Czego szukasz?


Kategorie


Książka

fragment okładki/ wyd. MAG

Książka

Księżycowa mafia. „Luna: Nów” – Ian McDonald [recenzja]

1 sierpnia 2016

Ian McDonald to pisarz, którego fani fantastyki powinni już kojarzyć. Jego wizje przyszłości Ziemi mogły oczarowywać, ale też i napawać lękiem, a już na pewno powinny dawać do myślenia. „Luna: Nów” to raczej thriller, a nie typowe science fiction. Ucieszy to zapewne fanów dreszczowców, a zwłaszcza tych, których historia rodziny Corleone przykuwała do fotela (bądź ekranu).

Zaczynając jednak od początku. Akcja powieści rozgrywa się gdzieś na przełomie XXI i XXII wieku na Księżycu. To niezbyt przyjazne ludziom miejsce zostało oswojone i przystosowane do codziennego życia sporej, liczącej ponad milion ludzi, populacji. Jak to zwykle bywa, w tym hermetycznym, otoczonym bezkresnym kosmosem środowisku wykształciły się grupy, które podzieliły pomiędzy siebie wpływy na tym jedynym naturalnym satelicie Ziemi.

Wspomniane grupy to tak zwane Pięć Smoków, czyli pięć rodzin, które podzieliły pomiędzy siebie wszystkie formy działalności i formy przemysłu. Każdy ze Smoków to inna staroziemska nacja. Pomiędzy nimi utrzymuje się delikatna granica, która jednak w żadnym razie nie może być uznana przez kogokolwiek za trwałą. Jak można się domyślić, cicha wojna o wpływy trwa w najlepsze.

W książce zarysowano kilku bohaterów, na których oparto wszelkie intrygi. Bliżej poznamy poczynania i sytuację latynoskiej rodziny Cortów, w której to główne skrzypce gra Adriana. Poniżej w familijnej hierarchii znajduje się też Rafa, jej pierworodny, Lucas, Ariel, Carlinhos i Wagner. Nestorka, mimo podeszłego wieku, nadal dzierży ster i jest głową rodziny. Pozostali to jej dzieci, które są wychowywane zgodnie z tradycją rodu, chociaż ich indywidualizm i podejście do interesów oraz rodziny powoduje, że trudno nazwać je zgodnym rodzeństwem. Każdy z bohaterów ma swój własny zbiór cech, które bywają problematyczne. Jak więc można sobie wyobrazić, w myśl starego powiedzenia, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, i tutaj trudności będą się piętrzyć i prowokować skomplikowane sytuacje.

„Wszystko jest aż za łatwe, kiedy da się przewidzieć następny ruch wroga”.*

W książce poruszanych jest mimochodem kilka problemów, które dotykają także nas, ludzi ze Starej Matki Ziemi. Bohaterowie ulokowani na księżycu borykają się z konfliktami na tle religii, wykluczenia, odmienności czy brutalności, a także zwykłej – niemal codziennej – parszywości. Jednym słowem, im więcej różnorodności, indywidualizmu i władzy, tym więcej dramatów.

Wizja zawarta w „Lunie” nie jest specjalnie skomplikowana. Autor nie zasypuje czytelnika dużą ilością technicznych szczegółów czy szkatułkowych opisów świata. U niego pierwsze skrzypce gra historia, którą chce opowiedzieć, i bohaterowie, na których cała fabuła się opiera. Jest więc średnio intensywna akcja, intrygi i gwałtowne przewroty. Persony rozpisane przez autora mają jednak jedną wspólną cechę. Nie sposób powiedzieć o nich, że są – w jakimś nawet stopniu – przyzwoici. To dość osobliwe doświadczenie – zagłębiać się w historię i na swojej drodze nie spotykać żadnej, nawet „względnie dobrej” postaci. Niestety, przez to podświadomie łapiemy narastający dystans względem bohaterów czy ich losów, bo po prostu nikt nie jest w rzeczywistości jednoznacznie dobry czy zły. Skala szarości charakterów tkwi w każdym z nas, dlatego dużo przyjemniej poznaje się losy kogoś, z kim mamy chociaż szczątkowe cechy wspólne. Z bohaterami Luny ich nie mamy.

Powieść przypadnie do gustu znacznie bardziej czytelnikom zaprawionym w literackich bojach z thrillerami czy historiami spiskowymi. „Luna: Nów” jest napisana bardzo sprawnie i nie ma sensu na siłę doszukiwać się w niej jakichkolwiek wad. Jako że miejscem akcji jest Księżyc, zachowano wszystkie podstawowe prawa fizyki i biochemii, które występują na tym satelicie. W tekście dostaniemy dowody na to, jak miejsce życia oddziałuje na bohaterów. Nie jest to jednak najważniejsze, bo podstawą są intrygi i źli ludzie, dlatego też trudno nazwać tę powieść historią science fiction czy chociażby space operą.

Wspomniany przeze mnie we wstępie Puzo i jego historia rodziny Corleone zdaje się być najbardziej reprezentatywnym punktem odniesienia, chociaż w moim prywatnym zestawieniu powieść McDonalda zdecydowanie „Ojcu Chrzestnemu” ustępuje.

luna

Autor: Ian McDonald
Tytuł: Luna: Nów
Seria: Uczta Wyobraźni
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 362
*Tłumaczenie: Wojciech Próchniewicz
Data wydania: 13 kwietnia 2016