Czego szukasz?


Kategorie


Gry planszowe

źródło: Wyd. Rebel

Gry planszowe

Grecka robota – „Cyklady”

13 lutego 2016

Kiedy za oknami nadal nieciekawie, temperatura i opady nie zachęcają do wychodzenia z domu, a dusza tęskni za latem, warto zająć się czymś, co skutecznie pozwoli się zapomnieć. Przenieśmy się zatem do południowo-zachodniej części Morza Egejskiego, u południowo-wschodnich wybrzeży Grecji, na archipelag wysp nazywanych Cykladami.

Jak można to zrobić? Są ku temu dwie drogi. Pierwsza i droższa to wykupienie wycieczki w tamte rejony i poświęcenie dużej ilości czasu na podróż. Druga, znacznie prostsza i tańsza, to nabycie gry „Cyklady”, autorstwa Bruno Cathali i Ludovika Maublanka. My oczywiście optujemy za tą drugą opcją.

Planszowe „Cyklady” to tytuł, w którym razem z innymi graczami wcielamy się we władców Sparty, Aten, Koryntu, Teb czy Argos. Prowadzimy wojny, podbijamy wyspy i stawiamy świątynie oraz inne budynki. Głównym celem gry jest wybudowanie dwóch metropolii. Tego rodzaju budowę możemy wznieść po wcześniejszym wybudowaniu portu, świątyni, uniwersytetu i koszar lub zapraszając do siebie 4 filozofów.

Tyle tytułem wstępu, pora wspomnieć o tym, jak gra się prezentuje, i przede wszystkim, jak się w nią gra. W pudełku z „Cykladami” (które samo w sobie jest bardzo klimatyczne) znajdziemy: 2 części dużej, dwustronnej planszy, przygotowanej w warianty dla od 2 do 5 graczy, 2 specjalne kostki do gry, 98 kartonowych monet, 16 znaczników rogów obfitości, 15 znaczników terytorium, 4 duże znaczniki bogów, 40 znaczników budynków, 10 metropolii, 5 zasłonek dla graczy, instrukcję, kartę pomocy, 17 kart mitycznych stworzeń, 17 filozofów i 18 kapłanów oraz w podziale na poszczególnych graczy: 2 plastikowe znaczniki ofiarowania, 8 figurek okrętów, 3 znaczniki terytorium i 8 figurek symbolizujących oddział wojska. Na koniec trzeba wspomnieć o świetnych figurkach Krakena, Minotaura, Meduzy, Polifema i Chirona.

Zawartość pudełka prezentuje się więc naprawdę imponująco i – co najlepsze – ze wszystkich tych elementów w pełni skorzystamy podczas rozgrywki.

Rozgrywkę przygotowujemy według gotowych ustawień dla poszczególnej ilości graczy. Wszystkie niuanse zawarto są w dobrze rozpisanej instrukcji, która nie pozostawia raczej pola do pomyłki. Interpretacje są jednoznaczne.

Kiedy wyspy zostały odpowiednio obsadzone, gracze są gotowi do rozgrywki. Jej mechanika jest bardzo prosta. W pierwszym etapie gracze licytują się, kto zdobędzie wpływy danego boga. Każdy z nich posiada unikalne zdolności, które są nam niezbędne do przeprowadzania własnej polityki na planszy. Jeśli któryś gracz czuje, że nie będzie w stanie przelicytować innych graczy, może powierzyć swoją turę Apollowi. Bóg ten nagrodzi go rogiem obfitości oraz jedną sztuką złota.

Pozostali bogowie nie są tak życzliwi, jednak kupując ich przychylność, możemy liczyć na duże bonusy. Bóg mórz, Posejdon, pozwala wyprowadzić na planszę okręt, za dodatkową opłatą można wystawić kolejny, dodatkowy okręt, przemieścić flotę po planszy lub wybudować port. Ares, jako bóg wojny, wspiera nasze wojska poprzez zwiększenie ilości oddziałów na planszy. Może także pozwolić na przemieszczanie wojsk oraz budowę fortu, który dodatkowo dodaje premię do obrony ziem.

Bóg piorunów, Zeus, wspiera gracza wiernym kapłanem, który wspomaga przywoływanie mitycznych potworów. Za dopłatą możesz liczyć na jeszcze jednego dodatkowego kapłana. Duża liczba kapłanów pozwala na ograniczanie płacenia złotem w licytacjach. Po wybudowaniu świątyni Zeusa, gracz może taniej kupować mityczne bestie, które wspomogą go w walce. Bogini mądrości, Atena, daje nam do dyspozycji kapłana (za dopłatą drugiego), a także pozwala na budowę uniwersytetu, który jest jedną z czterech budowli niezbędnych do wzniesienia metropolii.

Aby walczyć czy przemieszczać się po planszy naszym wojskiem, konieczna nam będzie pomoc Aresa (dla wojsk lądowych) lub Posejdona (dla flot). Mechanika walki jest bardzo prosta. Między wyspami poruszamy się poprzez statki, które stoją na polach pomiędzy nimi. Walka odbywa się poprzez rzuty kostką. Budowle obronne i niektóre stwory wprowadzają dodatkowy modyfikator. Wygrywa ten gracz, który z kostek i jednostek na danej wyspie ma większy wynik. W przypadku większej ilości oddziałów na jednej wyspie, po każdym przegranym rzucie, odrzuca się jeden oddział. Jeśli mamy remis, obie strony konfliktu zdejmują z danej wyspy po jednym swoim oddziale.

Drugim okiem – Damian Orzołek: Bruno Cathala i wszystko jasne. Z pozoru proste mechanika i zasady już po pierwszej partii ukazują graczom niesamowite wręcz możliwości tworzenia rozgrywki poprzez: licytację, umiejętne zarządzanie zasobami i zdolnościami specjalnymi potworów.  A wszystko na zagęszczonym do minimum terenie wysepek archipelagu Cyklad w klimacie mitologicznych państw-miast. Wojna totalna.

„Cyklady” mają jeszcze kilka elementów mechaniki, które doskonale pasują zarówno do konwencji, jak i pełnej grywalności, przekładającej się na przyjemność. Aby dowiedzieć się więcej, wystarczy przeczytać krótką instrukcję i już można grać.

Opisywana planszówka to naprawdę solidny kawał dobrej zabawy. Łączy w sobie strategię, prostą walkę bazująca na przerzucaniu się kośćmi, a dodatkowo zilustrowana jest w kapitalny sposób. „Cyklady” są świetnie zbalansowane. Zwycięstwo osiągnąć można zarówno szukając rozwiązań siłowych, jak i pokojowych, stawiając na filozofów i naukę. Obierając odpowiednią strategię, możemy wygrać z silniejszymi przeciwnikami, a także – niejawnie – kooperować z innym graczem tak, by blokować najsilniejszego.

Wszystkie elementy mechaniki działają w „Cykladach” wzorcowo. Mityczne stwory potrafią wspomóc naprawdę znacząco danego gracza, a odpowiednie zarządzanie środkami i obserwacja innych grających dają możliwość naprawienia ewentualnych błędnych decyzji.

Czy warto kupić „Cyklady”? Zdecydowanie tak. To świetny tytuł o odpowiednio zbalansowanej mechanice, przyjaznym progu wejścia, z którym poradzą sobie nawet osoby niegrające w gry planszowe. Starzy wyjadacze będą mogli testować nowe rozwiązania i zagrania na planszy. Z każdą kolejną rozgrywką zapominamy coraz bardziej o mechanice, bo stosujemy ją już podświadomie, a skupiamy się tylko na strategii przeciwko reszcie graczy.

Do tego wyczuwalny klimat greckiej mitologii, doskonałe wydanie produktu i świetne figurki (chociaż podstawowe elementy wojska mogłyby być wykonane z mniej gnącego się plastiku). „Cyklady” to gra zdecydowanie warta swojej ceny, bo daje pełną przyjemność i satysfakcję z rozgrywki. Wielki pozytyw.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu:

rebel_logo_wydawnictwo_cmyk_3123