Czego szukasz?


Kategorie


Książka

Wydawnictwo MAG

Książka

Obyczajowe opowiadania z nutą fantasy. „Damy z Grace Adieu” Susanny Clarke

15 czerwca 2015

Miało być duszno, tajemniczo, trochę mrocznie, ze szczyptą magii. Niestety czegoś zabrakło.
Zapowiadało się ciekawie. Zbiór opowiadań fantasy rozgrywających się w klimacie Anglii minionych wieków, w dodatku rekomendowany przez Neila Gaimana. Miało być duszno, tajemniczo, trochę mrocznie ze szczyptą magii. Niestety czegoś zabrakło.

Opowiadania to szczególne i specyficzne formy. Niewielkie objętościowo, zamykają w sobie często całe światy, które czytelnik poznaje w oparciu o ich niewielki fragment, wycinek. Posiadają rzesze wielkich fanów, ale też równie wielu zagorzałych przeciwników. Ale nie o opowiadaniach ogółem chciałem mówić.

Damy z Grace Adieu” to zbiór ośmiu tekstów krążących wokół małych, staro angielskich wiosek, historii ludowych, opowieści o elfach i czarownicach. Osiem tekstów Susanny Clarke, znanej (podobno, ja o pani Clarke nigdy wcześniej nie słyszałem) polskim czytelnikom z jej debiutanckiej powieści „Jonathan Strange i pan Norrell” wydanej w 2005 roku.

Klimat jest zarówno najmocniejszym, jak i najsłabszym punktem książki.

Co czeka czytelnika w świecie wykreowanym przez autorkę? Przede wszystkim stoi ona klimatem. Przestawiane historie czerpią garściami z baśniowości, angielskiego folkloru, emanują patetyzmem i kojarzoną z Anglią dystynkcją, powagą i elegancją. I klimat jest zarówno najmocniejszym, jak i najsłabszym punktem książki. Dlaczego? Ponieważ niewiele się tu dzieje. Kolejne historie proponowane przez autorkę zdecydowanie nie wszystkim przypadną do gustu.

Zamiast spodziewanego ciężkiego, dusznego klimatu grozy (chyba chciałem mrocznych rytuałów, prymitywnej magii czy choć elfa z łukiem), otrzymałem obyczajowe opowiadania z nutą fantasy. Staro angielskie Fearie nie są elfami, jakie znam i lubię, czarownice i magowie może i dysponują mocą, ale wciąż są bardziej damami i dżentelmenami niż władającymi. Wydaje się, że bohaterowie kolejnych historii połknęli ten sam kij od szczotki i najważniejszym celem ich życia jest przestrzeganie etykiety. Rozumiem zamysł autorki, która naprawdę świetnie odrobiła lekcję i przedstawiła realia epoki (swoją drogą epoki, w której elfy koegzystowały z ludźmi i było to całkiem normalne), okraszając je nutą magii, ale… od razu przychodzi mi na myśl „Latający Cyrk Monty Pythona”. Dla jednych klasyk, dla innych twór niezrozumiały i dziwny. W przypadku „Dam z Grace Adieu” opinie będą równie podzielone.

Mimo że tom nie przypadł mi do gustu i trochę męczyłem się z lekturą i ja znalazłem w nim coś, co się spodobało. Były to dwa opowiadania: jedno o elfim wdowcu, a drugie umieszczone w świecie „Gwiezdnego Pyłu” stworzonego przez Gaimana. Pierwsze zawierało odpowiednią dawkę tajemniczości, a nawet demoniczności, drugie wzbudziło we mnie pewną nostalgię i dziwne wybuchy radości. Niestety, jak na 260 stron to trochę za mało.

Podsumowując, opowiadania z tomu „Damy z Grace Adieu” to poprawnie napisane i klimatyczne historie rodem z klasycznej Anglii, które muszą jednak trafić na podatnego czytelnika. Zdecydowanie nie dla fanów wartkiej akcji.

 

damy_z_grace_adieu

Tytuł: Damy z Grace Adieu
Autor: Susanna Clarke
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 260
Data wydania: 15 kwietnia 2015