Czego szukasz?


Kategorie


Historia

fragment okładki/ wyd. Noir sur Blanc

Historia

Gdzie Rzym, a gdzie Gniezno? O „Srebrnych orłach” Teodora Parnickiego [recenzja]

10 maja 2017

Parnicki poświęca swoje dzieło rozważaniom natury uniwersalnej, próbując znaleźć wskazówki, które mogłyby skierować Europę na ścieżkę wiodącą do rozwiązania jej problemów. 

Czasy pierwszej monarchii piastowskiej to dla nas przeszłość niezwykle daleka. Mieszko I, Bolesław I Chrobry i Mieszko II są dla nas postaciami niemal równie odległymi co Juliusz Cezar, Kleopatra VII i Oktawian August, z tą różnicą, że jedni żyli na naszym podwórku, a drudzy w nieco bardziej egzotycznych stronach. Jest oczywiście jeszcze inny element, który odróżnia czasy rodzącego się Cesarstwa Rzymskiego i Księstwa/Królestwa Polskiego, czyli ilość i jakość źródeł. O ile antyk nam ich nie skąpi, o tyle wczesne średniowiecze już owszem. Sytuacja Polski jest tu jeszcze o tyle odmienna, że nie mamy z pierwszych stu lat istnienia państwa źródeł krajowych, a jedynie powstałe w państwach ościennych, niekoniecznie obiektywne Piastów przedstawiające. Stąd też pomysł wzięcia na warsztat literacki czasów Chrobrego jest przedsięwzięciem wymagającym od pisarza dużej wiedzy i umiejętności krytycznego podejścia zarówno do źródeł, jak i opracowań historycznych. W przypadku Teodora Parnickiego sytuacja była jeszcze o tyle bardziej skomplikowana, że Srebrne orły powstawały w trakcie najbardziej niszczycielskiego i nieludzkiego konfliktu w dziejach rodzaju ludzkiego, jakim była II wojna światowa, która Polskę doświadczyła w sposób niebywale brutalny.

Srebrne orły powstawały w trakcie najbardziej niszczycielskiego i nieludzkiego konfliktu w dziejach rodzaju ludzkiego, jakim była II wojna światowa.

Autor, urodzony w Berlinie, w dzieciństwie i młodości zjeździł całe imperium Romanowów od kongresówki po Mandżurię, gdzie w polskiej enklawie w Charbinie nauczył się dopiero mowy przodków. To istotny fakt z biografii Parnickiego, gdyż de facto Polakiem się nie urodził, ale świadomie polskość wybrał. W odrodzonej Polsce zamieszkał we Lwowie, gdzie także zastał go wybuch kolejnej światowej hekatomby. Sowieckie władze okupacyjne, po przeciągnięciu Parnickiego przez kilka więzień, ostatecznie zesłały go w głąb ZSRS, skąd udało mu się wydostać wraz z Armią Andersa. Po przebyciu całego Bliskiego Wschodu pisarz wylądował w Jerozolimie, gdzie w 1944 roku po raz pierwszy Srebrne orły zostały wydane. Cała biografia Parnickiego wydaje się wyjątkowo ważnym elementem dla zrozumienia fabuły jego sztandarowej powieści, bowiem jest to nie tylko opowieść o pewnych historycznych wydarzeniach, ale także o drodze duchowego i kulturowego rozwoju zarówno bohaterów powieści, jak i całej łacińskiej Europy.

Problem Polski i Chrobrego zasadza się tutaj na kwestii tytułowych srebrnych orłów, symbolu patrycjusza Rzymu, czyli drugiej po imperatorze osoby w Cesarstwie. Zgodnie z niepotwierdzonymi przekazami miał tą godnością Bolesława I obdarzyć cesarz Otton III w trakcie swojej wizyty w Gnieźnie w roku 1000. Jeden z głównych wątków powieści obraca się właśnie wokół owego patrycjatu i wyczekiwanego przez wszystkich przyjazdu Chrobrego do Rzymu, co związane było z wielkimi planami młodego cesarza by odtworzyć uniwersalne Cesarstwo Rzymskie na zachodzie, a jednym z jego filarów uczynić właśnie władztwo piastowskie. Jednak Parnicki nie poprzestaje na wątku polskim, ale umiejętnie łączy ze sobą problemy, z którymi borykały się różne części ówczesnej Europy. Wraz z narratorem, mnichem Aronem, odwiedzamy irlandzkie pustelnie, dwory władców i dostojników kościelnych, a także nawet saraceńską Kordobę. Poznajemy rozterki Ottona III, plany i przemyślenia Gerberta z Aurillac – późniejszego papieża Sylwestra II, rozplątujemy sieć bizantyńskich spisków i odszyfrowujemy polityczne projekty pierwszego polskiego króla. Ilość barwnie odmalowanych postaci zachwyca, zaś wielość wątków i płaszczyzn interpretacyjnych uderza do głowy i wciąga w wir wydarzeń. Nie jest to jednak sztafeta od jednego punktu do drugiego, które nadają akcji jakieś niebywałe tempo, ale raczej spacer po wspaniałej katedrze, gdzie mamy dość czasu by przyjrzeć się dokładnie każdemu detalowi.

Ilość barwnie odmalowanych postaci zachwyca, zaś wielość wątków i płaszczyzn interpretacyjnych uderza do głowy i wciąga w wir wydarzeń.

Parnicki w swojej narracji zdaje się przeciwstawiać ideał uniwersalnego cesarstwa Ottona III i państwa szczepowego Bolesława Chrobrego. Przebywając kolejne stronice, wraz z mnichem Aronem dostrzegamy, jak chwiejną konstrukcją jest potężne władztwo młodego cesarza, a o ile stabilniejsza jest monarchia piastowska. Targane ciągłymi buntami w Italii i w samym Rzymie, cesarstwo Ottonów nie byłoby w stanie funkcjonować bez silnego zaplecza militarnego w Niemczech, zaś Polska niemal nieustannie rośnie w siłę, z punktu widzenia niemieckich książąt i margrabiów stanowiąc nie wsparcie dla Imperium, ale zagrożenie dla ich własnej władzy. Wraz z rozwojem akcji złudność planów politycznej unifikacji łacińskiej Europy staje się coraz trudniejsza do odparcia, zaś śmierć Ottona III ostatecznie przypieczętowuje ich los. Bolesław Chrobry, przedstawiony jako polityczny realista, wspiera młodego cesarza dopóty, dopóki wzmacnia to jego własną pozycję, jednak ma pełną świadomość, że tylko korona królewska może ugruntować jego pozycję polityczną, a nie tytuł patrycjusza Cesarstwa. W pewnym sensie cała akcja służy wyjaśnieniu, dlaczego Chrobry nigdy do Rzymu się nie udał, by oficjalnie zaznaczyć swoją pozycję w Imperium.

Warto także poświęcić kilka linijek osobie samego narratora – Aronowi. Młody mnich pochodzący z Irlandii, wykształcony i inteligentny, poliglota. Na początku powieści poznajemy go jako tynieckiego opata, jednak cofając się wraz z jego wspomnieniami zaznajamiamy się dokładniej z jego życiową ścieżką. A jest to z jednej strony droga od utalentowanego młodzieńca do prawej ręki papieża Sylwestra II i cesarskiego spowiednika, z drugiej zaś od uniwersalistycznego idealisty do piastowskiego realisty. Początkowo trudno jest mu zrozumieć dlaczego Chrobry uchyla się przed wypełnieniem swojego obowiązku przybycia do Rzymu, jednak ostatecznie pojmuje postawę swojego protektora. Zaś w jego rozmowach z Gerbertem-Sylwestrem wyraźnie rysuje się właściwa podstawa dla unifikacji kontynentu, jaką dla średniowiecza był Święty Kościół. Nie popełniam chyba wielkiego błędu, widząc w postaci Arona nie kogo innego jak samego Teodora Parnickiego – człowieka, który także w trakcie swoich podróży odkrywał samego siebie oraz pewne prawdy uniwersalne.

Autorowi jednak należy się uznanie nie tylko za napisanie ponadczasowej powieści, ale także za to, że w czasie kiedy niczym niezwykłym ze strony polskiego pisarza nie byłoby napisanie powieści, w której główny akcent położony byłby na konflikt polsko-niemiecki, Parnicki poświęca swoje dzieło rozważaniom natury uniwersalnej, próbując znaleźć wskazówki, które mogłyby skierować Europę na ścieżkę wiodącą do rozwiązania jej problemów. W świetle lektury Srebrnych orłów należałoby się dzisiaj także zastanowić, czy Stary Kontynent ponownie nie popełnia tych samych, starych błędów.

Srebrne orły
Autor: Teodor Parnicki
Wydawnictwo: Noir sur Blanc
Liczba stron: 516
Data wydania: 29.09.2016

Marcin Finc
Author

Marcin Finc