Czego szukasz?


Kategorie


Film

materiały prasowe

Film

Niewolnicy konwencji, strażnicy konsekwencji. The Beatles: „1”

29 grudnia 2015

„1” dostarcza nam to, co powinniśmy byli otrzymać już dawno temu: teledyski The Beatles w pełnej krasie. 

Do tej pory najbliższa wspomnianej idei była seria Anthology, lecz pokazywała ona PRAWIE całe wideoklipy, co dla pedantycznych wielbicielem stanowiło nie lada zawód. Dysk nr – nomen omen – 1 jest niewolnikiem przyjętej konwencji, bowiem jego program miał się pokrywać co do joty z piętnastoletnią kompilacją o tym tytule – co samo w sobie jest już krzywdzące, pamiętając o poniekąd słusznych zarzutach: braku tkwiącego w powszechnej świadomości pierwszego „numeru jeden” liverpoolczyków, czyli Please Please Me, a nade wszystko jednej z najwybitniejszych pieśni wszystkich czasów: Strawberry Fields Forever. Niestety statystyki są nieubłagane: gwoli ścisłości obie piosenki zatrzymały się w oficjalnych notowaniach na 2. lokacie – dlatego wszak nie należy mówić o błędzie, gdyż wydawcy postąpili z pełną konsekwencją. Na szczęście oba nagrania znalazły się na dodatkowym dysku.

Mylić się będzie ten, kto uwierzyłby, że 50 klipów wyczerpuje zasób teledysków Fantastycznej Czwórki. Jest ich bowiem znacznie więcej, choć z reguły są to jedynie inne wariacje montażowe.

 

Zatem pierwszy dysk to przede wszystkim te najbardziej znane obrazki: Penny Lane, All You Need Is Love z programu Our World w wersji z Anthology, czyli pokolorowanej, Lady Madonna, Hey Jude, The Ballad Of John And Yoko, Something (także w kolorze)… Love Me Do z filmu telewizyjnego Mersey Sound oraz Twist And Shout dla telewizji Granada mieliśmy okazję już widzieć niemal w całości w znakomitym dokumencie Imagine Andrew Salta z 1988 roku, a w przypadku From Me To You zdecydowano się posłużyć fragmentem słynnego Royal Variety Performance, który mogliśmy obejrzeć tamże. Wykonanie I Want to Hold Your Hand również zawdzięczamy Granada TV, a Can’t Buy Me Love zaczerpnięto z programu Around The Beatles – oba wykonania z pełnego playbacku. Dla odmiany za wizualizacje Yesterday oraz Please Please Me z drugiego dysku musiały posłużyć wykonania na żywo w Ed Sullivan Show. Nie obyło się bez nieco większych zaskoczeń. Przede wszystkim zamiast spodziewanej czołówki z filmu A Hard Day’s Night otrzymujemy tenże utwór w zadziornym wykonaniu z francuskiej sali Palais Des Sports z roku premiery krążka. Oczywiście nie ma tu mowy o selektywności bliskiej pozostałym kawałkom studyjnym, lecz nadrobione jest to energetycznym podejściem do „tematu”. Z kolei charakterystyczny klip otwierający film Help! z tym właśnie tytułem słusznie zastąpiono mniej znanym obrazkiem z zespołem na wielkim rowerze.

Inną kategorię stanowią klipy prawie-znane. Let It Be z mozolnych sesji nagraniowych oraz Get Back z koncertu na dachu znane są z filmu dokumentalnego Michaela Lindsaya-Hogga (któremu tytuł dała pierwsza z wymienionych pieśni), lecz tutaj zdjęcia z różnych podejść pamiętnego poranka 30 stycznia 1969 roku dopasowano do wersji studyjnych, a nie „dachowych”. Podobnie obrazek The Long And Winding Road został delikatnie dostosowany do wersji znanej z Let It Be… Naked (czyli pozbawionej nienawidzonej przez McCartneya orkiestracji Phila Spectora – co dowodzi, iż basista czuwał nad całością prac). Z kolei umieszczony na drugim dysku Don’t Let Me Down zabrzmiał w „dachowej” wersji, lecz szczęśliwie zdecydowano się na montaż ciekawszy z perspektywy fana zespołu: kamera zamiast udać się w pewnym momencie w głąb budynku Apple przy Savile Row 3 (tak jak we wspomnianym dokumencie), zostaje przy muzykach. Chwilę wcześniej mamy okazję zobaczyć Get Back w wersji, która wedle niżej podpisanego mogłaby się znaleźć na pierwszym dysku: skompilowanej na potrzeby wspomnianego „remiksu” płyty z różnych ujęć dokumentujących pracę nad przedostatnim albumem legendarnej czwórki.

Ważniejsze, że trzeba było jakoś wybrnąć z braku kilku adekwatnych ilustracji. Eight Days a Week to w zasadzie impresja skompilowana z ujęć ze słynnego koncertu na stadionie Shea, na którym – o ironio – wcale nie zagrali tego kawałka. W przypadku Yellow Submarine posłużono się fragmentami kultowego filmu animowanego o tym tytule (tak samo jak niegdyś w Eleanor Rigby), a na potrzeby Come Together w 2000 roku specjalnie stworzono nowoczesną animację. Ten sam zabieg wykorzystano także w hybrydowym utworze Within You Without You/Tomorrow Never Knows, który ze względu na swój niekanoniczny charakter (to sztuczny twór wykreowany przez beatlesowskiego producenta George Martina i jego syna Gilesa na potrzeby musicalu Love) powinna znaleźć się na płycie w najlepszym razie jako dodatek do drugiego dysku. Niestety obie ilustracje są atrakcyjne, lecz kompletnie nie pasują stylistycznie do całej reszty anachronicznych krótkich filmów.

Ciekawszym dyskiem jest oczywiście ten z numerem 2 – o ile mamy wydanie rozszerzone. Najważniejsze są tutaj klipy kanoniczne, które swego czasu nie zmieściły w programie kompilacji sprzed półtora dekady, mianowicie psychodeliczny A Day In The Life (jeden z najciekawszych obrazów w duchu kina eksperymentalnego – przy okazji ilustrujący jedną z najważniejszych kompozycji Lennona i McCartneya), parkowy Rain, studyjny Hey Bulldog (który właściwie mógł już dawno wypłynąć przy okazji reedycji filmu Yellow Submarine), Revolution z tego samego programu Davida Frosta, z której pochodzi Hey Jude oraz wspomniany Strawberry Fields Forever – niezwykle nastrojowy i przemyślany, surrealistyczny wideoklip Petera Goldmanna z prawdziwego zdarzenia – na całe 9 lat przed rzekomo pierwszym klipem w historii telewizji: Bohemian Rhapsody Queen.

Jednak nie zawsze „kanoniczne” oznacza „lepsze” – na przykład w przypadku Hello, goodbye, gdzie okazuje się, że druga wersja z muzykami ubranymi bardziej hippisowsko jest pod względem montażu nieco ciekawsza niż wersja w strojach z okładki Sgt Pepper’s Lonely Hearts Club Band ani wersja trzecia będąca kompilacją ujęć obu i paru dodatkowych. Wszystkie zostały wyreżyserowane przez McCartneya, autora tej niezbyt poważnej (zarówno semantycznie, jak i artystycznie) piosenki, natomiast czwartą wersję – tę z montażowni – można znaleźć tylko wśród dodatków Magical Mystery Tour. A skoro już mówimy o „braniu spraw w swoje ręce”, to należy nadmienić, iż następujące teledyski zostały zrealizowane przez The Beatles osobiście: A Day in the Life, Lady Madonna/Hey Bulldog, The Ballad of John and Yoko, Something.

Na całym zebranym na 1 materiale filmowym jak na dłoni widać jego realizacyjny pośpiech. Teledyski są pełne niedoskonałości nie tyle czysto technicznych aspektów produkcji, co wpadek przede wszystkim samych muzyków.

W programie drugiego DVD trochę nadgorliwie powtórzono wideoklipy „The Threetles”, czyli piosenki Lennona dokończone przez pozostałą przy życiu trójkę w 1994 i rok później: Free As A Bird Joe Pytki i Real Love Kevina Godleya, które umieszczono już wcześniej wśród dodatków wydanego na DVD serialu Anthology. Szczególnie pierwszy z nich zasługuje na uwagę przez wzgląd na znakomity pomysł i wykonanie: praca kamery imituje lot ptaka, który na swojej drodze spotyka wciąż kolejne beatlesowskie „wątki”. Drugi jest już bardziej typowym kolażem materiałów archiwalnych i nowych.

Atrakcyjność zestawu podnoszą oczywiście materiały mniej oczywiste. Co prawda „fotograficzne” Baby It’s You Geoffa Wonfora pod wykonanie z radia BBC mogliśmy oglądać w serwisach informacyjnych na okoliczność śmierci George’a Harrisona. Bardziej dziwi jednak inna kwestia. Skoro dodano takie pół-animowane cudactwo jak Words Of Love wyprodukowane na potrzeby On Air: Live At BBC 2 w 2013 roku, to dlaczego nie zamieszczono także Two Of Us promujące swego czasu Let It Be… Naked dziesięć lat wcześniej?

Osobliwości ciąg dalszy. „Fabuła” drugiej wersji klipu I Feel Fine z dzisiejszej perspektywy musi się wydawać jeszcze głupsza niż w czasach beatlemanii: zespół jest zaabsorbowany spożywaniem zawiniętego w gazetę bliżej niezidentyfikowanego dla widzów posiłku na tyle, że Lennon ledwo jest w stanie markować śpiew, a Starr poćwiczyć jazdę na stacjonarnym rowerze. Mark Ellen w 124-stronicowej książeczce dołączonej do ekskluzywnego wydania zapewnia, że była to ryba z frytkami, stąd przez archiwistów owa wersja klipu była nazywana I Feel Fried. Beatlesowski menager w czasie beatlemanii nie zgodził się, by tak „upokarzający” dla jego chłopców materiał zostaw wyemitowany. Poniekąd należy się zgodzić – nie jest to najkorzystniejszy kontekst, w którym chcielibyśmy oglądać swoich idoli. Znacznie lepiej niż oblizywanie paluchów wypada wersja lepiej znana, gdzie artyści po prostu udają grę. Taką najprostszą z możliwych rozwiązań realizują również pozostałe obrazki Joe McGratha: Ticket To Ride, We Can Work It Out, Day Tripper i Help!. I – co najbardziej zdumiewające – wszystkie one powstały jednego dnia, mianowicie 23 listopada 1965 roku w Twickenham Studios.

Jednym z najbardziej łakomych dla psychofana kąsków okaże się mniej znana, „studyjna” wersja Paperback Writer zarejestrowana na potrzeby Ed Sullivan Show.

Innym ważnym autorem beatlesowskich klipów jest nieślubny syn Orsona Wellesa, Micheal Lindsay-Hogg. W pierwszym rzucie był on odpowiedzialny za oba warianty (parkowe i studyjne) obrazków do Paperback Writer i Rain, gdzie możemy dostrzec spuchniętą wargę i złamany ząb McCartneya. Jednym z najbardziej łakomych dla psychofana kąsków okaże się mniej znana, „studyjna” wersja Paperback Writer zarejestrowana na potrzeby Ed Sullivan Show, w którym nie mogli się pojawić – do tej pory do wychwycenia w Internecie w zasadzie tylko w czerni i bieli, a na dodatek w słabej jakości (choć nawet i ta odpicowana wersja charakteryzuje się wypłowiałymi kolorami).

Kolejne klipy promocyjne Lindsay-Hoggowi dane było realizować dwa lata później. Podejścia do Hey Jude i Revolution z programu Davida Frosta zawierały tylko wokale zarejestrowane na żywo, podczas gdy ścieżki instrumentalne zostały podłożone. Z tego powodu ciekawszy jest seans drugiego, mocniejszego kawałka ze strony B singla: w trakcie jego partii instrumentalnej wyraźnie są słyszalne jest pianino, choć klawiszowca nie widać. Omawiana wersja od tej singlowej różni się przede wszystkim nieco bardziej rozbudowanymi chórkami w wykonaniu McCartneya i Harrisona. Natomiast klip do ballady basisty ciekawy jest właściwie z jednego względu: po zapowiedzi gospodarza programu Lennon dla wygłupu wyśpiewuje znane standardy muzyki popularnej: w pierwszej wersji It’s Now Or Never, w drugiej You Are My Sunshine. (Rok później reżyser rozpoczął pracę nad dokumentem Let It Be – o powstałych wówczas teledyskach była mowa w jednym z wcześniejszych akapitów).

Na całym zebranym na 1 materiale filmowym jak na dłoni widać jego realizacyjny pośpiech. Teledyski są pełne niedoskonałości nie tyle czysto technicznych aspektów produkcji (vide skazy w The Long and Winding Road), co wpadek przede wszystkim samych muzyków: Starr zapomina się drugiej wersji Rain i nie udaje „przejścia” na bębnach, Lennon nie zważa na wokalne niuanse Ticket To Ride, figlarne uśmieszki na wysokości „big teaser” brzmiący jak „prick teaser” możemy dostrzec w Day Tripper, a śmiech obu liderów w drugiej wersji We Can Work It Out (w jasnych garniturach) jest autentycznie zaraźliwy. Muzycy potrafili więc zachować swój legendarny urok, nawet zaliczając pomyłki. Szkoda, że współczesne i nudne (bo nie wnoszące nic nowego) komentarze McCartneya i Starra dołączone do tego wydania niestety nie przyciągają takiej uwagi. To jedyny balast wydawnictwa.

Mylić się będzie ten naiwny, kto uwierzyłby, że 50 klipów wyczerpuje zasób teledysków Fantastycznej Czwórki. Jest ich bowiem znacznie więcej, choć z reguły są to jedynie inne wariacje montażowe tutaj zaprezentowanych (zresztą i one są często delikatnie zmodyfikowane). A z innych przypadków można byłoby wymienić np. brak We Can Work It Out ze wspomnianego programu A Music Of Lennon And McCartney, gdzie wykonano także Day Tripper (wersja dostępna na drugim dysku). Ponadto wiele rejestracji zostało skasowanych, na drodze oszczędności taśmy przez BBC, lub zgubionych. Być może kiedyś jeszcze dojdzie do cudownego znaleziska, lecz pewności nigdy nie ma.

Jednak najważniejsze i tak są oczywiście piosenki. A te brzmią jeszcze pełniej i wspanialej niż kiedykolwiek dotąd. Giles Martin poprawił miksy stereo: zamiast paskudnej polaryzacji (nie zawsze aż tak radykalnej, ale tendencja była ewidentna) z wokalem w prawym kanale teraz dostajemy je na środku, tj. w obu kanałach, co brzmi w konsekwencji o wiele bardziej naturalniej, a na pewno o niebo lepiej. Szczególnie zyskują tutaj wyraźniejsze dolne rejestry oraz wszelkiego rodzaju przeszkadzajki oraz inne smaczki, które wcześniej mogły ginąć w natłoku „dźwiękowych informacji”. A jeśli ktoś pragnąłby nie rozpraszać się obrazem, wersja deluxe zawiera obok 2 dysków DVD (lub Blu-ray) także CD.

1-thebeatles

Tytuł: 1+ (Limited Edition)
Wykonawca: The Beatles
Dystrybutor: Universal Music Polska
Premiera: 20 listopada 2015