Czego szukasz?


Kategorie


Sztuki wizualne

Adam Chmielowski, Ecce Homo, 1881 - fragment obrazu. Źródło: wikimedia

Sztuki wizualne

„Ecce Homo” Brata Alberta – wizerunek, który dodaje sił [wywiad]

14 kwietnia 2017

Siostra Michaela jest przewodniczką po krakowskim sanktuarium, w którym znajduje się obraz „Ecce Homo”. Nam opowiada o jego artystycznym pięknie oraz o tym, ile wizerunek ten znaczył dla św. Brata Alberta.   


Kościół katolicki obchodzi właśnie Triduum Paschalne, czyli wspomnienie męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Jednym z najsłynniejszych przedstawień umęczonego Jezusa w polskim malarstwie jest obraz „Ecce Homo”. Autorem dzieła jest św. Brat Albert Chmielowski: powstaniec styczniowy, zakonnik, Ojciec Ubogich. Rok 2017 został ogłoszony Jego rokiem.

Walory artystyczne dzieła „Ecce Homo”, mistyczna głębia tego wizerunku oraz obchodzony dzisiaj Wielki Piątek zachęcają nas, by zatrzymać się przy obrazie na dłużej. Na pytania o dzieło i jego autora opowiada s. Michaela Faszcza – albertynka, przewodniczka po Sanktuarium Ecce Homo św. Brata Alberta Chmielowskiego. W kościele tym znajdują się szczątki Brata Alberta oraz jego najsłynniejszy obraz.

Z s. Michaelą rozmawia Joanna Adrian-Balcer.

O obrazie „Ecce Homo” mówi się często jako o najlepszym dziele Adama Chmielowskiego, jak również – jednym z najlepszych w polskiej sztuce sakralnej. Skąd, zdaniem Siostry, takie przekonanie?

Obraz „Ecce Homo”, w którym artysta wyraża swoje duchowe i życiowe credo, jest malarskim zapisem duchowej przemiany Adama Chmielowskiego – artysty malarza, w franciszkańskiego tercjarza – Brata Alberta. Chmielowski ukazał w nim piękno i prawdę Boga, który na tle dziedzińca Piłata jaśnieje jako wielkie, miłujące i ocalające człowieka boskie serce. Cała zresztą twórczość malarska Adama Chmielowskiego wyrastała z ukierunkowania jego człowieczeństwa na prawdę. Tę prawdę odkrywał poprzez sztukę, a ona prowadziła go do jedynej Prawdy, jaką jest Bóg. I odwrotnie – spotkanie z Chrystusem poprzez kontemplacje i oddanie czci jako swemu cierpiącemu Królowi prowadziło malarza do określenia, czym jest istota sztuki i komu ma ona służyć. Sztuka nie jest więc dla artysty „bożyszczem”, która przesłania cele wyższe. Adam wypowiada się w artykule O istocie sztuki: „Jeżeli więc sztuka wydaje się być czymś oderwanym od życia, wina to barbarzyństwa ludzi, fałszywych teorii, nie zaś samej sztuki. Tej nie trzeba się uczyć, trzeba tylko duszę swoją kształcić i podnosić”.

Mówiąc natomiast o walorach artystycznych, przekazywanie malarskimi środkami nastrojów i głębi stanów duchowych i emocjonalnych stawia twórczość Brata Alberta wśród prekursorów polskiego impresjonizmu. Jego sztuka jest również sztuką nowatorską na tle ówczesnego malarstwa religijnego.

Św. Brat Albert Chmielowski / Narodowe Archiwum Cyfrowe [źródło: wikimedia]

Czy wiemy, w jakich okolicznościach Adam Chmielowski rozpoczął pracę nad dziełem?

Obraz „Ecce Homo” Adam Chmielowski zaczął malować pod wpływem spotkania z Chrystusem poprzez scenę zapisaną u św. Jana Ewangelisty. Malował w Kościele Świętego Ducha we Lwowie, gdzie mieściła się kryta galeria z wielkimi, renesansowymi oknami. Było to w roku 1879. Najpierw autor zarysował głowę Chrystusa w koronie z cierni – boskie Oblicze zranione i cierpiące, a zarazem pełne pokoju. W Adamie w tym czasie dokonuje się duchowa przemiana. Oczyma duszy artysty widzi to cierpiące oblicze Chrystusa w twarzach ludzi ubogich, bezdomnych i zagubionych. Obraz towarzyszy autorowi wszędzie tam, dokąd zmierza. Adam stale nad nim pracuje, aż do 1904 roku, kiedy na prośbę metropolity obrządku grekokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego, podarował obraz duchownemu. Po ukończeniu Oblicza Chrystusa, po kilku latach artysta przystąpił do malowania dalszej części postaci. Wtedy to maluje wielkie, zranione biczowaniem Boże serce. W tym czasie on sam porzuca sztukę malarską, aby poświęcić swój talent, życie i duszę w posłudze najuboższym z krakowskiej ogrzewalni, zagubionym i odrzuconym bliźnim.

Dlaczego autor ostatecznie nie ukończył obrazu?

Są elementy niedokończone w obrazie, jak aureola i dłonie. Nie wiemy, jakie były tego powody. Być może artysta pozostawił niewykończone elementy jako przesłanie dla nas, że teraz to my możemy mieć udział w wykończeniu aureoli Chrystusa poprzez naszą świętość życia. Podobnie dłonie mogą być wymalowane naszymi palcami, poprzez nasze czyny dobroci, w przedłużonej misji miłosierdzia samego Jezusa. Jest też inna koncepcja tłumaczenia zachowania przez artystę niedokończonych elementów obrazu: Brat Albert w zdeprawowanych twarzach żebraków i bezdomnych dostrzegł znieważone Oblicze Chrystusa. Podjął decyzję odnawiania wizerunku Boga w człowieku zagubionym, cierpiącym i odepchniętym przez własne wybory, a także przez innych ludzi.

Dzieło znajduje się obecnie w Sanktuarium Ecce Homo im św. Brata Alberta. Jak to się stało, że obraz doczekał się swojej świątyni?

Podczas II wojny światowej obraz zaginął, po wielu staraniach naszego zgromadzenia, został znaleziony w Muzeum Sztuki Ukraińskiej, a następnie po wymianie za obraz „Pejzaż” ukraińskiego malarza Trusza, został 21 lipca 1978 roku przywieziony do Krakowa i poddany restauracji. Kościół pod wezwaniem Ecce Homo bł. Brata Alberta został wybudowany po beatyfikacji Brata Alberta w 1985 roku – wtedy dokonało się uroczyste przeniesienie relikwii Błogosławionego do prezbiterium ołtarza, a w miejscu centralnym świątyni umieszczono obraz „Ecce Homo”.

Obraz Chrystusa Cierpiącego jest sercem duchowości św. Brata Alberta. Trzeba więc było, aby w tym sanktuarium, w miejscu, gdzie spoczywają relikwie Świętego, widniał wizerunek Chrystusa, który przemówił do duszy artysty, przemienił go i upodobnił do siebie.

Sanktuarium Ecce Homo. Fot. siostry Albertynki

Jak można odczytywać, interpretować obraz „Ecce Homo”?

W obrazie „Ecce Homo” niemalże każdy element przemawia do patrzącego, a przede wszystkim, do modlącego się przed nim człowieka. Szaty, w które ubrany jest Chrystus, układają się na ubiczowanej piersi w kształt serca, na którym luźno spoczywają powrozy pojmania. Oznacza to, że Syn Boży nie wyrywa się w tej okrutnej paradzie i nieludzkim udręczeniu, ale dobrowolnie powierza siebie i nas swemu Ojcu. Brat Albert w kontemplacji tej sceny rozważa: „Sam Pan Bóg kupił nas za synów i wszystką krwią swoją zapłacił (…), nie mógł ich taniej dostać, żeby przedział między człowiekiem stworzonym i Stworzycielem zapełnić”. W przeżywanym właśnie Świętym Triduum Paschalnym wymowa tego obrazu jest szczególna. W tych wszystkich cierpieniach i upokorzeniach, jakie zgotował Jezusowi człowiek, Chrystus nie oddaje złem za zło, ale okazuje serce, które całą naszą złość, niewdzięczność i grzech zatrzymuje na sobie, przemieniając je przez miłość.

S. Michaela Faszcza: Wiele osób, szczególnie mężczyzn, po spotkaniu z wizerunkiem Chrystusa, zgina kolana, powraca jeszcze na to miejsce i mówi, że to niezwykły Obraz, że chcą mieć taki wizerunek w swoim domu na ścianie.

Czy możemy spekulować, dlaczego autor obrazu z całej męki Jezusa przedstawił właśnie ten moment – tuż po biczowaniu i odzianiu w purpurę, moment kiedy Piłat stawia Chrystusa przed tłumem?

Ten moment, scena z dziedzińca Piłata, w sposób szczególny przemówił do Brata Alberta. On sam miał za sobą długą drogę cierpienia: wczesne osierocenie, utratę nogi i trwałe kalectwo, owoc uczestnictwa w Powstaniu Styczniowym, potem tułaczkę i emigrację. Dotkliwie też przeżył swój przełom duchowy, głęboką noc mistyków, w której jednoczył się z Chrystusem cierpiącym i samotnym. Wszystkie te cierpienia zbliżyły Brata Alberta do Chrystusa i przemieniły tak, że był zdolny duszę dać za tych z krakowskiej ogrzewalni. Wizerunek Chrystusa „Ecce Homo” był więc przewodnikiem i świadkiem podczas duchowej przemiany artysty malarza w Ojca Ubogich.

Jak, zdaniem Siostry, scena ta wyraża sens całego Triduum Paschalnego?

Patrząc oczyma zwiedzającego można widzieć tylko scenę ubiczowania i skazania Jezusa. W paschalnej perspektywie, w Jezusie wszystko staje się nowe, przemienione i napełniające życiem.

Czy obchody Wielkiego Piątku i Triduum w Sanktuarium „Ecce Homo” różnią się – ze względu na obecność tego szczególnego obrazu – od uroczystości w innych kościołach?

Celebracja Świętego Triduum Paschalnego w Sanktuarium Ecce Homo św. Brata Alberta jest taka sama, jak w całym Kościele katolickim. Inny może być tylko charakter przeżyciowy dla poszczególnych wiernych. Wizerunek Cierpiącego Chrystusa zbliża nas duchowo do siebie i pozwala z większą głębią i zaangażowaniem wejść w przeżycia i doświadczenia Chrystusa, a nade wszystko – w doświadczenie Jego bezgranicznej miłości.

Modlitwa brata Alberta Chmielowskiego: Królu niebios cierniem ukoronowany, ubiczowany, w purpurę odziany, królu znieważony, oplwany, bądź królem i panem naszym tu i na wieki. Amen.

Czy znane są przypadki cudów związanych z kultem obrazu „Ecce Homo”?

Znane są nam liczne łaski udzielone modlącym się przed obrazem cierpiącego Chrystusa. Są to nade wszystko cuda przemiany duchowej, wydźwignięcia z depresji i załamań różnego charakteru, nawróceń po wielu latach życia bez Boga.
Wiele osób, szczególnie mężczyzn, po spotkaniu z wizerunkiem Chrystusa, zgina kolana, powraca jeszcze na to miejsce i mówi, że to niezwykły Obraz, że chcą mieć taki wizerunek w swoim domu na ścianie. Każdy, kto się spotkał z tak wielkim darem bezinteresownej miłości Chrystusa, patrząc na Jego wyniszczenie, znajduje zrozumienie w swoich trudach życia, cierpieniach i nieszczęściach. Miłość takiego Boga podtrzymuje w słabości i leczy w zagubieniu, dodaje sił do dalszej drogi.

Dziękuję Siostrze za rozmowę.

Więcej informacji o obrazie Ecce Homo oraz o Sanktuarium na stronie http://www.albertynki.pl/sanktuarium.php