Czego szukasz?


Kategorie


Muzyka

materiały prasowe

Muzyka

Drobny gigant. Tomasz Stańko w Starym Maneżu [relacja]

19 października 2017

Choć nie brakowało bardziej ekspresyjnych momentów, generalnie przeważały raczej utwory wyciszone. W przedstawionych kompozycjach z ostatnich lat mistrz raczył nas tonem swej trąbki raczej delikatnie.

Zatem 8 października w Starym Maneżu mniej można było znaleźć żywiołowości znanej z jego najwcześniejszych dokonań (jak Music for K, Twet czy dekadę późniejsze Music 81 i Lady Go), a więcej klimatu pokrewnego późniejszej twórczości spod znaku Soul of Things z 2002 roku.

Niemniej jednak na koncert jazzowy idzie się nie tyle posłuchać kompozycji, co po prostu samej gry; współpracy wybornych instrumentalistów. Nestor wcale nie dominował, „organizując” sobie długie przerwy. Grał oszczędnie, zostawiając sporo przestrzeni pozostałej trójce muzyków wywodzącej się z RGG Trio. Na przedzie ustawiono wielkie krzesło, na które drobny gigant światowego jazzu musiał się trochę wspinać, by móc spokojnie wysłuchać gry własnych akompaniatorów. Mnie najbardziej do gustu przypadła gra perkusisty Krzysztofa Gradziuka, który nie krępował się uderzać w wiele innych miejsc niż membrany i talerze. Kontrabasista Maciej Grabowski oraz pianista Tomasz Ojdana tylko dopełniali dystyngowanego charakteru tego wieczora. Nie warto rozwodzić się przesadnie nad ich biegłością. Przecież Stańko nie angażowałby do swojego składu byle kogo.

Zasadniczo otrzymaliśmy dokładnie to, czego można było się spodziewać. Toteż sporym nadużyciem byłoby nazwanie koncertu w Starym Maneżu porywającym, nawet jeśli zaiste był „na światowym poziomie” (posiłkując się jednym z najbardziej wytartych frazesów wszystkich czasów). Wyszło po prostu nazbyt przewidywalnie. A niespełna półtoragodzinny metraż (wraz króciutkim bisem) mógł niejedną osobę zostawić z uczuciem niedosytu – choć osobiście wcale bardziej bym się nie zachwycił.