Czego szukasz?


Kategorie


Film

źródło: Gutek Film

Film

Hipis i korpoludek. „Toni Erdmann” [recenzja DVD]

8 października 2017

Sztywna jak Pal Azji Ines Conradi (Sandra Huler) to korpoludek żyjący wyłącznie pracą, rodzinę przesuwający na dalszy plan. Zaś jej ojciec Winfried (Peter Simonischek) to niepoprawny i nieuleczalny ironista obnażający absurd konsumpcyjnego świata kapitalizmu. Z góry wiadomo, iż między tą uroczą parą protagonistów będzie wrzeć. A Gutek Film ewidentnie kontynuuje dobrą passę wydawniczą.

Metraż portretuje zaledwie krótki wspólny wycinek wyrwany z kontekstu ich odrębnego życia. Spotykają się w Bukareszcie, stolicy Rumunii, gdzie Ines jest wziętą bizneswoman. Winfried-emeryt mógł pozwolić sobie na równie spontaniczny wypad: ukochany pies najpierw ślepnie, później umiera, a jedyny uczeń gry na fortepianie rezygnuje z lekcji. Nic zatem samotnego rozwodnika w domu nie trzyma. Pretekstem jest „zaległy” prezent urodzinowy. Nieszczęsna tarka do sera powróci jeszcze nie raz przed napisami końcowymi.

Córka najchętniej pozbyłaby się podstarzałego hipisa, gdy ten wpada z niezapowiedzianą wizytą, lecz dzielnie walczy ze sobą, by znieść rodziciela, który rozbija napięty harmonogram w jej pustym korpo-światku. On zaś – ten wieczny zgrywus, z pozoru głupek – niejednokrotnie patrzy z politowaniem na pierworodną, która na własne życzenie bierze udział w wykańczającym wyścigu szczurów. Co prawda zdarza się jej czasem zabalować (włącznie z wciągnięciem kreski koki), lecz de facto nie potrafi czerpać przyjemności nawet ze zbliżeń ze swoim partnerem. Jednak z ust ojca nie pada wyrzut „Wyluzuj – to tylko praca!”. Ojciec w pewien sposób wciąż chce ją wychowywać, bo chyba ciężko mu się pogodzić z faktem, na kogo wyrosła jego córka, lecz ucieka się do bardzo dyskretnych metod. Między innymi dlatego pod koniec projekcji tak bardzo śmieszy i zdumiewa brawurowe wykonanie Greatest Love of All z repertuaru Whitney Houston w wykonaniu Ines przy akompaniamencie Wilfrieda. Treść niniejszej pieśni też nie jest przypadkowa w kontekście fabuły.

Toni Erdmann to urokliwy traktat o życiu przeciekającym przez palce oraz świetny przykład na to, co ambicja może zrobić z człowiekiem.

Obie samotnicze strony „konfliktu” budują odrębny mur psychologiczny: ona przez ciągłe zapracowanie, on – przez ustawiczne żarty. Ten starszy już pan właściwie nigdy nie chce (nie potrafi?) zachować powagi sytuacji. Z nieodłącznym atrybutem, jakim jest zabawkowa sztuczna szczęka, Winfried jest z pozoru dla niej obojętny. Tak przynajmniej udaje przed samą sobą. Jednak to, że córka strasznie przeżywa niezapowiedzianą wizytę irytującego rodziciela, można łatwo wywnioskować z jej spotkania z koleżankami. Ledwo bowiem się zobaczyły, a ona już „nadaje” na jego temat – nieświadoma, że on jest tuż za nią. Lecz niejako „nie jest wtedy sobą”, gdyż wciela się w parodystyczne alter-ego. Toni Erdmann, nieapetyczny starzec z obleśną i nieprzekonywającą peruką, rzekomy coach i konsultant, jest zatem postacią fikcyjną również w filmowej rzeczywistości.

Króluje tu dosyć surowy, a na pewno niedopieszczony pod względem technicznym, klimat. Dłużyzny trzeba umieć tworzyć, a ta sztuka Maren Ade akurat się udała. Choć w teorii metraż wydaje się być zbyt długi, dwuipółgodzinnego dystansu de facto wcale się nie odczuwa. A ta nieśpieszność, podkreślana przez recenzentów, jak ulał pasuje do wymowy dzieła (skłonności do powolnej narracji Maren Ade przejawiała już w poprzednim filmie Wszyscy inni).

Pozwolę sobie zacytować Janusza Wróblewskiego z „Polityki”, gdyż lepiej tego nie ujmę: „komedia w zgrabny i dowcipny sposób przypominająca o tym, co człowiek w sobie tłumi, blokuje, ale też traci, gdy zanadto odrywa się od korzeni”. Toni Erdmann to urokliwy traktat o życiu przeciekającym przez palce oraz świetny przykład na to, co ambicja może zrobić z człowiekiem. Ale także intrygująca rzecz o zakładaniu masek – z czego najbardziej wymowny tego przykład to oczywiście tytułowa persona. A jeszcze inna maska – mianowicie bliżej niezidentyfikowanego stwora – łączy się z jedną z najbardziej wzruszających, a zarazem nieprzesłodzonych scen współczesnego kina, jaką mieliśmy okazję widzieć od dawna (dopiero wtedy intrygująca okładka DVD staje się czytelna). A widz po blisko trzygodzinnym seansie zostaje z jakże trudnym pytaniem: czy i Ty rozebrałbyś się?

Na koniec parę słów o aspektach technicznych wydawnictwa. W teorii otrzymujemy Dolby Digital 5.1, lecz przestrzenny dźwięk wykorzystano bodaj jedynie w napisach końcowych na potrzeby hipnotycznej The Cure (kolejna wymowna pieśń, nieprawdaż?). Wydanie DVD, choć nie zawiera żadnych audiowizualnych bonusów, uwzględnia audiodeskrypcję oraz napisy dla głuchoniemych, a dzięki książeczce mamy okazję przeczytać krótki wywiad z autorką filmu, który zrobił niemałą furorę w Cannes.

Toni Erdmann
Reżyser: Maren Ade
Występują: Peter Simonischek, Sandra Hüller, Michael Wittenborn
Kraj produkcji: Niemcy, Austria
Rok produkcji: 2016
Data premiery: 27 stycznia 2017
Data premiery DVD: 15 września 2017
Język oryginalny: niemiecki, angielski, rumuński
Gatunek: komedia
Czas trwania: 162 min.