Czego szukasz?


Kategorie


Książka

Sex Pistols 1977, fot. Billedbladet NÅ/Arne S. Nielsen/ źródło: Wikimedia

Książka

Chaos i obrzydliwość. „England’s Dreaming” [recenzja]

4 marca 2017

To może być świetna pozycja również dla osób lubiących zwykłą, lecz porządną literaturę. To bodaj najlepsza – obok biografii Johna Lennona pióra Philipa Normana – publikacja Axis Mundi. Na przypadającą w tym roku czterdziestą rocznicę wydania słynnej płyty Never Mind the Bollock’s – Here’s the Sex Pistols jak znalazł.

Historia punk rocka. England’s Dreaming stanowi niejako ogniwo między interesującą All you need is love. Sceny z życia kontrkultury Jerzego Jarniewicza a znakomitą Podrzyj, wyrzuć, zacznij jeszcze raz. Postpunk 1978-1984 Simona Reynoldsa. Na całe szczęście za omawianą pozycję wziął się ktoś równie kompetentny, jak nie lepiej. Jon Savage dokonał iście tytanicznego osiągnięcia, ogarnąwszy cały potężny i gniewny ruch punkrockowy, przybliżając złożoność zjawiska z pełną erudycją w pysznym tomie do wielokrotnej konsumpcji.

Treść cechuje potoczysty i chwytliwy styl, lecz nie jest to do końca lektura lekka, łatwa i przyjemna. Kulturoznawcze wywody, w które niezwykle często zapędza się Savage, oraz nagromadzenia szczegółowych faktów wymagają od czytelnika przyzwyczajonego do prostych biografii nieco więcej uwagi, skupienia i czasu. Trzeba więc się z tą gęstą materią nieco pomęczyć. Tym niemniej już od wstępu czyta się wspaniale. Ba, nawet aneksy (zamieszczone na końcu mniejszym drukiem) są pasjonujące, a podana bibliografia i dyskografia potrafi wprowadzić ambitnego czytelnika w kompleksy. Treść zasadnicza składa się z 36 niemal równie krótkich podrozdziałów, które łącznie dają „przysadzisty”, 700-stronicowy tom z wieloma czarno-białymi fotografiami (z którym obcuje się całkiem wygodnie – jak na takie gabaryty – dzięki całkiem sporej czcionce).

Savage przede wszystkim nakreśla szeroki i głęboki kontekst polityczno-kulturowo-gospodarczy Wielkiej Brytanii drugiej połowy lat 70. Bo punk to wszak nie tyle charakterystyczna, szybka i hałaśliwa muzyka, co również buntowniczy ruch wraz z anarchistyczną (i bardzo naiwną) ideologią.

Savage przede wszystkim nakreśla szeroki i głęboki kontekst polityczno-kulturowo-gospodarczy Wielkiej Brytanii drugiej połowy lat 70. Bo punk to wszak nie tyle charakterystyczna, szybka i hałaśliwa muzyka, co również buntowniczy ruch wraz z anarchistyczną (i bardzo naiwną) ideologią. Dominanty tematyczne podrozdziałów przeplatają się: raz są to refleksje natury „ogólnej”, raz narracja prowadzona jest bliżej Pistolsów. Bo generalnie wszystko kręci się wokół nich – nawet jeśli autor zbacza na drogę The Clash, Buzzcocks, The Damned, Souxsie & the Banshees, Rich Kids i wielu innych kapel tego gorącego okresu. Dodatkowo autor do zasadniczej narracji (często opartej na wypowiedziach uczestników zdarzeń) wplata za pomocą pochyłej czcionki fragmenty osobistych pamiętników.

Bardziej jednak niż kwestiami muzycznymi Savage zajmuje się bogatą otoczką popkulturową wokół Sex Pistols. Choć otrzymujemy w ten sposób najpełniejsze studium wiedzy na temat punk rocka, czasem wydaje się, że autor kopie aż nazbyt głęboko, bowiem dopiero wraz z szóstym podrozdziałem punk wreszcie zaczyna rozkręcać się na dobre. Wcześniejsze pięć to prehistoria, czyli losy Malcolma McLarena przed uformowaniem Sex Pistols. Bowiem dosyć długo szukał on pomysłu na siebie, zmieniając kierunki studiów, a przede wszystkim próbując sił w branży modowej, by w końcu zostać najsłynniejszym manipulatorem w historii muzyki popularnej.

W tej kwestii obyło się bez zaskoczenia: McLaren oczywiście okazuje się amoralnym prowokatorem i żądnym rozgłosu manipulatorem, który nie cofnie się przed niczym, jeśli w grę wchodzi zwiększony szum wokół jego osoby. Pycha zgubiła impresaria: McLaren działał nieudolnie i po omacku, więc ostatecznie nie zapanował zarówno nad organizmem zwanym Sex Pistols, jak i szumem wokół niego. Nie dziwota, że nie podporządkował sobie mediów, ale największe jego przewinienie to zostawienie młodzieńców samych sobie, gdy na dobre rozpętała się nań nagonka. Znudzony, zmęczony i pozbawiony motywacji do tworzenia kolejnych piosenek i dalszej pracy pod jego kuratelą zespół dosłownie rozleciał się na kawałki. I nie ma bodaj w historii rock’n’rolla lepszego przykładu postępującej wewnętrznej degrengolady w zespole rockowym.

Nawet po skończeniu lektury czytelnik tak naprawdę nie rozumie, dlaczego i właściwie po co powstał tak toksyczny i skazany na prędką samozagładę twór – dla draki, zgrywy, pieniędzy (których skądinąd nie dało się wyciągnąć tyle, ile cwany manager zapewne sobie wymarzył)? Popatrzmy na tę wybuchową mieszankę: krnąbrny (wrażliwy, lecz kłopotliwy we współpracy) John Lydon zwany Rottenem, zbyt grzeczny Glen Matlock, rozrabiaka i złodziejaszek Steve Jones, szalony i lekkomyślny Sid Vicious oraz najzwyklejszy z tego wybuchowego towarzystwa Paul Cook. W praktyce nikt nikogo nie lubił (tylko Jones z Cookiem trzymali się razem), więc była to jedna wielka obrzydliwość.

To nie mogło się udać. Popełniono wszelkie możliwe błędy, a manager schował głowę w piasek, gdy wszystko zaczęło się sypać. A wcześniej zespół zdążył usunąć ze składu jedynego naprawdę zdolnego kompozytorach w szeregach (Glena Matlocka), na jego miejsce zatrudniając totalnego dyletanta, za to oddanego fana: Sida Viciousa. Teoretycznie można uwierzyć jednemu z rozmówców autora, że Sid tylko zgrywał tępaka, będąc w istocie niebywale bystrym chłopakiem. Szkoda tylko, że nigdzie indziej nie da się znaleźć potwierdzenia dla tej teorii. Nie dość, że pozostali sami stracili zapał do działania, ich nowy „basista” tylko pogrążył chaos, momentalnie popadając w silne uzależnienie od heroiny. No i wszystko musiało się rozlecieć – bo zespół muzyczny bez opieki i bez piosenek to szwindel zbyt wielki nawet jak na marzenia najsprytniejszego, nawet najbardziej obrotnego menago.

Po wydaniu w Polsce England’s Dreaming pojawiły się krytyczne głosy, jakoby publikację należałoby uzupełnić o nadbałtyckie podwórko. Jednak osoba w pełni rozumna powinna z marszu odrzucić tak absurdalny zarzut, gdyż temat spokojnie wystarczyłby na odrębną publikację. Natomiast jeśli chodzi o kwestię „England’s Dreaming a sprawa polska”, to mam parę zastrzeżeń zgoła odmiennych, gdyż natury lingwistycznej. Rażą nie tylko tautologie pokroju „starodawny” czy „po dziś dzień”, ale także namiętnie stawiany spójnik „i” w wyrażeniu „wszem wobec”, pytania „czemu” w znaczeniu „dlaczego”, a nawet nieprawidłowa odmiana w zawołaniu „ty sukinsynie!”. A z błędów rzeczowych można wypunktować, iż niejaka Blanche to transseksualistka, a nie transseksualista. Ale tłumaczkę należy pochwalić, że zadbała o to, by teksty piosenek były w wersji dwujęzycznej.

34

Historia punk rocka. England’s Dreaming
Autor: Jon Savage
Tłumaczenie: Marta Marciniak
Wydawnictwo: Axis Mundi
Liczba stron: 700
Data wydania
: 6.03.2013