Czego szukasz?


Kategorie


Książka

fragment okładki/ wyd. MAG

Książka

Krwawa „baśń”. „Czerwony rycerz” Milesa Camerona [recenzja]

15 maja 2016

Jest akcja, jest przemoc, jest humor i historia, która skomplikowaniem nie poraża, ale to może i lepiej.

Czytając tytuł książki „Czerwony rycerz”, miałem skojarzenia z baśniowym ujęciem archetypu rycerza. Będzie piękny młody wojak, będzie dostojny rumak i piękna królewna oraz historia o szlachetności też będzie. Patrząc na okładkę, dorzuciłem do tego własnego wyobrażenia jeszcze złego smoka (dokładniej mówiąc wiwerny), z którym nasz bohater powalczy. Pomyślałem z niepokojem, że to cukierkowe i przewidywalne. A tu klops…

I to klops nie byle jaki, bo składający się z krwawej miazgi pozabijanych siepaczy i bohaterów, mniej lub bardziej (nie)winnych, i fabuły, którą chętnie zobaczyłbym przeniesioną na ekran kina. Ale od początku.

Zaczyna się niewinnie. Tytułowy rycerz jest najemnikiem i razem ze swoim oddziałem ma chronić żeński klasztor przed agresywną wiwerną. To, co z pozoru miało być prostym zleceniem, z czasem staje się coraz bardziej skomplikowane, bo nie dość, że bestiariusz się powiększa, to w dodatku pojawiają się wątki polityczne (na szczęście proste, pasujące do całości, więc bez obaw). Będzie więc mokro od krwi i będzie słychać szczęk ścierającego się oręża.

Książka Camerona to ciekawe połączenie, bo z jednej strony mamy w pełni wymyśloną historię, a z drugiej sporo wiedzy historycznej na temat broni, sytuacji zbrojnej oraz kwestii niemieszczących się we wspomnianym we wstępie archetypie rycerza. Każdy, kto nieco interesuje się militariami średniowiecznymi, poczuje, że w tych aspektach nie ma tu przekłamania. I jest to niewątpliwie duża zaleta. Trupa tu sporo, a, jak każdy wie, zgon – zwłaszcza od żelaza czy kłów – to nic przyjemnego.

Zapomnijcie o Jerzym i smoku. Zapomnijcie o sir Lancelocie i rycerskich opowieściach. To będzie brudna robota. Poleje się krew, pofruną flaki. Oto najemny rycerz, jakiego jeszcze nie widzieliście.

/opis wydawnictwa/

Podobnie nieprzyjemnie jest z niektórymi wyborami, przed którymi autor stawia swoich bohaterów.  Książka ta to zdecydowanie nie baśń, z którą początkowo może się kojarzyć. Mnóstwo tu niejednoznaczności, „szarości” moralnej i bardzo trudnych wyborów, których nie można ani uznać za właściwe, ani nie można od nich uciec. I w tym wszystkim zanurzeni są bohaterowie. Stosunkowo prości, ale i zestrojeni tak, że są interesujący. Muszą wybierać, i zdarza się, że wybierają źle, mimo że oni sami jednoznacznie złymi nie są. Po prostu są ludzcy.

„Czerwonego Rycerza” czyta się bardzo przyjemnie i płynnie. Nie trafiają się tu zgrzyty niezrozumiałego słownictwa, a i opisy sytuacji czy elementów świata przedstawionego nie zalewają czytającego gęstym potokiem. To, co wymaga doprecyzowania, jest przez autora sprecyzowane. To, co zbędne albo pozostawione jest wyobraźni czytelnika w stopniu maksymalnym, albo pomijane jest całkowicie.

Miles Cameron panuje nad swoją historią, chociaż niekiedy widać, że niektóre wątki mogą być lekko nieprawdopodobne, czy skrótowo rozwiązane, a pewne wydarzenia mogłyby dziać się wolniej. Czasami możemy mieć wrażenie, że coś też nam umknęło, ale w rzeczywistości wynika to po prostu z tego, że po prostu dużo się dzieje.

Lektura nie nudzi, mimo ponad 840 gęsto zadrukowanych stronnic. Wszyscy Ci, którzy śledzą, w miarę na bieżąco, tematykę książek fantasy, dostrzegą wiele cech wspólnych z innymi autorami. Cameron garściami czerpie także z elementów średniowiecznej – i nie tylko – Europy, dlatego też rejony i kultura wydawać nam się mogą znajome.

„Czerwony Rycerz” to świetna fantastyka, doskonale spełniająca warunki dobrego fantasy. Mimo kilku zgrzytów i zapalających się w czytelniczym umyśle znaków zapytania, powieść Milesa Camerona to książka dla każdego fana dobrej lektury. Jest akcja, jest przemoc, jest humor i historia, która skomplikowaniem nie poraża, ale to może i lepiej.

Czytanie jej sprawia dużo frajdy, po prostu sporo się dzieje, a i żelazna, niczym mordercza klinga, zasada „ręka, noga, mózg na ścianie”, znajduje tu swoje odbicie. A to dopiero pierwszy tom…

279943_czerwony-rycerz_601

Autor: Miles Cameron
Tytuł: Czerwony rycerz
Wydawnictwo: MAG
Ilość stron: 848
Okładka: twarda
Data wydania: styczeń 2016