów live tak wysoki  poziom energii i skutecznie podzielić się nim z publicznością. Czasem można odnieść wrażenie, że ich kolejne płyty są tylko pretekstem do następnych wyjazdów w trasy, prawdziwego żywiołu Foals. Na szczęście każdy z czterech albumów angielskiej formacji jest tak świetny, że obroniłby się także bez swojego koncertowego oblicza. Najnowszy powód do wielomiesięcznego objeżdżania kontynentów Foals dali sobie pod koniec sierpnia wydając „What Went Down”. Czy to rzeczywiście najgłośniejszy i najmocniejszy album w ich karierze? Mając w pamięci single z „Holy Fire” można by dyskutować, tylko po co, skoro otrzymaliśmy znakomity zestaw utworów.

Foals na przestrzeni dekady działalności przemycili na swoich płytach mathrock, funk, taneczną elektronikę, odrobinę muzyki współczesnej i całą paletę cięższych, gitarowych brzmień. Wszystko zagrane z precyzją, dopracowane w najmniejszych szczegółach. Cztery albumy – „Antidotes”, „Total Life Forever”, „Holy Fire” i tegoroczny „What Went Down” przyniosły im szereg nagród i nominacji, zasłużonych wyróżnień i rosnącą sprzedaż. Najnowsza płyta, produkowana przez Jamesa Forda  (m.in. Arctic Monkeys i Klaxons) w kilku podsumowaniach 2015 roku wspięła się na czołowe pozycje, choćby w opiniotwórczym NME.

GRIMES
SOBOTA 02/07/2016
TENT STAGE

Losy najnowszego albumu Grimes mniej więcej półtora roku temu malowały się raczej w czarnych barwach. W emocjonalnym wywiadzie artystka poinformowała, że zrezygnowała z całego nagranego opener - grimesmateriału i zaczyna pracę od nowa. Rok później otrzymaliśmy album „Art Angels”. Trudno oceniać, czy decyzja o skasowaniu pierwotnej wersji płyty była słuszna, ale z pewnością w listopadzie otrzymaliśmy jeden z najważniejszych albumów 2015 roku, oryginalny, oczekiwany i co najważniejsze potwierdzający, że Grimes to artystka niestandardowa, być może najciekawsza postać współczesnego popu.

Claire Boucher – to prawdziwe imię i nazwisko Grimes –  rozpoczęła swoją karierę muzyczną w 2010 wydając kasetę „Geidi Primes” w niszowej, ale znaczącej wytwórni Arbutus. Chwilę później ukazała się eksperymentalna „Halfaxa” i o Grimes stało się głośno w muzycznym świecie. Jednak decydująca była premiera albumu „Genesis” i wsparcie opiniotwórczych blogów, które odkryły w Grimes postać, która złamie wszelkie reguły rządzące popem. Sukces „Genesis” oraz singla „Oblivion” (warto dodać, że Grimes go szczerze nie znośni) uwydatnił się pod sam koniec 2012 roku, kiedy Grimes zaczęła pojawiać się na topie singlowych i albumowych podsumowań. Co ciekawe,  „Oblivion” zostało uznane przez portal Pitchfork najlepszym utworem dekady, licząc do sierpnia 2014. Gdyby dziś tworzyć podobne podsumowanie, jesteśmy przekonani, że utwory z wydanego w 2015 roku albumu „Art Angels” również znalazłby się w pierwszej setce podsumowania.

„Art Angels” stał się dla Grimes pewnego rodzaju testem. Czy ukochana i rozpieszczana przez środowisko i fanów, ale mimo wszystko niszowa artystka, u której utwory zaczęła zamawiać sama Rihanna, poradzi sobie z presją? Poradziła sobie doskonale. Jej czwarty album to szaleństwo i pomysłowość, melancholia i taneczność zamknięte w logiczną całość. „Art Angels” zostało płytą roku w NME ale najlepszą recenzję wystawił albumowi Consequence Of Sound – „Czysta Grimes – performatywna, maksymalistyczna, zabawna i jadąca szeroko”  – niejako definiując jej styl.

Grimes, która jeszcze jako Claire Boucher, przez jedenaście lat trenowała balet, studiowała neurobiologię, sama projektuje swoje okładki, reżyseruje klipy. Jest weganką. W Polsce wystąpi po raz pierwszy. Jej planowany kilka lat temu koncert odwołano.

HEROES GET REMEMBERED
ŚRODA 29/06/2016
TENT STAGE

Działalność zespołu łatwiej jest zacząć, niż kontynuować – napisali ostatnio Heroes Get Remembered i jest w tych słowach sporo prawdy. Na szczęście HGR nie poddali się po wydaniu debiutanckiego, intersującego „Lies” i w marcu powrócili nową płytą, „no mirrors, no friends”. Styl HGR ewoluował od czasu pierwszych nagrań, dlatego dziś, w ich muzyce odnajdziemy sporo gitarowych eksperymentów i wycieczek w rejony, które fani rockowej alternatywy lubią najbardziej.

JÓGA
Kiedy widzisz taką nazwę zespołu, wiesz, że mogła wziąć się wyłącznie z tytułu utworu Bjork. Skandynawskie inspiracje to nie tylko nazwa i pisownia, ale przede wszystkim brzmienie, za które odpowiada dwóch młodych chłopaków ze Śląska. W 2014 roku własnym sumptem opublikowali EPkę „Skin”, a obecnie pracują nad debiutanckim albumem. Doświadczenie w pracy studyjnej zebrali choćby jesienią ubiegłego roku, kiedy w berlińskim studio Hansa zarejestrowali dwa premierowe utwory. Była to nagroda za zwycięstwo w konkursie muzycznym przygotowanym przez jedną z marek obuwniczych.

KORTEZ
Kortez to bez wątpienia najważniejszy debiutant ubiegłego roku. Wystarczył jeden singiel – „Zostań”, opener  - cortezktórym przyciągnął uwagę tysięcy fanów. Utwór przez wiele tygodni utrzymywał się na wysokich pozycjach listy przebojów radiowej Trójki, a album „Bumerang”, wydany jesienią, to jedna z najchętniej kupowanych płyt ubiegłego roku. Swój intymny repertuar buduje charakterystyczną barwą głosu, przejmującymi tekstami i ascetycznym instrumentarium. W marcu Kortez ponownie znalazł się na listach sprzedaży, tym razem z „Minialbumem”.

KROKI

Debiutanci z Poznania, którzy jak na razie mają na koncie zaledwie kilka utworów, w tym jeden oficjalny singiel „Who You Are”, ale jeśli posłuchacie tego nagrania, zrozumiecie dlaczego o Krokach mówi się tak dużo i tak dobrze. Zespół wart obserwowania. Zarówno przed Open’erem, jak i po nim.

KURT VILE & THE VIOLATORS
PIĄTEK 01/07/2016
ALTER STAGE

Blisko dekadę temu Kurt Vile był gitarzystą i współzałożycielem The War On Drugs, obecnie jednego z najważniejszych zespołów tzw. klasycznego, gitarowego amerykańskiego grania. Czegoś, co mieszkańcyopener - kurt vile tych  10 milionów kilometrów kwadratowych mają w swoim DNA. Po nagraniu debiutu i pierwszej trasie koncertowej zdecydował się odejść z zespołu i skupić się na solowych działaniach, czego efektem jest pokaźna dyskografia – 6 solowych płyt i drugie tyle mini-albumów. Tym samym Kurt Vile jest jednym z najpłodniejszych współczesnych artystów, przynajmniej na scenie gitarowej. Realizowana przez niego wizja indie-rockowego singer-songwritingu, pielęgnująca dokonania takich wykonawców jak Bruce Springsteen czy Neil Young to coś, czego bardzo potrzebujemy w czasach, kiedy to co „cyfrowe” ma z góry ustaloną, lepszą pozycję. Vile to tradycjonalista, który swoją historię z muzyką zaczął od banjo. To był jego pierwszy instrument strunowy i starał się na nim grać, jak na prawdziwej gitarze. Dziś Vile to wręcz wirtuoz gitary, choć słowo wirtuoz nijak do niego nie pasuje.

Przełomowym momentem w karierze Vile’a było podpisanie kontraktu z Matador Records i wydanie trzeciego albumu, zatytułowanego „Childish Prodigy”. Od tego momentu kariera Kurta Vile’a nabrała rozpędu, a każde kolejne wydawnictwo przyjmowano z większym zaciekawieniem. W 2013 roku ukazał się album „Wakin on a Pretty Daze”, okrzyknięty rewelacją i będący jedną z najważniejszych rockowych płyt 2013 roku.  Vile przyjedzie na Open’era ze swoją najnowszą płytą, „b’lieve i’m going down”.

KYGO
SOBOTA 02/07/2016
ORANGE MAIN STAGE

Choć cały czas jest przed oficjalnym płytowym debiutem, bez wątpienia zasłużył by zamykać koncerty na głównej scenie jednego z największych festiwali w Europie. Od blisko trzech lat ten norweski DJ, muzyk iopener - kygo producent stoi na czele  najważniejszych i najbardziej komentowanych artystów współczesnej elektroniki. Jest kolejnym z licznej grupy młodych producentów sceny EDM, posiadających klasyczne wykształcenie muzyczne. Przez ponad dekadę kształcił się w grze na pianinie. Umiejętności zdobyte przed 16. urodzinami, zaczął szybko wykorzystywać do zgoła innego zajęcia – produkcji muzyki elektronicznej. Przełomowy stał się dla niego rok 2013 – przygotował wtedy w sumie aż 17 (!) remixów – dystrybuując je po przez swoje konto na Soundcloud. Dziś wszystkie z umieszczonych tam nagrań dobijają w sumie do ponad 100 milinów odtworzeń.  Jeśli doda się do tego YT, muzyki Kygo słuchano ponad 300 milinów razy, a piszemy wyłącznie o singlach i remixach. A na liście artystów, których utwory remixował są zarówno legendy: Dolly Parton, Marvin Gaye, A-Ha; największe współczesne gwiazdy: Rihanna, Coldplay, Ed Sheeran; ważnych wykonawców sceny alternatywnej: the xx, M83, The Weeknd.

Te robiące wrażenie liczby oraz nazwy spowodowały, że Kygo szybko wyrósł na gwiazdę największych festiwali sprofilowanych pod kątem muzyki EDM. Dziś, za sprawą popularności singli „Firestone” czy „Stole The Show” Kygo trafia nas sam szczyt list przebojów, stając się obecnie jednym z najpopularniejszych artystów muzyki pop. W grudniu ubiegłego roku Kygo był główną gwiazdą koncertu zorganizowanego w ramach wręczenia Pokojowej Nagrody Nobla. Dziś brakuje mu tylko jednej rzeczy – premiery swojego debiutu. Nad płytą „Cloud Nine” pracuje od półtora roku i właśnie szlifuje jej ostatnie fragmenty. Fanów prosi o cierpliwość, ale wcale nas nie zdziwi, jeśli usłyszymy cały materiał, chwilę przed jego występem na Open’erze!

LCD SOUNDSYSTEM
PIĄTEK 01/07/2016
ORANGE MAIN STAGE

Kiedy blisko pięć lat temu oglądaliśmy transmisję pożegnalnego koncertu LCD Soundsystem z Madison Square Garden, byliśmy dalecy od pozytywnego myślenia, że jeszcze kiedyś będziemy mogli napisaćopener - lcd soundsystem „LCD Soundsystem na Open’erze!”. A jednak! Pojawiające się od połowy ubiegłego roku plotki stają się faktem – jedna z najbardziej wpływowych grup pierwszej dekady XXI wieku powraca. I to nie tylko serią koncertów na najważniejszych światowych festiwalach, ale przede wszystkim z nowym albumem.

LCD Soundsystem to tak naprawdę projekt Jamesa Murphy’ego, który wystartował w 2002 roku singlem „Losing My Edge”. Zespół co kilka miesięcy wypuszczał kolejne nagrania, w tym ultra-popularne „Daft Punk Is Playing at My House”, zwiastujące premierę debiutu. Album „LCD Soundsystem” ukazał się na początku 2005 roku, u szczytu popularności dance-punku, gatunku, który po trzech dekadach powracał na parkiety i do stacji radiowych. Symbolem rytmicznych, taneczno-gitarowych utworów stała się właśnie grupa Murphy’ego, przewodząca całej fali nowojorskich zespołów.

Na kolejnym albumie – „Sound Of Silver” (2007) LCD Soundsystem wypracowali już całkowicie rozpoznawalny i indywidualny styl, w którym owszem, odbijały się jeszcze echa tanecznego punka, ale zdecydowanie silniejsze akcenty Murphy położył na „żywą elektronikę”,  co przyniosło ogromny sukces. Płyta w zgodnej opinii wielu mediów uznana została za wydarzenie, a dwa single – „All My Friends” i „Someone Great” biły się o miano najlepszych piosenek 2007 roku.

„This is Happening” – do dziś najaktualniejsza płyta LCD Soundsystem – ukazała się w 2010 roku. Murphy już wtedy zapowiedział, że chce odejść od tradycyjnego wydawania nowej muzyki w cyklu albumowym. Niestety, kilka miesięcy później okazało się, ze chce odejść od wydawania muzyki LCD Soundsystem w ogóle. 2 kwietnia 2011 roku formacja zagrała pożegnalny koncert w Madison Square Garden, transmitowany przez internet oraz rejestrowany na potrzeby specjalnego DVD. Tak zakończył się pierwszy etap działalności LCD Soundsystem. Dziś historię zaczynamy na nowo, a jej etapem będzie koncert na Open’erze, gdzie LCD Soundsystem wracają po dziewięciu latach od znakomitego koncertu na głównej scenie.

ŁONA I WEBBER

„Nawiasem mówiąc” Łona i Webber również nie wydają płyt z zabójczą regularnością, ale kiedy już się decydują, to zawsze trafiają w punkt. Zarówno z komentarzem do rzeczywistości, jak i produkcyjnymi patentami i przebojowymi singlami. „Nawiasem mówiąc” taki będzie też ich nowy album. Ukazuje się 15 kwietnia, znowu prawie cztery i pół roku po poprzednim. „Nawiasem mówiąc” pierwszy singiel już znamy – to „Nie mam pojęcia”. „Nawiasem mówiąc” to tytuł tej płyty, z którą wystąpią na Open’erze.

M83
CZWARTEK 30/06/2016
ORANGE MAIN STAGE

Na nowy album M83 czekamy już ponad 4 lata, ale wydaje się, że następca rewelacyjnego „Hurry Up, We’re Dreaming” jest tuż za rogiem. W jednym z ostatnich wywiadów, zaledwie kilka tygodni temu, lideropener - M83 projektu Anthony Gonzalez potwierdził, że płyta jest ukończona i powinniśmy być przygotowani na coś „epickiego”.  Jednocześnie w tym samym wywiadzie zainteresował stwierdzeniem, że album będzie znacząco różnił się od poprzednich wydawnictw, a muzyk inspiracji szukał w telewizyjnych programach z lat 70-tych i 80-tych. Trudno nie czekać zafrapowanym na efekt tych muzycznych poszukiwań.

O M83 stało się głośno w 2008 roku za sprawą albumu „Saturdays=Youth”. Co prawda w dyskografii grupy była to już piąta pozycja, ale pierwsza, która odbiła się tak szerokim echem. Doskonałe proporcje elektroniki, dream popu i shoegaze’u, któremu francuski projekt nadał nowego znaczenia. Na sukces płyty złożyły się także znakomite single z „Graveyard Girl” czy „Kim and Jessie” na czele oraz entuzjastyczne recenzje w światowych mediach. M83 tym samym stało się kolejnym przykładem, że Francuzi mają wyjątkowe szczęście, jeśli chodzi o elektroniczne składy.

Potwierdzeniem klasy M83 stał się wydany w 2011 podwójny album „Hurry Up, We’re Dreaming” z przebojem „Midnight City”, który zdominował listy przebojów. Album otrzymał nominację do nagrody Grammy, trafił do czołówek zestawień najlepszych płyt roku i stał się największym jak do tej pory sukcesem sprzedażowym M83.

Gonzalez powrócił do M83 dwa lata później, używając swojego pseudonimu w czasie prac nad muzyką do filmu „Oblivion”. Od tego momentu swój czas dzieli między komponowanie muzyki filmowej a pracę nad albumami macierzystego projektu. Właśnie przyszła pora na to drugie!

MAC DEMARCO
ŚRODA 29/06/2016
ALTER STAGE

Gdyby nie istniał, trzeba by było go wymyślić. Mac DeMarco, 26-letni Kanadyjczyk, konsekwentnie spuszcza powietrze z balona z napisem „indie pop” i robi to w uroczy sposób. Jego oficjalny fan-club opener - mac demarcoprowadzi mama, po opłaceniu składki można m.in. liczyć na „klubowy” pierścień lub prywatne życzenia urodzinowe od Maca.  Co jeszcze? Premierowe odsłuchy płyt urządza w czasie BBQ, samemu przerzucając żeberka na grillu. Bez problemu podaje swój adres domowy i zaprasza fanów na kawę. I dlatego jest przez nich uwielbiany. Dowody? W ubiegłym roku, podczas jego popołudniowego koncertu na festiwalu Primavera bawił się tłum porównywalny z występami headlinerów. Z kolei kilka miesięcy temu, ktoś podczas internetowej aukcji kupił używane buty DeMarco za 21 tysięcy dolarów! To suma, za którą spokojnie można nagrać album, bez wsparcia dużej wytwórni, ale artysta przeznaczył tę kwotę na cele charytatywne.

Skoro o albumach mowa, DeMarco ma na koncie dwa longplaye i dwa minialbumy, wszystkie charakteryzujące się ogromnym, naturalnym luzem, przez co muzyka Maca dorobiła się określenia „próżniaczy rock”. Sam DeMarco  woli określać ten gatunek „jizz jazz”. Mniejsza o etykietki, każdy z albumów Maca DeMarco to świetna porcja jangle popu (kłaniają się lata 60-te), psychodelii i poczucia humoru. W zdwojonej dawce otrzymacie to na koncercie Maca DeMarco podczas Open’era.

MAC MILLER
ŚRODA 29/06/2016

Pittsburgh ma w tym roku na Open’erze najsilniejszą raperską reprezentację. Do ogłoszonego kilka miesięcy temu Wiz Khalify dołącza właśnie jego serdeczny przyjaciel czyli Mac Miller, 24-letni raper, opener - mac_millerktóry nawet jak na hip-hopowe standardy swoją karierę rozpoczął wyjątkowo wcześnie, bo już w wieku 14 lat. Zaczął w 2007 od wypuszczenia mixtape-u „But My Mackin’ Ain’t Easy”. Dziś ma na koncie ich aż jedenaście (!) w tym jeden nagrany wspólnie z innym gościem tegorocznego Open’era – Vincem Staplesem. Wrzucany do sieci materiał, pokazujący jego niezaprzeczalne możliwości raperskie, to nie wszystko. Mac Miller jest też autorem trzech znakomitych albumów w tym „Watching Movies With the Sound Off”, chwalonego za niepowtarzalny psychodeliczny klimat i najnowszego „GO:OD AM”, również entuzjastycznie przyjętego przez fanów i krytykę. Dzięki temu Miller to obecnie czołówka amerykańskiego hip hopu. Na ten rok planuje EP-kę z Pharrellem Williamsem i pewnie coś jeszcze, biorąc pod uwagę jego twórcze ADHD. Ważne, że zawsze utrzymuje wysoki poziom.

MAŁPA

Małpa jest obecnie jednym z najważniejszych hip-hopowych artystów w Polsce. Pre-order jego nowego albumu „Mówi” wyprzedał się na pniu a wydawca był zmuszony do szybkiego dotłoczenia albumów. Pozycja Małpy rosła z każdym rokiem, a warto zaznaczyć, że między debiutem a premierą nowej płyty nastąpiła 6-letnia przerwa. Oczywiście w tym okresie Małpa koncertował, udzielał się w utworach innych artystów (np. Rasmentalism, Włodiego czy HV/Noon), ale dobrze, że wreszcie możemy obcować z tak udanym następcą „Kilku numerów o czymś”.

MARIA PESZEK
CZWARTEK 30/06/2016
TENT STAGE

Każdy jej album jest wydarzeniem. Nie inaczej było pod koniec lutego, kiedy po ponad  trzech latach opener - maria_peszekukazywała się jej nowa płyta zatytułowana „Karabin”. To kolej koncept album, tym razem poświęcony wolności, nienawiści i prawie do bycia innym. Dla nas to naturalna kontynuacja „Jezus Maria Peszek”, tylko nagrana u progu nowych czasów, co zresztą podkreśla sama artystka: „Pisząc te piosenki kilkanaście miesięcy temu nie zdawałam sobie sprawy, że rzeczywistość wyprzedzi to o czym śpiewam i nada tym słowom tak dramatyczny kontekst.” Głos Marii Peszek jest zawsze słyszalny, przez co często staje się komentarzem do aktualnej sytuacji, ale także ściąga na artystkę atak hejterów, którzy prawdopodobnie nie zauważyli jak bardzo jest na to uodporniona i jak świetnie potrafi przekuć to na swój sukces – choćby w klipie do „Ludzie Psy” czy w książce „Bezwstydnik”.

 

MURA MASA
CZWARTEK 30/06/2016
ALTER STAGE

20-letni Alex Crossan ukrywający się pod pseudonimem Mura Masa to dziś jeden z najważniejszych opener - muramasaartystów nowoczesnego popu, czyli fuzji elektroniki, muzyki tanecznej, hip hopu i r’n’b. W styczniu tego roku BBC umieściło go w finałowej piątce plebiscytu Sound Of 2016, wskazując tym samym do kogo należeć będą nadchodzące miesiące. Mura Masa ma rzeczywiście wszelkie atuty, by zawojować scenę muzyczną. Jego debiutancki materiał „Someday Somewhere” zebrał świetne recenzje, singiel „Lovesick” był hitem serwisu Spotify po obu stronach Atlantyku, a lista dj-ów radiowych zachwycających się jego talentem to dream team światowej radiofonii. Jego występ na Open’erze będzie z pewnością szansą na posłuchanie nowego materiału, który znajdzie się na długogrającym albumie Mura Masy.

NAGROBKI

We wkładce (gazecie?) dołączonej do ich nowego albumu „Stan Prac”, sami napisali recenzję swojej płyty – pozytywną, obojętną i negatywną. Każda jest przejaskrawiona w swoich sądach, ale gdyby zebrać je w całość, powstałby prawdziwy obraz jednej z najciekawszych rockowych płyt ostatnich miesięcy. To punk, to metal, to dowcip, to coś zupełnie na serio.

NOTHING BUT THIEVES
PIĄTEK 01/07/2016
TENT STAGE

Historia NBT zaczyna się w 2012 roku w szkole w Essex, kiedy wokalista Conor Mason zauważył początkującego gitarzystę Joe Langridge-Browna i od razu wiedział, że to ktoś, z kim powinno się opener - nothing_but_thievestworzyć muzykę. Dwa lata później podpisali kontrakt płytowy, jesienią ubiegłego roku wydali debiutancki album, a zaledwie miesiąc temu otwierali koncerty Muse podczas ich europejskiej trasy koncertowej. I nie była to zresztą pierwsza taka współpraca z grupą Matta Bellamy’ego. Trzeba przyznać, że imponujące tempo. Muzycznie NBT poruszają się w rejonach alternatywnego rocka i jego różnych odmian, które i tak najlepiej wypadają podczas żywiołowych koncertów.

OLIVIER HEIM

Dał się poznać jako 1/3 zespołu tres.b, z którym zdobył Fryderyka i Paszport Polityki. Wydana w listopadzie 2014 roku solowa płyta „A Different Life” (wyd. Lado ABC) zebrała bardzo pozytywne recenzje a Olivier został okrzyknięty jednym z najważniejszych debiutantów. Pod koniec ubiegłego roku 2015 płyta została wydana na rynku brytyjskim. Entuzjastyczne recenzje w prasie brytyjskiej poskutkowały nawiązaniem współpracy z topowymi brytyjskimi agencjami, co wkrótce może przekuć się na  Pierwszy krok już zrobiono: Olivier został wybrany przez Wild Nothing jako oficjalny support podczas ich europejskiej trasy.

PAUL KALKBRENNER
PIĄTEK 01/07/2016
ORANGE MAIN STAGE

Zaczynał jako nastoletni DJ, miksując muzykę na imprezach swoich kolegów. O godzinie 23:00 odbierała go mama. Dziś jest jednym z najważniejszych twórców muzyki elektronicznej ostatnich lat, występując wopener - kalkbrenner roli headlinera największych festiwali tego gatunku czy wyprzedając halowe koncerty na całym świecie. Paul Kalkbrenner, berlińczyk z urodzenia, to postać nierozerwalnie związana z niemiecką sceną techno i minimal. Swoją pozycję utrwalił nie tylko kilkoma albumami wydanymi dla prestiżowej wytwórni BPitch Control, ale także dzięki roli Ickarusa, nieco oderwanego od rzeczywistości DJ-a, w kultowym filmie „Berlin Calling”. Wydaje się, że kreowana przez Kalkbrennera postać w wielu momentach mogła go przypominać, co tylko przysporzyło mu kolejnych fanów na co dzień nie związanych z gatunkiem, z którego wyrósł Kalkbrenner.

Paul Kalkbrenner swój najnowszy album, „7” wydał latem ubiegłego roku. Płytę promowała trylogia teledysków – „Cloud Rider”, „Mothertucker” i „Feed Your Head” – z racji imienia głównego bohatera nazwana „Florian Trilogy”. „7” to także pierwsze wydawnictwo Kalkbrennera wydane we współpracy z dużą wytwórnia. Zresztą sam fakt podpisania kontraktu był szeroko komentowany w mediach muzycznych, wskazując na to, jak silnie na rynek oddziałuje cała elektroniczna scena, której Kalkbrenner jest obecnie jedną z najjaśniejszych gwiazd.

PHARRELL WILLIAMS
SOBOTA 02/07/2016
ORANGE MAIN STAGE

Pharrell Williams jest siłą twórczą, która za pomocą muzyki, mody i projektowania, wyraża swój charakterystyczny styl. Od skromnych początków nastoletniego producenta-samouka i multi-opener - pharelinstrumentalisty z Virginia Beach, przez lata 90-te i niezliczoną liczbę kompozycji, które dały mu tytuł Producenta Dekady wg. Billboardu, aż po jego aktualny status multimedialnej gwiazdy, Williams nigdy nie utracił swojej kreatywności.

Zaczynał karierę jako połowa producenckiego superduetu The Neptunes. Przez dwie dekady swojej działalności Williams pomógł skomponować takie klasyki, jak: „Get Lucky” Daft Punk, „Blured Lines” Robina Thicke „Hot in Herre” Nelly’ego,  „I’m a Slave 4 U” Britney Spears czy „Like I Love You” Justina Timberlake’a.

Z ponad 100 milionami sprzedanych egzemplarzy swoich produkcji Pharrell i jego muzyka cały czas brzmią jak coś, o czym wcześniej nikt nie pomyślał.  Pharrell spowodował, że inaczej zaczęliśmy patrzeć na gwiazdy z ugruntowaną pozycją, takie jak Snoop Dogg, Madonna, a nawet The Rolling Stones.

Z kolei na czterech albumach wydanych pod szyldem N.E.R.D., zespołu założonego wspólnie z  Chadem Hugo i Shae Haley’em, stworzył nieprzewidywalną hybrydę alternatywnego rocka i hip hopu.

Przemysł muzyczny uhonorował Pharrella jedenastoma nagrodami Grammy, w tym dwukrotnie dla „Producenta Roku” (2004 i 2014), i pokaźną liczbą innych statuetek oraz nominacji. Była wśród nich także nominacja do Oscara za piosenkę „Happy”, która stała się równie popularna co promowany przez nią film animowany „Despicable Me 2″.

Utwór „Happy” pozostawał na szczycie listy Billboard Hot 100 przez dziesięć kolejnych tygodni, zadebiutował na pierwszym miejscu iTunes w 103 krajach i był głównym singlem promującym najnowszy solowy album Pharrella, „GIRL”.

PJ HARVEY
ŚRODA 29/06/2016
TENT STAGE

To niekwestionowana królowa alternatywnego rocka, ikona brytyjskiej muzyki ostatnich 25 lat. Jedyna dwukrotna zwyciężczyni prestiżowej Mercury Music Prize. Wokalistka i multi-instrumentalistka, której każdy album jest osobną historią, a jednocześnie tworzy doskonałą całość z poprzednimi opener - pj_newwydawnictwami. Swoje płyty wydaje rzadko, ale wszystkie są tak samo mocno oczekiwane. Współpracowała m.in. z Nickiem Cavem, Thomem Yorkiem, Marianne Faithfull czy Tricky’m. PJ Harvey po raz pierwszy wystąpi na Open’erze!

46-letnia Polly Jean Harvey zadebiutowała w 1992 roku albumem „Dry”. Wtedy pod nazwą PJ Harvey kryło się trio, któremu przewodziła wokalistka. Album najlepiej opisała sama Harvey, mówiąc w jednym z wywiadów: „To była moja pierwsza szansa na nagranie płyty, myślałam, że będzie ostatnią”. Słychać to w każdej minucie „Dry”, płycie intensywnie rockowej, która nawet dziś brzmi niezwykle witalnie. Po sukcesie „Dry” wytwórnie stoczyły batalię o podpisanie kontraktu z Harvey. Zwyciężyła Island Records, które do dziś wydaje wszystkie albumy Brytyjki. Jeszcze głębiej w surowość alternatywnego rocka PJ Harvey zagłębiła się na „Rid Of Me” (1993). Agresywny, nieprzystępny styl pomógł jej osiągnąć Steve Albini, producent płyt Pixies czy The Breeders, a wkrótce po współpracy z Harvey także Nirvany. Zresztą od samego początku Brytyjka była ulubienicą Kurta Cobaina.

Rok 1995 to dla PJ Harvey nowe otwarcie. Wydała solowy „To Bring You My Love” i spotkała na swojej drodze producenta Flooda, który razem z Johnem Parishem, do dziś należy do wąskiego grona jej stałych współpracowników. „To Bring You My Love” to najlepiej sprzedająca się płyta artystki, zawierająca przynajmniej dwa klasyczne utwory – „Down By The Water” i „C’mon Billy”.

Pod koniec lat 90-tych trudno było w muzyce uciec od elektroniki. Dlatego też na „Is This Desire?”, po raz pierwszy na albumie Harvey, tak mocno zaznaczają swoją obecność syntezatory i sample. Powrót do rocka, nawet w nieco bardziej klasycznym wydaniu nastąpił w 2000 roku, wraz z wydaniem „Stories from the City, Stories from the Sea”. Płyta przyniosła jej pierwszą Mercury Music Prize, nominacje do Grammy i BRIT Awards, przeboje „Good Fortune” i „This Is Love”, ale przede wszystkim tytuły autorki nie tylko jednej z najlepszych płyty 2000  roku, ale także całej dekady.

Na początku XXI wieku PJ Harvey, dotychczas wydająca swoje płyty dość regularnie, robi sobie kilkuletnią przerwę. Jej szósta płyta „Uh Huh Her” ukazała się dopiero w 2004 roku i była solowa w pełnym znaczeniu tego słowa, także jeśli chodzi o produkcję, a nawet fotografie. Jedynie partie perkusji nagrywał Rob Ellis. Album nie powtórzył sukcesu komercyjnego poprzednika, ale znowu zgarnął nominacje i istotne tytuły.

Największe zaskoczenie przyszło w 2007 roku, kiedy na rynku ukazała się intymna i mroczna płyta „White Chalk”, bazująca przede wszystkim na pianinie, choć w czasie sesji Harvey grała też m.in. na cytrze i harfie, nawiązując tym samym do muzyki dawnej, brytyjskiego folku sprzed wieków i kameralistyki.

W 2011 roku PJ Harvey wydała najbardziej polityczny album w swojej dyskografii, „Let England Shake”. Artystka otrzymała za nią drugą Mercury Music Prize, co było ukoronowaniem triumfalnego pochodu „Let England Shake” przez listy najlepszych płyt roku, a nawet ostatnich lat.

W październiku artystka zaprezentowała w Londynie 10 nowych kompozycji, która znajdą się na jej nowym, dziewiątym albumie. Większość z utworów powstawała między połową stycznia a połową lutego tego roku, kiedy PJ Harvey wraz z zespołem stała się częścią artystycznego projektu Recording in Progress realizowanego w jednej z londyńskich galerii. Przez 4 tygodnie publiczność w Somerset House mogła podglądać proces twórczy i kształtowanie się premierowego materiału artystki. Wszyscy chętni widzowie przed wejściem do pomieszczenia z muzykami oddawali telefony i sprzęt rejestrujący, ale dzięki temu stawali się uczestnikami jednego z najważniejszych momentów w życiu artysty. Data premiery nowego wydawnictwa jest owiana tajemnicą.

RASMENTALISM
SOBOTA 02/07/2016
TENT STAGE

„1985”, nowy album Rasmentalism miał prawo ukazać się dopiero za kilka miesięcy, a może nawet za rok. Ras i Ment zdecydowali jednak inaczej i prawie dokładnie w rok po premierze swojej ostatniej płytyopener - rasmentalism „Wyszli coś zjeść” wypuścili nowy materiał. Trzeci w oficjalnej dyskografii,  szósty jeśli liczyć dwa nielegale i wspólna płytę z W.E.N.Ą. „1985” to już nie tylko w zapowiedziach zespołu, ale także pierwszych opiniach prasy i fanów jest najbardziej dojrzałym dziełem warszawskiego (choć założonego w Lublinie) duetu. Rasa chwali się za świetne teksty, Menta za powściągliwą produkcję.  Ras mówi: „Razem z Kamilem zrobiliśmy płytę dla mentalnie dorosłych, bez względu na to w jakim są wieku. To nasz najbardziej świadomy album. Historie tutaj opowiedziane są albo oddaniem 1:1 sytuacji w których się znalazłem, albo relacją z miejsca gdzie dorastałem albo zainspirowane są życiem bliskich mi osób.” Prawdziwa płyta, która już teraz jest jednym z kandydatów do albumu roku.  Nie może jej zabraknąć na Open’erze.

REBEKA

Ich debiutancka „Hellada” na stałe weszła do kanonu polskiej elektroniki, stawiając bardzo wysoko poprzeczkę wszystkim debiutującym ostatnio damsko-męskim duetom stawiającym na klawisze i syntezatory i laptopy. Przez trzy lata, które minęły od premiery tamtego albumu Rebeka zjechała ze swoim materiałem pół świata, od Nowego Jorku przez barcelońską Primaverę aż po festiwal w Korei Południowej. W Polsce wypracowali sobie niezwykle silną pozycję, a wraz z tym oczekiwania wobec drugiego albumu. Od kilku dni „Davos” jest już na rynku, więc możemy sprawdzać czy im sprostali.

RED HOT CHILI PEPPERS
CZWARTEK 30/06/2016
ORANGE MAIN STAGE

W przyszłym roku RHCP (skrót równie popularny, co jego rozwinięcie) będą świętowali 25-lecie swojego najważniejszego albumu: „Blood Sugar Sex Magik”. Ale nim w 1991 zdominowali listy przebojów i opener - RHCP_ebilet_fotosprzedaży, zachwycili krytyków i znaleźli setki epigonów, Red Hot Chili Peppers ciężko pracowali na miano gwiazdy przeżywającego swój najlepszy okres MTV i zespołu, który z gatunkowej fuzji rocka, metalu, funku, rapu, a nawet jazzu uczynił mieszankę porażającą energią. Red Hot Chili Peppers na początku lat 90-tych stanęli w jednym szeregu z gwiazdami grunge’u, rewolucjonizując muzykę tamtych czasów, odsuwając daleko w cień syntetyczne wspomnienia po poprzedniej dekadzie. Od początku (1983 roku) RHCP tworzą wokalista Anthony Kiedis i basista Flea, uczniowie tego samego liceum w Los Angeles. Ten najbardziej klasyczny skład RHCP zawiązał się w 1988 roku, po wydaniu trzech płyt oraz tragicznej śmierci Hillela Slovaka, pierwszego gitarzysty zespołu. Właśnie wtedy w RHCP na cztery lata pojawił się John Frusciante, gitarzysta o niezwykle rozpoznawalnym stylu, inspirujący się Hendrixem. „Mother’s Milk” (1989) i wspomniane „Blood Sugar Sex Magik” to kamienie milowe w dyskografii grupy, na co wpłynęli nowi muzycy, produkcja Ricka Rubina, od 1991 roku stałego współpracownika grupy i wypracowanie nowego stylu, nadal funkowego, ale już dużo bardziej alternatywnego. Na „B S S M” można odnaleźć te najbardziej popularne utwory kalifornijskiego zespołu – „Under The Bridge” i „Give It Away”.
Powrót Frusciante do RHCP pod koniec lat 90-tych stał się dla całej grupy nowym otwarciem. Album „Californication” to jedna z najważniejszych płyt końca XX-ego wieku, ogromny sukces komercyjny i artystyczny. Płyta przyniosła kilka singli, w tym nagranie tytułowe „Otherside” i nagrodzone Grammy 2000 „Scar Tissue”. Kolejne płyty RHCP były potwierdzeniem doskonałej formy zespołu. „By The Way” z 2002 roku i podwójny album „Stadium Arcadium”, który wreszcie dał grupie upragnione pierwsze miejsce na liście najchętniej kupowanych płyt w USA. Po zakończeniu trasy koncertowej promującej „Stadium Arcadium” RHCP ogłosili zawieszenie działalności na czas nieokreślony. Wrócili pod koniec 2009 roku, zaczynając pracę nad płytą „I’m With You”, tym razem już bez Frusciante. Jego miejsce zajął Josh Klinghoffer. „I’m With You” ukazało się późnym latem 2011 roku. Pierwsza płyta nagrana z nowym gitarzystą przyniosła z jednej strony odświeżenie, z drugiej nie utraciła niczego z charakterystycznego stylu Red Hotów, który rozwinięcie znalazł w wersji live, podczas blisko dwuletniej trasy koncertowej. Jako ciekawostkę, warto dodać, że autorem okładki i koncepcji artystycznej płyty został Damien Hirst, jeden z najdroższych artystów wizualnych naszych czasów.

Od kilku miesięcy Red Hot Chili Peppers pracują nad nowym albumem. Tym razem producentem ich jedenastego krążka został Danger Mouse, o którym Kiedis w wywiadzie dla Billboardu powiedział, że „jest świetny w wymyślaniu super-nowoczesnych pomysłów, ale potrafi także chwycić za gitarę akustyczną, i rozebrać utwór do jego akustycznej esencji, która przecież też jest piękna”. Pracę nad płytą przerwał wypadek Flea, który był zmuszony odłożyć swój instrument na pół roku. Zespół zapowiada jednak, że nowa płyta na pewno ukaże się w przyszłym roku. Trasa koncertowa, w ramach której zagrają na Open’erze, jest tego potwierdzeniem.

RYSY
PIĄTEK 01/07/2016
TENT STAGE

Rzadko kiedy decydujemy się na występ zespołu rok po roku. Ale w wypadku Rys zrobienie takiego opener - rysywyjątku wydaje się czymś absolutnie naturalnym. Ich pierwszy koncert na Open’erze mimo poważnej konkurencji na innych scenach cieszył się ogromnym powodzeniem. Wydany pod koniec lata album „Traveler” potwierdził klasę Wojtka Urbańskiego i Łukasza Stachurki, jako producentów z wyjątkowo świeżym spojrzeniem na elektronikę. Entuzjastyczna prasa, wyprzedane koncerty, świetny dobór gości na płycie. Niech koncert na Open’erze 2016 będzie dla nich zamknięciem pewnego cyklu związanego z debiutem i początkiem drugiego rozdziału, tym bardziej, że Rysy obiecują premierowe kompozycje.

SAVAGES
ŚRODA 29/06/2016
ALTER STAGE

Zaciśnięta pięść na okładce „Adore Life”, nowego albumu Savages, może szykuje się do walki, a może już jest podniesiona w geście zwycięstwa? Każda z wersji pasuje do opisu tego materiału. 40 minut, przez opener - savagesktóre Savages trzymają słuchacza za twarz i nie puszczają nawet na chwilę. 100% skuteczność, bo to już drugi tak udany album londyńskiego kwartetu. Wydany trzy lata temu, debiutancki „Silence Yourself” wspiął się na szczyt muzycznych podsumowań 2013 roku, udowadniając, że post-punk cały czas może brzmieć nieszablonowo. Przy tegorocznym „Adore Life” Savages porównano nawet do Swans i chyba to sensowne połączenie, biorąc pod uwagę siłę muzyki obu zespołów, a zwłaszcza ich sceniczne oblicza. Na „Adore Life” zwraca uwagę również osoba autora mixu, bowiem ostatecznego zgrania wszystkich ścieżek dokonał mistrz klubowej elektroniki, Duńczyk Trentemøller. To dopełnienie tego wyśmienitego materiału, który na żywo usłyszymy pierwszego dnia Open’era.

SHY ALBATROSS
Zespół powołany przez Raphaela Rogińskiego, gitarzystę nominowanego w tym roku do Paszportów Polityki. Ostatnio Rogiński zasłynął interpretacjami utworów Johna Coltrane’a, ale w Polsce przede opener - shy_albatrosswszystkim uznawany jest za odnowiciela muzyki żydowskiej, której w swoich projektach nadaje nowy kontekst. Tym razem zajął się muzyką Ameryki. W utworach SA słyszymy bluesa, ale wg. zapowiedzi samego artysty, możemy się doszukać też muzyki Afryki czy irlandzkiego folku. Na tym tle Natalia Przybysz śpiewa teksty zaczerpnięte z tradycji, opowiadające o perspektywie kobiety, często postawionej w skrajnych sytuacjach. Obok lamentów, pieśni głodu i beznadziei, możemy usłyszeć liryki o kobietach gangsterach, czy obdarzonych paranormalnymi zdolnościami. Łącznikiem jest kultura Ameryki w której zawarł się dramat i nadzieja kobiet przybywających do niej z własnej woli lub jako niewolnice.

SIGUR RÓS
PIĄTEK 01/07/2016
ORANGE MAIN STAGE

Sigur Rós po blisko trzech latach wracają do czynnego koncertowania i zapowiadają być może jeden z najbardziej spektakularnych występów, jaki czeka nas w przyszłorocznym sezonie festiwalowym. opener - singur rosIslandczycy, od pewnego czasu nagrywający jako trio (tym samym powracający do swojej oryginalnej konfiguracji), wymieniani są wśród najważniejszych rockowych i alternatywnych zespołów ostatnich dwóch dekad. Stawiani w jednym rzędzie obok Radiohead sprzedali na całym świecie kilka milionów płyt, mimo niezaprzeczalnie trudnego charakteru ich kompozycji, ocierających się często o eksperyment, a przede wszystkim muzykę współczesną. Piękno ukryte w utworach Sigur Rós, melancholia i tajemnicze melodie stoją za sukcesem każdego z siedmiu albumów tria, począwszy od „ágætis byrjun”, przez „( )” i „Takk…” do najnowszego, „Kveikur”. Dobrze jest przetrwać najbliższe miesiące z perspektywą ich koncertu na Open’erze.

SONAR
„Vaga”, debiutancki singiel projektu Sonar po tygodniu  obecności na kanale YT już doczekał się ponad 12 tysięcy odsłon. Producent Łukasz Stachurko (współtwórca RYS), perkusista Rafał Dutkiewicz, pianista Artur Bogusławski i debiutująca oficjalnie na wokalu Lena Osińska mają wiec pierwszy powód do świętowania. Fascynacja trip-hopem oraz zmysłową elektroniką zaowocowała oryginalnym brzmieniem, bo ciężko klimat Sonara z czymkolwiek porównać. Wyłącznie polskie teksty, żywa perkusja, doświadczony pianista, kwartet smyczkowy, kilku ciekawych gości, a przede wszystkim głos Leny to składniki albumu „Pętle”, który ukaże się jeszcze w tym roku.

SPOKEN LOVE
SOBOTA 02/07/2016
TENT STAGE

Bartek Królik i Marek Piotrowski – współzałożyciele grupy Sistars, a także muzycy i producenci zespołu opener - spoken_loveŁąki Łan zadebiutowali ze swoim autorskim projektem w ubiegłym roku. Imienny album grupy opowiada o miłości w zdehumanizowanej postnowoczesnej rzeczywistości, w której toczy się walka pomiędzy iluzją a prawdą, światem materii a światem ducha. „Puls wielkiego miasta i podwodna toń” to określenia charakteryzujące muzyczny styl albumu, ale jeśli trzymać się gatunków muzycznych, to Spoken Love robią nowoczesne r’n’b, którego w Polsce wcale tak dużo nie mamy.

STARA RZEKA

Kuba Ziołek od dwóch lat laureat Paszportu Polityki ma niespożytą energię muzyczną, którą dzieli równocześnie na kilka działających projektów. Jednak to właśnie Stara Rzeka wydaje się być tym opener - stara_rzeka_najbardziej kojarzonym przez publiczność, a z pewnością najsilniej oddziaływującym za granicą. O dwóch albumach Starej Rzeki – „Cień chmury nad ukrytym polem” (2013) oraz ubiegłorocznej „Zamknęły się oczy ziemi” napisały m.in. Tiny Mix Tapes, Scaruffi, The Wire i The Quietus. The Quietus uznał nawet „ZSOZ” drugą najlepszą płytą 2015 roku! Ziołek zainteresowany fuzją natury i techniki tworzy muzykę na przecięciu dźwięków akustycznych, elektrycznych i elektronicznych przy użyciu gitar, efektów, sampli, instrumentów dętych oraz głosu. Formuła koncertów jest dość otwarta, uzależniona od miejsca, czasu, instrumentarium i nastroju.

SUUMOO

To najmłodszy stażem, ale zapewne też wiekiem członków, zespół który zagra na tegorocznym Open’erze. Powstali zaledwie kilka tygodni temu w Lublinie, z inicjatywy dwóch nastoletnich braci Kacperczyk oraz nieco od nich starszego Borysa Kunkiewicza ale błyskawicznie zwrócili na siebie uwagę singlem „Flegma”. Polski tekst to rzadkość przy tego rodzaju muzyce.  Mają już gotowy materiał na debiutancką EP-kę, a teraz w pocie czoła pracują nad swoim koncertowym setem.

T’IEN LAI

T’ien Lai, drugi z projektów Kuby Ziołka na tegorocznym Open’erze, to organiczno-syntetyczny kwartet opener - tienlaitaneczny, założony przez niego w 2012 roku, wspólnie z Łukaszem Jędrzejczakiem. To wynik ich poszukiwań nowych formuł medytacyjnej muzyki elektronicznej i elektro-akustycznej. Debiutancki album „Da’at” (2013) charakteryzował się brzmieniem starych PRL-owskich radioodbiorników Śnieżka przetworzonych przez efekty gitarowe i nałożonych na pętle syntezatorowe. Drugi album „RHTHM” (2015), to płyta bardziej żywa i energetyczna. Rok temu skład rozrósł się do kwartetu, który na żywo gra i improwizuje bez komputerów.

TAME IMPALA
ŚRODA 29/06/2016
ORANGE MAIN STAGE

„Cały czas myślę, że ten album jest kompletnie niesłuchalny” mówił w jednym z wywiadów Kevin Parker, centralna postać zespołu Tame Impala, chwilę przed wydaniem swojej najnowszej płyty pt. „Currents”. opener - tame impalaKolejne miesiące 2015 roku pokazały, że nie miał racji. Trzeci album australijskiego zespołu okazał się ogromnym sukcesem artystycznym i sprzedażowym. „Currents” ma szansę na nagrodę Grammy w kategorii Najlepszy Album Alternatywny, co byłoby ukoronowaniem półrocznej drogi przez szczyty list przebojów (to najwyżej notowana premiera TI w ich dyskografii) oraz doroczne podsumowania (5 miejsce na listach NME i Pitchfork). I nawet jeśli za jakiś czas te liczby, miejsca, rankingi ulegną wytarciu, dzięki znakomitym singlom – „Let It Happen”, „’Cause I’m a Man” czy „The Less I Know The Better”, płyta „Currents” przetrwa w pamięci fanów. Zwłaszcza ten pierwszy robił ogromne wrażenie już w momencie premiery. Masywny, gęsty od muzycznych tropów, jak w soczewce skupił wszystko co najlepsze w muzyce Tame Impala – psychodelię, fascynację analogową elektroniką, potężne brzmienie, ale także dbałość o melodię i napięcie. W 2015 roku nie było nagrania, w którym działoby się więcej, nawet jeśli Parker i spółka potrzebowali do tego 7 minut i 46 sekund.

Sukces „Currents” nie powinien dziwić, bo od samego początku kariery Australijczycy zachwycali poziomem nagrań studyjnych. Debiutancki „Innerspeaker” to jeden z najlepszych rockowych debiutów ostatnich lat, wydany dwa lata później „Lonerism” był potwierdzeniem nowej jakości, pełnym rozwinięciem skrzydeł dla zespołu, którego studyjny perfekcjonizm pozwolił odkryć coś nowego w wydawało się wyeksploatowanym rocku psychodelicznym. Tame Impala nie tylko tchnęli nowe życie w lata 60-te, ale także przetarli szlak kolejnym zespołom. Dziś Tame Impala stoją na czele wąskiej grupy najbardziej progresywnych zespołów gitarowych na świecie, które swoją klasę potrafią potwierdzić także w czasie porywających koncertów.

TERRIFIC SUNDAY
SOBOTA 02/07/2016
ORANGE MAIN STAGE

Możecie pamiętać ich z występu na Alter Stage w 2013, choć dziś  o ich progresie niech świadczy to, żeopener - terrific_sunday oddajemy im we władnie Orange Main Stage. Pierwszy longplay zespołu zatytułowany „Strangers, Lovers” ukazał się w październiku 2015 r. i promowały go single „Bombs Away” i „Streets Of Love”. Album wyprodukował Marcin Bors, który dopracował brzmienie formacji poruszającej  się w obrębie szeroko pojętej muzyki alternatywnej. Debiut TS okazał się jedną z najciekawszych rockowych płyt minionego roku, co doceniła także Akademia Fonograficzna, nominując ich album do  Fryderyka.

THE 1975
SOBOTA 02/07/2016
ORANGE MAIN STAGE

Nowa generacja indierockowych zespołów ma już swoje wielkie gwiazdy. Bez wątpienia należy do nich The 1975, kwartet z Manchesteru, który serca publiczności podbił swoim debiutanckim albumem opener - the 1975zatytułowanym po prostu „The 1975”. Album ukazał się latem 2013 roku, ale już wcześniej zespół zwracał na siebie uwagę kolejnymi singlami i EP-kami. „The 1975”, wypełniony najlepszymi utworami z ich krótkiej kariery, wspiął się na pierwsze miejsce brytyjskiej listy przebojów i zyskał sporą przychylność dziennikarzy. W stacjach radiowych trudno było uwolnić się od singlowych „Sex”, „Girl” czy „Settle Down” a grupa z trudem znajdowała wolny czas między kolejnymi etapami światowej trasy koncertowej.

Gitarowe granie The 1975 ma mnóstwo odniesień do różnych gatunków, co słychać zwłaszcza w nowych utworach, pochodzących z zapowiadanego na koniec lutego albumu „I Like It When You Sleep, for You Are So Beautiful Yet So Unaware of It”. W pierwszych trzech singlach mamy sporo dobrego popu i funku, rodem z klasycznych nagrań Prince’a. Jak brzmi cała nowa płyta The 1975, przekonamy się 26 lutego. Na Open’er Festival zespół, który cieszy się w Polsce wielką popularnością, przyjedzie więc z premierowym materiałem.

THE LAST SHADOW PUPPETS
ŚRODA 29/06/2016
ORANGE MAIN STAGE

Jakie są plusy przerwy w działalności Arctic Monkeys? Powrót The Last Shadow Puppets! Projekt Alexa Turnera, Milesa Kane’a i Jamesa Forda wraca dokładnie po ośmiu latach, jakie minęły od premiery ich opener - the last show puppetsdebiutanckiego albumu „The Age Of The Understatement”. Nowa płyta – „Everything You’ve Come To Expect” – zapowiedziana jest na 1 kwietnia i została nagrana dokładnie w tym samym składzie, co jej poprzedniczka. Co więcej, muzycy zdradzili, że jest to druga część z zaplanowanej albumowej trylogii. Pierwszy singiel już znamy – to nagranie „Bad Habits”, z pewnością usłyszymy go na pierwszym polskim koncercie The Last Shadow Puppets – 29 czerwca w Gdyni!

Skąd wzięli się The Last Shadow Puppets? Z przyjaźni. Kane i Turner poznali się podczas trasy Arctic Monkeys. Wówczas zespół Kane’a – The Little Flames – otwierał koncerty Arcticów. Liderzy obu grup nie stracili kontaktu. Kane pojawił się gościnnie na drugiej płycie Małp, produkowanej przez Jamesa Forda. Stąd już krok do współpracy pod szyldem The Last Shadow Puppets. Ponieważ muzyka zespołu w dużej mierze opierała się na orkiestracjach i skojarzeniach z muzyką filmową, do prac nad albumem zaangażowano Owena Palleta. Ten zaaranżował smyki i poprowadził kilkunastoosobową orkiestrę, stając się niejako czwartym członkiem projektu. Ta współpraca przyniosła doskonały efekt – rockową zadziorność połączono z przestrzenią, jaką daje brzmienie orkiestry. Album miał niepowtarzalny klimat i spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem krytyków. „The Age Of The Understatement” zadebiutował na pierwszym miejscu listy najchętniej kupowanych płyt w Wielkiej Brytanii, był nominowany do prestiżowej Mercury Music Prize oraz szeregu innych nagród. Premierę płyty wsparła trasa koncertowa, w tym sekretny koncert na festiwalu Glastonbury, jednak po kilku miesiącach muzycy wrócili do swoich podstawowych działalności muzycznych, na kilka lat porzucając projekt.  Teraz wracają i mamy nadzieję, ze nie mają w planach kolejnej tak długiej przerwy.

VINCE STAPLES
PIĄTEK 01/07/2016
ALTER STAGE

Zgoda, najlepszym hip-hopowym albumem ubiegłego roku jest „To Pimp A Butterfly” Kendricka Lamara, przez który ani Kanye West, ani Drake nie wydali w 2015 roku swoich długo zapowiadanych płyt. Jeśli opener - vince staplesjednak spojrzeć na światowy hip-hop bez dominującej roli King Kunty, to staje się jasne, że w 2015 roku najważniejszym hip-hopowcem był Vince Staples, 22 letni raper z Long Beach w Kalifornii. Wydanym pod koniec czerwca albumem „Summertime ‘06” zaczął deptać Kendrickowi po piętach, zbierając entuzjastyczne recenzje i pokazując odmienną perspektywę, niż raper z Compton. Kiedy Kendrick zaangażował się w sprawy globalne, Staples działa lokalnie. „Summertime ‘06” jest zapisem jego okresu życia dokładnie sprzed dekady, kiedy jako nastoletni chłopak oglądał codzienność jednego z najbardziej niebezpiecznych miejsc w Stanach, Long Beach. Staples to to samo pokolenie, co Odd Future, jednak daleko mu do prześmiewczego charakteru produkcji Tylera. Jest raczej muzycznym bliźniakiem Earla, siłując się ze światem, bez większych nadziei na lepsze jutro. Muzycznie „Summertime ‘06” jest majstersztykiem ascetycznej produkcji. To zasługa No ID, który raczej nie szuka ciepłych wokalnych sampli… To dwupłytowe wydawnictwo pojawiło się na szczytach wielu muzycznych podsumowań minionych dwunastu miesięcy. Warto więc zobaczyć Vince’a na żywo właśnie teraz, kiedy jego nazwisko jest jednym z najgorętszych we współczesnym rapie, tym bardziej, że ostatnio w wywiadzie zapowiedział rychłe zakończenie kariery.

WIZ KHALIFA
PIĄTEK 01/07/2016
ORANGE MAIN STAGE

Kończący się rok był dla niego doskonały. Teledysk do singla „See You Again”, nagrany przy okazji premiery filmu „Szybcy i Wściekli 7”, obejrzano na kanale YT ponad miliard razy, a sam singiel przez opener - wiz_foto_stronadwanaście kolejnych tygodni nie opuszczał pierwszego miejsca amerykańskiej listy przebojów, stając się jednocześnie jednym z największych hitów 2015 roku na całym świecie. To zresztą nie pierwszy przypadek, kiedy Wiz tak znacząco dominuje, nie tylko w amerykańskim hip hopie.  Wspomnijmy tylko singlowe przeboje: „Say Yeah”, współpracę ze Snoop Doggiem przy „Young, Wild & Free”, czy hołd dla jego rodzinnego miasta – „Black And Yellow”. Pittsburgh także uhonorował swojego najsłynniejszego rapującego obywatela, ustanawiając  12 grudnia 2012 dniem Wiz Khalify. Jakby sukcesów było mało, w tym roku Khalifa wystąpił w trzech filmach i zdobył wszystkie możliwe nagrody w ramach Teens Choice Awards, w USA niezwykle szanowanego plebiscytu popularności.

W siłę rośnie także Taylor Gang, wytwórnia założona przez rapera, której gwiazdami stają się powoli Juicy J czy Ty Dolla $ign. Obaj pojawili się na ubiegłorocznej płycie Khalify, „Blacc Hollywood”. W USA album był promowany serią wspólnych występów z formacją Fall Out Boy. Według wstępnych danych była to jedna z najdłuższych i najbardziej dochodowych tras 2015 roku. Z kolei do Europy Wiz przyjechał w towarzystwie ulubieńca Open’erowej publiczności, czyli A$AP Rocky’ego. 11 dat na Starym Kontynencie wyprzedało się na pniu.

Ale Wiz ma dla nas więcej. Niedawno opublikował track „King Of Everything”, który może być zapowiedzią szóstego albumu studyjnego, zatytułowanego „Rolling Papers 2: The Weed Album”, planowanego na 2016 rok i ogłasza letnie, festiwalowe koncerty – w tym także ten na na Open’erze!

XXANAXX
ŚRODA 29/06/2016
TENT STAGE

Z zaciekawieniem obserwowaliśmy przez ostatnie lata rozwój tego zespołu. Od małych klubów i opener - xxanaxxkolejnych utworów udostępnianych w sieci przez podpisanie kontraktu z dużą wytwórnią, aż po wydanie debiutanckiego albumu  i singlowe przeboje w wielu rozgłośniach radiowych. Na Open’erze pojawili się po raz pierwszy w 2013, czyli w połowie tej drogi. Dziś XXANAXX to czołówka nowego, polskiego popu, który swoje korzenie widzi w alternatywnej elektronice. Taki był debiutancki „Triangles” i taki będzie – mamy nadzieję – nowy album, nad którym duet kończy właśnie prace. Premiera jeszcze przed Open’erem!

 

ZBIGNIEW WODECKI WITH MITCH & MITCH ORCHESTRA AND CHOIR
PIĄTEK 01/07/2016
ORANGE MAIN STAGE

Historia tego spotkania jest długa i prosta. Najpierw zupełnie przypadkowo, a potem na specjalne opener - wodecki_and_mm16zaproszenie jednego z festiwali, Zbigniew Wodecki i Mitch & Mitch zwarli szyki,  by wykonać w całości materiał z zapomnianej płyty Wodeckiego, nagranej w roku 1976. Hity takie jak „Rzuć to wszystko co złe”, „Panny mego dziadka” czy „Posłuchaj mnie spokojnie” nigdy nie stały się hitami, a album przez lata był nieodkrytym skarbem polskiej piosenki. Dziś, 30 lat po premierze doczekał się należytego odbioru o czym świadczy złota płyta z rejestracją występu Wodeckiego, Mitchów oraz orkiestry Polskiego Radia oraz dziesiątki wyprzedanych koncertów. Czas, by główna scena Open’era również stałą się częścią tej fascynującej opowieści o tym, że nawet na wszystko jest czas i miejsce.

 

CENY BILETÓW OD 16.12.2015 DO 5.06.2016 (REGULAR TICKETS):

karnet 4-dniowy – 549 PLN*
karnet 4 dniowy + pole namiotowe – 629 PLN*
karnet weekendowy (piątek i sobota) – 369 PLN*
karnet weekendowy (piątek i sobota) + pole namiotowe – 429 PLN*
bilety jednodniowe – 239 PLN*

Bilety dla dzieci:

Od 3 do 12 roku życia – 50% ceny: karnet 4-dniowy  274 PLN*, karnet 4-dniowy + pole namiotowe – 314 PLN*, karnet weekendowy – 184  PLN*, karnet weekendowy + pole 214 PLN*, bilety jednodniowe – 119 PLN*

*do ceny należy doliczyć koszt obsługi w zależności od sieci sprzedaży.

Dzieci do 3 roku życia: udział bezpłatny.

CENY BILETÓW OD 6.06.2016 – JUNE TICKETS:

karnet 4-dniowy – 589 PLN
karnet 4 dniowy + pole namiotowe – 659 PLN
karnet weekendowy – 399 PLN
karnet weekendowy + pole namiotowe – 459 PLN
bilety jednodniowe – 239 PLN

Bilety dla dzieci:

Od 3 do 12 roku życia – 50% ceny: karnet 4-dniowy – 294 PLN, karnet 4-dniowy + pole namiotowe – 329 PLN, karnet weekendowy – 199 PLN, karnet weekendowy + pole namiotowe – 229 PLN, bilety jednodniowe – 119 PLN

Dzieci do 3. roku życia: udział bezpłatny.

Bilety dostępne na ALTERSKLEP.PL oraz eBilet.pl.

Bilety VIP (Very Interesting Place) można kupić, kontaktując się z adresem VIP@alterart.pl

Powyższe ceny stanowią opłaty za bilet wstępu na Open’er Festival 2016. Do biletu może być doliczana opłata serwisowa zależnie od opłat obowiązujących w poszczególnych kanałach sprzedaży biletów.

Rekomendujemy zakup biletów tylko w oficjalnych źródłach sprzedaży. Zakup biletu poza siecią oficjalnych punktów sprzedaży rodzi ryzyko nabycia biletu nieautentycznego i w związku z tym ryzyko odmowy wejścia na Imprezę osoby legitymującej się takim biletem.

(materiały organizatora)