Czego szukasz?


Kategorie


Dla dzieci

fragment okładki/ wyd. Rebel

Dla dzieci

I ty zostań archeologiem – „Teby”

7 stycznia 2016

Kto z nas, będąc dzieckiem, nie marzył o wielkich skarbach i odkryciach?

Kiedy za oknem sroga zima, myśli człowieka uciekają co i rusz do jakichś cieplejszych zakątków świata. Marzymy o słonecznych plażach Egiptu, o herbacie na dusznych bazarkach Palestyny czy o chłodnym ouzo zagryzanym oliwkami w upałach Grecji. A może by tak przy okazji splądrować kilka starożytnych grobowców?!

No dobrze, prawdopodobnie ostatni pomysł mógł nie być trafiony. Ale z drugiej strony…, kto z nas, będąc dzieckiem, nie marzył o wielkich skarbach i odkryciach? Kto nie śledził z zapartym tchem przygód pewnego profesora archeologii w charakterystycznym kapelutku? A więc najwyższy czas spełnić dziecięce marzenia! Łopatki w dłoń.

Teby, gra Petera Prinza, trafia na polskie stoły w całkowicie odmienionym wydaniu za sprawą wydawnictwa REBEL. Śliczne jaskrawe pudełko idealnie oddaje temat, w którym przyjdzie się graczom zanurzyć. Palmy, hieroglify i piramidy w tle oraz kilka charakterystycznych postaci na pierwszym planie od razu sugerują, z czym przyjdzie się graczom zmierzyć.

W grze bowiem wcielimy się w postaci archeologów z początku XX wieku, którzy będą starali się zebrać jak największą liczbę drogocennych artefaktów ukrytych gdzieś w piaskach pustyni. W tym celu przyjdzie im odwiedzić największe stolice Europy, gdzie będą zdobywać wiedzę niezbędną do odszukania zaginionych skarbów. Czasem jednak wystarczy zwykłe szczęście.

Według wydawcy gra powinna nam zająć ok. godziny, odpowiedni wiek graczy to 8+, a ich sugerowana liczba mieści się w przedziale od 2 do 4. I chyba pierwszy raz nie mam zastrzeżeń do tych informacji, choć 4 ośmiolatków przy stole bez nadzoru starszego gracza raczej mi się nie widzi. Gra, co nie jest standardem, świetnie działa w każdym układzie graczy. Przy Tebach rozgrywka 2-, 3- lub 4-osobowa będzie równie wciągająca.

Ze względu na nieskomplikowane reguły i dość dynamiczną rozgrywkę pozycja ta od razu trafia do kategorii gier familijnych. Brak tu przemocy, brak negatywnych interakcji. Mimo to Teby zdecydowanie nastawiają graczy na rywalizację, a mechanika rozgrywki pozwala bawić się dobrze zarówno planszówkowiczom zaawansowanym, jak i tym początkującym.

Ponadto odnajdziemy tu także akcent dydaktyczny – ale kto w ogóle wspominałby o takim fakcie. Przejdźmy już do unboxingu.

Po otwarciu ładnego pudełka, dalej jest jeszcze lepiej. Zaczynając od krótkiej i treściwej instrukcji, przez dodatkową kartę opisującą wszystkie odnajdywane w grze artefakty (to właśnie ten walor dydaktyczny i miły akcent, wydrukowany jednak na zbyt delikatnym papierze), dokopiemy się w końcu do planszy. Wykonana z grubego, solidnego kartonu stanowić będzie centrum naszej gry. Formatem zbliżona do kartki A3 nie zajmuje na szczęście wiele miejsca na stole.

Drugim okiem – Mateusz Kołodziejczak: Teby to rodzinna gra w pełnym tego słowa znaczeniu. Przyjazna mechanika, świetne wykonanie i rywalizacja z innymi graczami – kto wyciągnie z wykopalisk najlepszy skarb? Przyjemnie spędzone półtorej godziny.

Kolejne elementy gry to: cztery drewniane pionki graczy z ich okrągłymi odpowiednikami używanymi na torze czasu, 100 kart pogrupowanych w kilku kategoriach, kolorowe znaczniki pozwoleń na wykopaliska oraz 155 żetonów wykopalisk. Wszystkie te elementy są solidne i raczej szybko się nie zniszczą.

To jednak nie koniec. Dla każdego planszówkowicza równie ważne, jak sama mechanika, są „bajery” dołączone do gry. W tym przypadku będzie do 5 płóciennych woreczków, służących do losowania żetonów skarbów i 4 koła czasu (zwane przez moich współgraczy kręcącymi się dynksami) służące do odmierzania, ile tygodni spędzimy na wykopaliskach i ile skarbów będziemy mogli wykopać. Wygląda to naprawdę ładnie, świetnie sprawdza się w grze i jest najzwyczajniej w świecie fajnym gadżetem, bez którego nie da się grać.

Jak krótko podsumować rozgrywkę? Najpierw spędzamy długie tygodnie (w nich liczy się kolejki na torze czasu) w bibliotekach Europy, aby zdobyć wiedzę pozwalającą nam w krótszym czasie wykopać więcej skarbów. Następnie jedziemy na wykopaliska, by tam również spędzić długie tygodnie, aby wykopać… piach. I tak w kółko. Z tym, że wszystko jest dynamiczne, ciągle się zmienia i daje dużo radości, szczególnie jeśli to nie ty straciłeś kilka tygodni na wylosowanie garści żetonów piasku.

W grze punktujemy zarówno zdobyte skarby, jak również zdobytą wiedzę, ilość wystaw, które zorganizowaliśmy czy też kart wykładów, które udało nam się zebrać. Mimo swojej prostoty gra oferuje kilka dróg do zwycięstwa (próbujemy więcej kopać czy może skupimy się na rozwoju wiedzy?), którego podstawą zawsze będzie jednak kopanie. Czy lepiej wykonać dwie kolejki przed przeciwnikiem? Czy zdobyć jeszcze jeden punkt wiedzy? A może iść na żywioł i kopać, licząc na najwartościowsze skarby i własne szczęście?

Teby w ogólnej ocenie wypadają naprawdę solidnie. Bardzo fajne wykonanie, ciekawa mechanika i niewielki stopień trudności wdrożenia się w grę czynią ten tytuł świetną alternatywą na spędzenie czasu z rodziną czy przyjaciółmi. Tak więc łopaty w dłoń.