Czego szukasz?


Kategorie


Moda & Trendy

bfishadow via Foter.com / CC BY

Moda & Trendy

Beatlemania – opętanie czy obłęd? Cz. V i ostatnia: Siła rażenia

22 grudnia 2015

Mówi się (i pisze), że beatlemania była formą odreagowania żałoby zamachu na Johna F. Kennnedy’ego, lecz zespołu siła „rażenia” była o wiele potężniejsza.

Nie tyle samego sukcesu sensu stricto, co frapującej nowości można dopatrywać się w fakcie, że do tej pory zdarzały się na dobrą sprawę tylko dwa warianty: albo było się artystą solowym, albo solistą na czele zespołu. Dopiero The Beatles stanowili naprawdę „zgraną paczkę” bez wyraźnego frontmana, choć na tym etapie niepodzielnie rządził wciąż John Lennon. Reszta zgodnie wskazywała go na lidera „paczki”, lecz w kampaniach promocyjnych nie był on wcale na pozycji uprzywilejowanej.

Jednak Lennon w końcu doczekał szczególnego zainteresowania. Po słynnej niefortunnej wypowiedzi dla zaprzyjaźnionej Maureen Cleeve z „Evening Standard”, jakoby Beatlesi byli „popularniejsi od Jezusa” (co brytyjska opinia publiczna praktycznie zignorowała, natomiast amerykański „Datebook” przekręcił na „więksi od Jezusa”, czym wywołał narodowy skandal) zaczęto urządzać publiczne palenia płyt Czwórki, a rasistowska organizacja terrorystyczna Ku Klux Klan groziła im śmiercią. Autor nieszczęsnej wypowiedzi został w końcu przymuszony do przeprosin, a niektórzy twierdzą, że muzyk rozpłakał się przed konferencją prasową w Chicago. Skandal wywołała także sprawa związana z tzw. „rzeźnicką okładką” amerykańskiej kompilacji Yesterday And Today, przedstawiającą uśmiechniętych Beatlesów w rzeźnickich kitlach otoczonych mięsem i zdewastowanymi lalkami.


Kolekcjoner płyt prezentujący kontrowersyjną okładkę „Yesterday And Today”. Źródło: YouTube.com

Pozycja The Beatles w panteonie muzyki rozrywkowej wciąż pozostaje niezachwiana. Dobitnie dowodzi tego druga lokata wśród najlepiej sprzedających się artystów pierwszej dekady XXI wieku.

Głośnym echem odbiła się również nieprzyjemna wizyta na Filipinach. W zależności od wersji zdarzeń Beatlesi albo zbojkotowali przyjęcie u tamtejszej rodziny królewskiej, albo się o niej na czas nie dowiedzieli. Jakikolwiek był powód ich absencji, takie zachowanie spotkało się z powszechnym oburzeniem wśród rdzennych mieszkańców państwa. W rezultacie w Manili ekipa pospiesznie opuściła kraj bez zapłaty za zagrane koncerty i dosłownie została stamtąd wykopana. Muzycy sami musieli nosić swój bagaż, a władze lotniska nawet złośliwie wyłączyły ruchome schody. To tylko udowadnia, jak silne emocje budził zespół – pozytywne, a czasem i negatywne – co nie poprawiało nastroju zmęczonym zgiełkiem muzykom.

Gdy gwiazdorzy wyjeżdżali na wakacje, dziennikarze potrafili bez większego kłopotu ich wytropić – nawet gdy używali fałszywych danych. Natręctwo ze strony wielbicieli i dziennikarzy (a także wszelkiej maści polityków) było niewątpliwie czynnikiem przemawiającym za zaprzestaniem tras koncertowych. Biografie zespołu (i nie tylko – bo także prawie każdy artykuł na ich temat, szczególnie relacjonujący ich karierę pod kątem socjologicznym) pełne są opisów histerii w trakcie koncertów. Z kolei dziewczęta chętne spędzić noc z Beatlesami (czy choćby jednym z nich) przedzierały się przez ochronę hotelową. Tamtejsze orgie (zapewne z charakterystyczną przesadą) Lennon porównał do filmu Satyrikon Federico Felliniego.

Jednak międzynarodowa sława miała też swoje minusy. Beatlesom przyprowadzano kalekie dzieci w nadziei, że ich dotyk cudownie przepędzi chorobę. Zwyczajowo obsługa hotelowa w każdym kolejnym mieście zamęczała muzyków prośbami o autografy, a policjanci wręcz przeszukiwali im kieszenie. Muzycy de facto byli uwięzieni w hotelach, limuzynach, salach koncertowych, garderobach i samolotach, a żeby wymknąć się, musieli przechytrzyć ochronę i stosować przebrania, by nie zostać zdemaskowanym. Wielokrotnie musieli uciekać przed rozszalałym tłumem. Wiele tego typu motywów powtórzono w filmie A Hard Day’s Night.

Zresztą fakt, że przystąpiono do realizacji pełnometrażowej (choć – asekuracyjnie, na ewentualność utraty popularności przez zespół – niskobudżetowej) fabuły wiele mówi o zapotrzebowaniu na wszelakie produkty opatrzone szyldem The Beatles (ustaleń formalnych dokonano jeszcze przed podbojem Ameryki, a realizację rozpoczęto zaraz po nim). Tym niemniej przygoda z kinematografią była strzałem w dziesiątkę. Obraz nie dość, że cieszył się zainteresowaniem szerokiego grona, to także spotkał się z przychylnymi opiniami. Innym ciekawym aspektem przyszłościowego (oraz przesadnie zapobiegawczego) myślenia managera było nagranie przez podopiecznych niemieckojęzycznych wersji dwóch największych hitów grupy: She Loves You (Sie Liebe Dich) oraz I Want To Hold Your Hand (Komm, Gib mir deine Hand). Oczywiście prędko okazało się to zabiegiem całkowicie zbytecznym, a z dzisiejszej perspektywy wręcz zabawne, gdyż Niemcy nie mają już problemu z przyjęciem anglosaskiej muzyki w oryginalnym brzmieniu. Dziś obcojęzyczne wersje stanowią ciekawostkę z tamtego gorącego okresu.

bfishadow via Foter.com / CC BY

bfishadow via Foter.com / CC BY

Długoterminowego oddziaływania spektakularnej kariery The Beatles należy doszukiwać się ponadto w nastawieniu członków zespołu przede wszystkim na rozwój artystyczny i wytyczaniu nowych nurtów w muzyce popularnej (błyskawicznie podchwyconą przez The Byrds gitarę 12-strunową z beatlesowskiego A Hard Day’s Night czy moda na orientalizmy – również będąca udziałem najmłodszego Beatlesa), a także brak „ślepego” podążania za obowiązującymi modami, lecz wykorzystywanie jej do własnych – rozsądnych z artystycznego punktu widzenia – celów (nade wszystko inspiracja rock’n’rollem Chucka Berry’ego, Dela Shannona, Elvisa Presleya, Buddy’ego Holly’ego czy Little Richarda w pierwszych latach istnienia zespołu; wpływy Tamla Motown w ’64, a także i później; bardziej akustyczne granie z przełomu ’64 i ’65 inspirowane Bobem Dylanem; załapanie się na okres hipisowski z 1967, będący odzwierciedleniem ducha epoki dzieci-kwiatów). Wiązała się z tym dosyć rzadko spotykana otwartość młodych twórców na różne style i gatunki. Obok oczywistych naleciałości rock’n’rollowych, w muzyce zespołu dostrzegalne są zarówno wpływy muzyki klasycznej (szczególnie w kompozycjach McCartneya), hinduskiej (u Harrisona), jak i awangardowej (u Lennona i w mniejszym stopniu u McCartneya), a nawet country and western (Starr). Harrison – jako ten mniej komponujący w porównaniu z dwoma liderami – wyrasta na cichego bohatera artystycznej ewolucji grupy: najpierw wszystkich „zarazi” twórczością Dylana, a w późniejszych latach wprowadził do nagrań brzmienia sitaru i syntezatora.

I właśnie w melanżu tych wszystkich czynników należałoby szukać źródła artystycznego sukcesu Wielkiej Czwórki. A dowodów na ciągłą popularność The Beatles nie trzeba daleko szukać. Wystarczy spojrzeć, z jakim zainteresowaniem mediów i publiczności cieszy się każdy nowy produkt (czy choćby jego widmo) związany z zespołem. O nieprzerwanej popularności muzyków świadczą także nieoficjalne, ale powszechne żałoby po śmierci Johna Lennona (1980) i George’a Harrisona (2001) w wielu krajach oraz ich medialne wspomnienia przy każdej kolejnej rocznicy.

Pozycja The Beatles w panteonie muzyki rozrywkowej wciąż pozostaje niezachwiana. Dobitnie dowodzi tego druga lokata wśród najlepiej sprzedających się artystów pierwszej dekady XXI wieku. Przy wyniku 32 milionów sprzedanych krążków zostali wyprzedzeni przez Eminema jedynie 200 000 sztukami, a całkiem możliwe, że wygraliby, gdyby beatlesowskie remastery na płytach kompaktowych ukazały się prędzej niż 4 miesiące przed końcem tego okresu rozliczeniowego. Szacuje się, że od lat 60. do dziś sprzedano łącznie co najmniej miliard albumów Fab4 – a do tego rekordu raper nie jest w stanie się już zbliżyć.

 

Przeczytaj także:

Beatlemania – opętanie czy obłęd? Cz. I

Beatlemania – opętanie czy obłęd? Cz. II Nie wierzę politykom

Beatlemania – opętanie czy obłęd? Cz. III Podbój Ameryki

Beatlemania – opętanie czy obłęd? Cz. IV Czas rekordów